Artykuł członka projektu qcadoo, w którym omawiamy czym jest chmura: terminem technicznym czy też sloganem marketingowym? Jakie pojęcia techniczne pochłoną ten termin oraz czy ich synergię można traktować jako architekturę dla otwartych systemów informatycznych. Po pierwsze co termin ‘chmura’ na prawdę oznacza? Czy jest to termin techniczny czy też slogan marketingowy?

Według założyciela ruchu na rzecz wolnego oprogramowania Richard Stallmana:

To głupota. To gorzej niż głupota: to hype marketingowy.

Można także znaleźć podobne opinie po drugiej stronie barykady. Dla przykładu CEO korporacji Oracle, Larry Ellison zaczyna od powiedzenia że:

To nonsens i pic na wodę

i poprzedza to 4 minutami żartów na temat największych oratorów chmury, którzy nie mających zielonego pojęcie o czym mówią.

Jednak krótko po zanegowaniu tego terminu obydwoje przechodzą do bardzo technicznych argumentów.

Stallman zauważa że poprzez kupowanie oprogramowania oraz platform jako usług całkowicie tracimy nad nimi kontrolę. To prawda ale czy nie po to je właśnie kupujemy jako usługę ? Chcemy przecież aby po prostu działały. Nie chcemy sami zajmować się ich konserwacja oraz dostrajaniem.

Ellison natomiast twierdzi że chmura nie jest niczym nowych i robiliśmy to już od lat 90tych. Twierdzenie to także wydaje się prawdziwe. Jednak zdaje się że dopiero niedawno technologie oraz koncepcje identyfikowane z chmurą stały się ogólnodostępne dla większości deweloperów oraz zostały spopularyzowane wraz z globalną siecią. Pewnie dlatego zyskały taką chwytliwą nazwę.

Więc o jakich koncepcjach, które pochłonęła chmura mówimy?

Co może ten termin oznaczać jeżeli klient wrzuci go nam do wymagań projektowych?

W projekcie qcadoo postrzegamy chmurę jako synergię następujących koncepcji

qcadoo cloud

Rzućmy okiem na komponenty z powyższego diagramu:

  • IaaSzwirtualizowana infrastruktura zdolna do automatycznego skalowania oraz równoważenia obciążenia
  • PaaS – dostawcy platform, które automatycznie obsługują za nas kwestie związane z skalowalnością oraz konfiguracją środowisk poprzez wykorzystanie dostawców IaaS lub własnej infrastruktury
  • SaaS – dostawcy oprogramowania, którzy nie wymagają od swoich użytkowników instalacji, konfiguracji oraz konserwacji oprogramowania
  • Marketplace – sklepy z oprogramowaniem, w których użytkownicy mogą jednym kliknięciem myszy kupić oraz zainstalować oprogramowanie na swoim urządzeniu
  • Web API – otwarte punkty integracyjne, które wiążą ze sobą wszystkie te warstwy oraz są dostępne dla innych systemów
  • Micro-billings – deweloperzy oraz użytkownicy płacą tylko za to co wykorzystują: cykle CPU, transfer, moduły, funkcje, konta użytkowników, itp.

Wygląda to na całkiem kompletną oraz czystą architekturę nieprawdaż?

Więc możliwe że chmurę można postrzegać jako pewien smaczek systemów, które podążają za tym wzorcem. Jeżeli rozmawiasz z klientem, który chce abyś stworzył dla niego aplikację w chmurze wtedy powyższy diagram może być przydatnym narzędziem. Pomoże ci rozbić ten termin na stricte techniczne wymagania i określić co tak naprawdę klient chce.

Tego typu architektura w chmurze jest de facto długoterminowych celem dla projektu qcadoo MES. Ponadto uważamy że nie wszystkie komponenty powinny tutaj być narzędziami ogólnego przeznaczenia. Są sygnały w sieci że AppStory oraz PaaS będą specjalizowane dla poszczególnych branż w biznesie oraz różnych domen zastosowań (po za tylko specyfiki urządzenia, na którym je uruchamiamy). Wierzymy że to może być oznaką Chmury 2.0, która niedługo nadejdzie.

