Debian 8.0 Jessie – rozpoczęto rozwój

Debian 8.0 Jessie – rozpoczęto rozwój

    przez -
    72 790
    Debian
    W ostatni weekend wydano Debiana 7 Wheezy. Z tej okazji deweloperzy ogłosili rozpoczęcie prac deweloperskich nad Debianem 8.0 Jessie. Dodano glibc 2.17, linux-libc-dev 3.8.11, binutils 2.23.2, GCC 4.8.

    • Krzysztof

      Czyli następna wersja za 30 miesięcy :D Ubuntu mogłoby pójść tą drogą. I tak jestem w szoku, że postanowili się skupić na LTS-ach. Dzisiaj wszyscy lecą z numerami do przodu jak szaleni.

      • marcinsud

        "Dzisiaj wszyscy lecą z numerami do przodu jak szaleni."
        Bo pościg za numerkami daje złudzenie rozwoju

      • Krzysztof

        Jakiego rozwoju? :)
        Każdy rozsądny wie, że chodzi tu bardziej o marketing. Każda wersja, to setki notek powielonych w internecie często niewartych osobnej wiadomości. W moim przekonaniu szybkie numerowanie zaciemnia obraz rozwoju, ale cóż… ważne aby pisali.

      • J_G

        > W moim przekonaniu szybkie numerowanie zaciemnia obraz rozwoju, ale cóż… ważne aby pisali

        Ale o czym ty piszesz? szybkie numerowanie Debiana? Ciekawe jak sobie to wyobrażasz? Po 20 latach wersja 8 to nie jest specjalne osiągnięcie w numerologii. To nie jest komercyjne oprogramowanie i pisują o nim głównie takie serwisy jak ten. Jaki marketing??

        Internet okazała się jednak chłonniejszy niż papier, może dlatego, że pisanie na papierze wymaga rysowania literek a tu wystarczy w klawisze w dowolnej kolejności uderzyć, program do korekty przekształci to w wyrazy ze słownika i powstaje kolejny tekst.

      • Krzysztof

        @J_G

        Doczytaj może jednak, o tym samym napisałem, powtarzasz moje słowa. A jak nazwać wypuszczanie co 3,4 tygodnie nowej wersji, która nie wiele zmienia w samym programie? (czytaj uważnie! Nie odnoszę tego do Debiana).

      • J_G

        > Doczytaj może jednak,

        No mniejsza z tym, przyjmijmy, że takie były intencje. W każdym razie, kiedy zmieni się kod, nawet nieznacznie, to już w zasadzie jest powód, żeby nadać mu nowy numerek. Jak soft długo się rozwija, to ma wysoką numerację.

      • marcinsud

        Niczego innego niż ty nie napisałem. Słowo klucz "złudzenie". Niestety użytkownicy już zwykli uważać, że jeśli szybko nie pojawi się kolejna wersja oprogramowania to jest ono słabo rozwijane, albo wcale. To samo tyczy sie ciągłych zmian w intefejsie.

        Cały ten wywód na szczęście nie dotyczy debiana.

    • o_O

      Kiedy KDE 4.10.x? Zdążą w tym roku? Czy jak zwykle "nowe" KDE pojawi się, gdy będzie już dawno nieaktualne?

      Coraz bardziej kusi mnie przesiadka na jakąś rozsądnie zarządzaną dystrybucję… Ubuntu lub Gentoo albo ich klony…

      • Pan Łukasz

        Ubuntu akurat nie jest zbyt rozsądnie zarządzane. Najlepszym wyborem są chyba dystrybuche ciągłe. Jeśli masz na tyle wiedzy, zainstaluj Arch GNU/Linux, albo jeszcze lepiej Parabola GNU/Linux, która jest oparta na Archu, ale w pełni wolna i uznana przez FSF.
        Brakuje mi dystrybucji, która spełniałaby następujące kryteria:
        1) Byłaby Debianem z krwi i kości oraz z nazwy.
        2) Byłaby w pełni ciągła, bez zamrożeń i przestojów, w przeciwieństwie do testinga.
        3) W dziedzinie aktualności byłaby na poziomie Fedory.
        4) Byłaby w pełni wolna, jak Debian, Linux pozbawiony niewolnych blobów i innego syfu.
        5) KDE jako główne środowisko albo przynajmniej traktowane poważnie (pod względem integracji z systemem), jak w Debianie.
        6) Łatwa jak Debian w instalacji i konfiguracji.
        7) Jeśli byłaby wersją Debiana, nie nazywałaby się "testing", tylko jakoś normalnie, tak, żeby nazwa nie sugerowała niestabilności bądź testowania czy innych eksperymentów tudzież służebnej względem stabilnego wydania roli.
        8) Byłaby Debianem, bo Debian stałby się dystrybucją ciągłą, a przynajmniej miałby oficjalną wersję ciągłą niesłużebną względem zwykłych wydań stabilnych.

