Adobe Digitial Editions szpieguje użytkowników

Adobe Digitial Editions szpieguje użytkowników

    przez -
    7 570
    Electronic Frontier Foundation
    Electronic Frontier Foundation poinformowało, że oprogramowanie do zarządzania elektronicznymi książkami – Adobe Digitial Editions szpieguje użytkowników. Dokładne śledztwo w tej sprawie przeprowadził serwis Ars Technica, gdzie okazało się, że aplikacja przy każdorazowym otwarciu dokumentu EPUB wysyła jakieś informacje. W przypakdu dokumentów, nie stwierdzono podobnego zachowania. Według wstępnych informacji, Digital Editions może skanować całą dostępną bibliotekę elektronicznych książek.

    Adobe zaprzecza temu i stwierdza, że skanowane są wyłącznie: User ID, Device ID, Certified App ID, Device IP address, Duration for Which the Book was Read, Percentage of the Book Read. Co ciekawe, owe dane są przesyłane w niezaszyfrowanym pliku, wprost na serwery firmy.

    Poj ujawnieniu tego i korespondencji z przedstawicielami firmy, Adobe zapowiedziało że pracuje właśnie nad jakąś poprawką, ale do końca nie wiadomo jaką.

    • Un

      Kogoś to zdziwiło? Niby czego się spodziewać po twórcach jedynego od lat wciąż działającego trojana pod Linuxa (Adobe flash player)

      • gość

        Akurat Adobe kupił Flasha jak jeszcze nie był taką kobyłą i nie miał funkcjonalności by stać się backdoorem. Sprawę zawalili kompletnie gdy łączyli kilka swoich technologii (w tym co najmniej 3 już dawno nie istnieją) w jednej paczce. Wtedy chyba wymknęło im się to spod kontroli.
        Ale wolne alternatywy są niestety jeszcze bardziej wymagające i sprawiają więcej problemów. Pod Firefoksem (Chrome to jeden wielki trojan a twórcy Chromium mają wszystkie dystrybucje poza Ubuntu w …) jeżeli już uda się jakoś odpalić tego bloba od Adobe, to on działa. W przypadku HTML5 nie działa masa rzeczy “bo tak” (np. odtwarzacze audio), a to co działa potrafi zeżreć dwa rdzenie na odtwarzanie wideo, i nie mówię tu o HD tylko o 480. Takie wymagania skłaniają do zastanowienia czy ja nie robię dotacji dla Mozilla Foundation w wykopanych na swoim procesorze bitcoinach :).
        Sprawa authoringu w HTML5 jest znacznie poniżej Flasha, ale ponieważ HTML5 to technologia nowa należy jeszcze poczekać na jakieś oprogramowanie nie wymagające znajomości kilku języków programowania.

      • juzek

        Masz jakieś stare dane co do HTML5. Ani to nowe, ani niewydajne, ani “nie działa bo tak”. Konkrety, panie, konkrety. Działa odtwarzanie wideo, gry w HTML5 są o wiele szybsze niż analogiczne we flashu, wsparcie przeglądarek jest conajmniej dobre. Moje własne benchmarki wskazywały na większą szybkość HTML o rząd wielkości.

      • juzek

        Trochę mi zjadło końcówkę wypowiedzi. Miało być “na większą szybkość HTML5 w stosunku do flasha o rząd wielkości”.

      • gość

        Multimedia: To, czy w Firefoksie na Debianie pójdzie audio to loteria. W Windowsie MUSI być niewiadomy (spyware?) komponent od MS jako plugin. A FF to popularna przeglądarka. Z tego, co piszą w necie jedyną przeglądarką, która odtwarza w większości przypadków jest Chrome.
        Film: Flash 480px: obciążenie (wskaźnik z GKrellm, Core 2 2×1.33GHz) ok. 60% jednego rdzenia; HTML5 480px: 100% obu rdzeni i czasem klatkuje. Na innym dwurdzeniowcu (Turion 2×2.2GHz) ok. 40% rdzenia Flash, HTML5 bierze jeden cały rdzeń. Zużycia pamięci nie porównywałem.
        Gry: Animacje zużywają procesor podobnie jak filmy. Rezponsywność jednak niższa, najczęściej klatkuje kursor.
        Authoring: Jakie są narzędzia do authoringu HTML5, poza edytorem tekstu oczywiście? Bo jeżeli mowa o edytorach, to znam człowieka, który binarne pliki do systemów symulacyjnych z braku komercyjnego softu w firmie pisał w hex-edytorze, ale to nie znaczy, że to przystępny język. Prędzej oznacza to, że “majstrom” zależy na robieniu tajemnic z dziedziny.
        A złudzenie większej wydajności HTML5 wiąże się często z wykorzystywaniem dodatkowego rdzenia jakim jest karta graficzna czego Flash z reguły nie robi. Wystarczy jednak przesiąść się na subnotebooka/netbooka/notebooka “z Biedry” (te AMDowskie CPU są nieraz gorsze od tego Core 2) żeby przekonać się o tym.