Dla projektu qcadoo MES docelowa architektura wygląda następująco:

qcadoo_cloud_architecture2

Powyższe komponenty reprezentują:

  • qcadoo Framework – pozwalający na szybkie tworzenie wysoce modularnych biznesowych aplikacji webowych w Java i XML. Jest open source, dostarczany jako PaaS dla modułów qcadoo MES, a także dostępny dla niezależnych projektów komercyjnych z skalowalną polityką cenową
  • qcadoo MES – modularny system do zarządzania produkcją składający się głównie z modułów open source. Domyślnie sprzedawany jako aplikacja internetowa ale rownież z opcją instalowaną w dwóch edycjach: Enterprise i Community Edition. Obydwie są wstanie dobrze obsłużyć wymagania firm produkcyjnych. Enterprise Edition zapewnia natomiast kilka dodatkowych modułów do integracji z zamkniętymi systemami oraz maszynami
  • qcooStore – app store, w którym można kupować moduły dla qcadoo MES oraz rozwiązania dla przemysłu wytwórczego zintegrowane z systemem. Jest to miejsce, w którym dystrybuujemy oprogramowanie wytworzone razem z społecznością projektu oraz przez naszych partnerów wraz z usługami firmy Qcadoo Limited.
  • Micro-billings – wszystkie te komponenty będą zintegrowane z systemem płatności, w którym użytkownicy będą płacić tylko za te moduły, które wykorzystują, a partnerzy będą otrzymywali przychody z swoich modułów

Jeżeli chodzi o Web API nasz system nie zapewnia jednego zunifikowanego interfejsu. Jednak zachęcamy deweloperów do tworzenia modułów, które udostępniają te punkty integracyjne, których potrzebują.

Więcej o naszej wizji chmury oraz organizacji projektu qcadoo MES można posłuchać w wykładzie z WzOS 2011:

oraz na naszej stronie: www.qcadoo.com

  • Tomasz Barbaszewski

    Popróbowałem na stronie qcadoo – owszem, fajne. Wspaniale, że w Polsce rodzi się coraz więcej projektów OpenSource.

    Co do chmury to mam jednak szereg wątpliwości. Zapewne możliwość skorzystania z SaaS czy nawet PaaS może być bardzo atrakcyjna dla indywidualnych użytkowników lub niewielkich firm. Jednak nie zaryzykowałbym np. wykonywania nowego, innowacyjnego projektu za pomocą oprogramowania udostępnianego w chmurze lub choćby przygotowania oferty przetargowej na Google documents. Ale z drugiej strony sukces różnych serwisów zdjęć czy choćby gmail dowodzi, że tego typu usługi mogą cieszyć się powodzeniem.

    Natomiast co do stosowania "Webizacji" w dużych instalacjach jestem raczej sceptyczny. Można to zrobić – ale pytanie brzmi: po co? Przeglądarka niby to jest uniwersalnym interfejsem użytkownika, a ile razy w ciągu roku trzeba ją "updatować"? Proszę choćby przejrzeć historię Firefoxa na Wikipedii. Tylko w ciągu tego roku dorobiliśmy się 3 wersji! Oczywiście można zwalić update na użytkowników indywidualnych, ale jak to zrobić w firmie, która używa 10000 stacji roboczych? A przecież sama przeglądarka to nie wszystko – dochodzi jeszcze JAVA i inne potrzebne dodatki, rozszerzenia, pluginy…

    Kolejnym problemem jest bezpieczeństwo danych i wymagania formalne (np. ochrona danych osobowych). Dlatego w takich przypadkach stawiałbym raczej na chmury prywatne i wirtualizację pulpitu.

  • mikołajS

    Oczywiście można zwalić update na użytkowników indywidualnych, ale jak to zrobić w firmie, która używa 10000 stacji roboczych? A przecież sama przeglądarka to nie wszystko – dochodzi jeszcze JAVA i inne potrzebne dodatki, rozszerzenia, pluginy…

    Wystarczy że wdrożysz Linuksa . Do usług SaaS wystarczy, a update robi się znacznie prościej, można wszystko zautomatyzować.

    • Zirion22

      Ktoś to musi jeszcze przetestować. Zresztą nie wyobrażam sobie handlowca czy konsultanta pracującego na Linuksie. Oni bez Excela i PowerPointa nie potrafią żyć.

    • Tomasz Barbaszewski

      To nie jest takie proste – akurat na tych stacjach, o których pisałem pracuje (od 2003) Linux (na serwerach produkcyjnych też są już Linuksy, zaś na "serwerach aplikacji biurowych" Windows Server 2003/2008 z dostępem z linuksowych stacji roboczych przez rdesktop lub freerdp – 4 sesje). Przejście z aplikacji znakowej na "zwebizowaną" (w sumie też znakową – ORACLE Forms ;) ) naprawdę nie obyło się bez kłopotów i kosztowało sporo pracy.. Ten system, którego przykład podałem ma stacje robocze (z embedded Linux) rozrzucone po całej Polsce i można go zaliczyć do "Mission Critical".