      • o_O

        Arch i jego pochodne są do d*py.

        Taki Debian jak piszesz byłby idealny.
        Był kiedyś pomysł z Debianem CUT (Constantly Usable Testing), ale chyba zdechł, bo nic o tym nie słychać.

        Takie rzeczy jak środowiska graficzne czy programy użytkowe nie powinny być tak surowo stabilizowane, bo przestają spełniać swoją funkcję. Na potrzeby stabilnego wydania można wybrać jakąś wersję do zamrożenia, ale obok powinny być dostępne wszystkie inne wersje paczkowane na bieżąco i jedynie oznaczone jako wersja stabilna, stare-testowe, testowa, stare-experimental, experimental.

      • sdasdasd

        Głupoty gadasz. Programy po zamrożeniu nie przestają spełniać swoich funkcji. Że niby w GIMPie nie można już rysować po zamrożeniu? W Rhythmboksie przestaje muzyka grać? Spełniają swoje funkcje dalej, tak jak przed zamrożeniem. Jeśli kogoś rajcuje pogoń za cyferką, by mieć Chrome 40 i Firefoksa 50, to niech zainstaluje zabawkę pokroju Ubuntu.

      • Krzysztof

        Nie da się mieć na bieżąco aktualizowanego systemu a jednocześnie równie stabilnego (bezpiecznego) w działaniu. Nawet w komercyjnych projektach tak nie ma.
        Chcecie to, tamto, proszę bardzo, macie wybór – kilkanaście dobrze skrojonych dystrybucji, kilkadziesiąt pochodnych, a jak taki wybór nie pasuje, zawsze zostaje komercyjne oprogramowanie :) Windows, OS X – 98% użytkownik nie narzeka ;)

        Mówcie co chcecie, ale Debian twardo się trzyma, konsekwentnie rozwija. Widać to zresztą na przykładzie m. in. jego pochodnych.

        A tak od siebie, polecam wypróbować CrunchBanga (lada moment ukaże się wersja testowa). Świetnie skrojony Debian :)

      • Pan Łukasz

        Crunch Bang nie ma KDE, a przynajmniej nie miał. Tak twierdzi distrowatch. Jeśli to bzdury, sprostuj.

      • Pan Łukasz

        Sam prostuję, to bzdury. Na ich stronie widac, że mają KDE. distrowatch to nie wiem kto utrzymuje.

      • Ubunciak

        Kolego sdasdasd, ubuntu to nie zabawka, to potężna i stabilna dystrybucja linuksa oparta na legendarnym Debianie. Wedlug Page hit ranking sygnowanym przez distrowatch zajmuje trzecie miejsce. Tak na marginesie pierwsze miejsce zjamuje Mint, który bazuje na Ubuntu.

      • veramird

        Tyle distr, a jak by się chciało jakieś konkretne to nie ma żadnego :)
        Ogólnie częściowo może cię zainteresuje Aptosid
        1) Jest to Debian, ale nie z nazwy
        2) Jest dystrybucją ciągłą
        3) Aktualność na poziomie Debian sid
        4) Nastawiona na wygodę, a nie na wolność od wygody, ale co przeszkadzają pakiety w repo, nie trzeba ich instalować
        5) KDE traktowane jest jak każdy inny pakiet
        6) Nie wiem jak co rozumiesz jako łatwa
        7) czy słowo "sid" w nazwie sugeruje niestabilność?
        8) WUT?

      • o_O

        aptosid jest tak samo nieaktualny jak Debian.
        Taka sama to dystrybucja ciągła jak sam sid.
        W momencie zamrożenia Debiana i tak nie ma nowych wersji paczek.