    • mikołajS

      Przerabianie już istniejącej instalacji jest zawsze problemem. Jeżeli jeszcze mamy stare aplikacje które muszą działać, to jest problem. Pisałem o sytuacji zupełnego przestawienia się na SaaS. Wtedy szybciej będzie wszystko sformatować i postawić jakąś popularną dystrybucję, a żadne AD i SBS nie jest już potrzebne. W takiej sytuacji system pakietowy przy odpowiedniej konfiguracji bardzo ułatwia administrację.

  • Tomasz Barbaszewski

    Co do życia bez Excela i Power Pointa. Tak naprawdę nie należy mówić ludkom, że pracują na Linuksie – i połowa problemów zniknie. Linuksowi "dorobiono gębę" – moi studenci (wydz. Mechaniczny oraz Ekomomii i Zarządzania) wyświetlają prezentacje z mojego notebooka (SuSE) i dopiero po pewnych czasie się orientują, że to nie Windowsy…

    Pracowałem w OPTIMUSie -byłem chyba jedyną osobą z notebookiem z Linuksem – nie miałem kłopotu z niczym – ani z drukowaniem, ani z wymianą plików z "Windziarzami" ani z SAPem… Da się i to bez wysiłku.

    • Greg

      Powodzenia w korzystaniu z SharePointa :]

    • mikołajS

      Powodzenia w korzystaniu z SharePointa :]

      Powodzenia w korzystaniu z KDE na Windowsie ;)

  • Robert N

    No ja jako konsultant nie wyobrażam sobie tworzenia prezentacji w Libre czy OpenOffice. Są BRZYDKIE! Nie ma SmartArtów. Te aplikacje nadają się do napisania listu do babci a nie porządnego przygotowania prezentacji.

    Zresztą widziałem na konferencjach Linuksowych jakie prezentacje są tworzone. To nie jest ładna a dyrektorowi działu IT z dużej korporacji takiego gówna się nie pokazuje.

    Do tego jak w pracy mamy AD + SharePoint i wsio w domenie – nie wyobrażam sobie Linuxa. Linux jest na serwery, a Windows na Deskopty. Nie mieszajmy ich zastosowań. Sami wiecie jak Windows działa na serwerach ;-)

    • Tomasz Barbaszewski

      Przygotowane po Linuksem w LibreOffice i zrzucone do PDF..
      http://www.aba.krakow.pl/Download/Prezentacje/prezentacjawstepna.pdf
      Nie uważam, aby ta prezentacja zbytnio odbiegała od przeciętnych – a bywałem i bywam na wielu konferencjach…
      Ja się jej w każdym razie nie wstydzę.

    • Bring

      Masakrycznie brzydka! Białe tło, brak fajnych wykresów, za dużo tekstu. Z takim czymś to wstyd do Klienta. Takie coś to na wykładach na uczelni się pokazuje.

      Do SmartArt wam daleko: http://www.google.com/search?&channel=fs&…

    • Marketing

      No z taką prezentacją to tylko na konfernecję dla geeków. To bardziej jest jak wykład a nie prezentacja czegoś: wykresy, SmartArt, tabele, OBRAZKI i ładna grafika!

      OpenOffice jest daleko w tyle. Przepraszam LibreOffice bo sie poobrażało Oracle. Ja nie zainwestuję w taką technologię co nagle znika.

    • mikołajS

      No ja jako konsultant nie wyobrażam sobie tworzenia prezentacji w Libre czy OpenOffice. Są BRZYDKIE! Nie ma SmartArtów. Te aplikacje nadają się do napisania listu do babci a nie porządnego przygotowania prezentacji.

      Złej baletnicy przeszkadza rąbek spódnicy :)

      Wygląd prezentacji zależy od zdolności tworzącego prezentację.

      Zresztą widziałem na konferencjach Linuksowych jakie prezentacje są tworzone.

      Podstawowa zasada dobrej prezentacji to: mało slajdów (max 10) i prostota oraz czytelność. Wodotryski dodaje się tylko po to, żeby zrobić na kimś wrażenie jeśli wiemy, że sama treść tego wrażenia nie wywoła :) Prezentacje robione dla klientów biznesowych są zatem inne niż robi się na konferencjach. Do zrobienia wrażenia na klientach zrobiłbym prezentację na MacOSie, tam bez większego wysiłku można stworzyć prezentację z bajerami. Dobra prezentacja nie jedzie też z gotowych szablonów bo te nie kŧórzy znają już na pamięć ;)

      Do tego jak w pracy mamy AD + SharePoint i wsio w domenie – nie wyobrażam sobie Linuxa.

      Więc nie potrzebujecie na razie SaaS, ani Linuksa. Ale kiedyś jakiś menadżer być może zauważy, że bardziej opłaci się skorzystać z SaaS niż utrzymywać własny system i wtedy okaże się że łatwiej wdrożyć to na Linusie niż dopasowywać to co się obecnie ma.

    • Wygląd prezentacji zależy od zdolności tworzącego prezentację.

      Ale w PowerPoincie prościej robi się takie wodotryski. Nie każdy jest mistrzem komputerowym. Znam wiele osób co szybciej odnajdują się w PP niż OO.

    • mikolajS

      Znam wiele osób co szybciej odnajdują się w PP niż OO.

      A ja znam …

      Żeby naprawdę to sprawdzić należałoby zrobić badania na ludziach mających pierwszy raz do czynienia z produktami biurowymi. I wtedy można by określić który z nich jest na prawdę łatwiejszy w nauce. Twoi znajomi pewnie w szkole mieli informatykę na MS Office?

      Fakt, że PP szczególnie w wersji Professional jest bardziej rozbudowany i ma większe możliwości niż Impres. Jednak ten drugi jest znacznie tańszy i większości użytkowników w zupełności wystarczy.

    • Mnie się lepiej pracuje w PowerPoincie niż w Impress.

    • mikolajS

      Mnie się lepiej pracuje w PowerPoincie niż w Impress.

      To dobrze, że masz wybór.

      W pracy zawodowej często wyboru niestety nie mamy.

  • Tomasz Barbaszewski

    To wolny kraj. Przeglądnąłem to SmartArty i szczerze mówiąc – nie widzę tm nic, co by mi mogło pomóc. Nawet niektóre obrazki są podobne :)

    Tło – chyba nie sądzicie, że nie można go łatwo zmienić. Albo użyć jakiejś "template z fifi piórkiem".

    A tak w ogóle:

    – Tabela jest? JEST.

    – Obrazki są? SĄ.

    – Schematy sa? SĄ.

    – "Ładność" grafiki – kwestia gustu. Nie jestem grafikiem i moi słuchacze nie oczekują ode mnie "sztuk pięknych".

    Oczywiście, że to jest wykład – bo to jest ilustracja do wykładu normy bezpieczeństwa systemów, a nie materiał reklamujący RedBulla, Tigera czy Blacka czy inne tego typu produkty.. W takich materiałach reklamowych nie ma o czym pisać – no to i tekst jest zbędny. Wystarczy hasło "doda Ci skrzydeł" albo "da Ci moc tygrysa".

    Właściwie to i tak tej dyskusji nie rozstrzygniemy, bo każda sroczka swój ogonek chwali. Jak ktoś się do czegoś przyzwyczaił – to to preferuje. Tak mu po prostu prościej i łatwiej.

    Z chęcią zobaczę Wasze prezentacje – ale zrobione przez Was osobiście – a nie przez wyspecjalizowane działy "liderów rynkowych" zatrudniające profesjonalnych plastyków i zawodowych "macherów od losu".

    • Jeszcze zapomnieliście o prezentacjach tworzonych w LaTeX, gdzie czasem możliwości tego języka przewyższają PP i Impress :)

    • Jasne, że jest LaTex, ale zapominacie, że nie każdy jest informatykiem.

  • Jano

    Jest jeszcze prezi.com

    a wygląda np tak:

    http://prezi.com/boa21ytdaoxy/ap-bio-evolution-6-

    • Katarzyna Winkler

      Przepiękne! Właśnie takiego rozwiązania mi brakowało. W ciekawy sposób możńa pokazać nudne rzeczy!

  • Tomasz Barbaszewski

    Pozwolę sobie zacytować Pana Piotra Piętaka:

    "Jak kultura obrazu i ekranu zmienia nasze myślenie? Czy jest ona kompatybilna z gospodarką opartą na wiedzy a wiec na nauce czy przeciwnie pomiędzy „obrazami” i „wiedzą” istnieje sprzeczność, która może doprowadzić do coraz większej irracjonalizacji życia społecznego i gospodarczego?"

    Pełny tekst jest na jego stronie: http://mediologia.pl/internet-czyli-wiedza-sprofa

    Uwagi dotyczące "cywilizacji obrazkowej" i jej wpływu na prawdziwą wiedzę w większości podzielam. No, ale ja jestem "dinozaurem", któremu nie wystarczą efekty specjalne.

    Pan Piotr Piętak był wiceministrem MSWiA i do dziś aktywnie promuje Linuksa. Więcej:
    http://mediologia.pl/linux–felieton-autokrytyczn