      • Pan Łukasz

        Gdy widzę "sid", to ciarki mi po plecach przechodzą. Widzę wtedy złego chłopca psującego zabawki i wyobrażam sobie niestabilność.

      • prawie.anonim

        Cała nadzieja w Tanglu. http://tanglu.org/

      • Pan Łukasz

        Szkoda tylko, że Tanglu wywala na śmietnik oddanie Debiana dla wolnego oprogramowania i bierze Linuxa od Ubuntu wraz z niewolnym syfem wszelakiego rodzaju typu zaciemniony kod, kod na niewolnej licencji, bloby. Bedzie to kolejna niewolna dystrybucja GNU/Linux. Distro więc spalone u zarania. Poza tym to nie będzie dystrybucja ciągła.

      • herr

        Bez bloba od nvidii nie ma co marzyć o pełnej wydajności GPU. Wygrywa pragmatyzm.

      • Pan Łukasz

        Z blobem od NVIDII nie ma co marzyć o kontroli nad komputerem. Wygrywają zasady. Poza tym nie jednym blobem od NVIDII niewolne śmieci umieszczone w Linuxie przez Torvaldsa stoją. Mało tego, właśnie blob NVIDII nie jest takim integralnym niewolnym komponentem Linuxa. Chodzi przede wszystkim o niewolne śmieci dotyczące obsługi płyt głównych, kart Wi-Fi i innych peryferiów. O ile mi wiadomo ponadto, Tanglu akurat bloba NVIDII mieć nie będzie, tylko właśnie te spośród niewolnych gówien, które standardowo za przyczyną stolcowego pragmatyka Torvaldsa znajdują się w Linuxie. Będzie więc kolejnym głupim pragmatycznym nie w pełni wolnym systemem podobnym do tysięcy innych Ubuntów, openSUSÓW, Sabayonów, Mintów, Slackwareów, FreeBSDÓW, PC-BSDÓW. Z tą tylko różnicą, że, w przeciwieństwie do części z nich, bedzie miała o blob NVIDII mniej niewolnych programów. Kolejna mierna dystrybucja dla wyznawców Torvaldsa, Raymonda i innych pragmatyków, którzy w sumie nie wiadomo po co rozwijają wolne oprogramowanie, skoro na wolnym oprogramowaniu im nie zależy.

      • sprae

        Kontrolę nad twoim komputerem ma ACPI.

      • herr

        "Chodzi przede wszystkim o niewolne śmieci dotyczące obsługi płyt głównych, kart Wi-Fi i innych peryferiów."

        Powiedz mi czy nie łatwiej ci skompilować koszerny kernel niż reszcie świata doinstalować obsługę swojego sprzętu?

      • Pan Łukasz

        Nie łatwiej. Jestem laikiem i jednocześnie nie chcę używać niewolnych programów. A im bardziej niskopoziomowe takie niewolne programy, tym bardziej mnie uwierają. Nie umiem kompilować kerneli.

      • Mateusz

        są chyba dwa odmienne pojęcia wolności – wolność 'od' (pan stallman wstawia tu słowo: komercyjne, zamknięte oprogramowanie). innymi słowy, mówi: 'aby być wolnym, musisz być wolnym OD zamkniętego oprogramowania'.

        jest też drugie podejście: wolność DO. Mam wolność DO użytkowania komputera jak chcę, do poznawania kodu źródłowego tych programów, których autorzy wyrazili zgodę.

        Wystarczy się zastanowić, czy jeśli FSF dyktuje Ci co MUSISZ robić aby pozostać wolnym to jest to wolny wybór czy już dyktatura?

        możesz wyzywać Linusa od stolcowych pragmatyków, ale fakt pozostaje jeden: że kiedy ktoś dziwi się, że nie działa mu karta grafiki na wolnej (popieranej przez FSF) dystrybucji, dostaje opr, że 'jak to on śmie kupować zamknięte produkty.

        Po wtóre. Kupując kartę graficzną firmy NVIDIA nie oczekuję, że udostępnią mi kod źródłowy sterownika. Oczekuję, że sprzęt będzie działać.

        Ja chylę czoła przed Linusem. Jestem programistą, ale nawet w 1% nie tak zdolnym jak on. Gdyby nie on, nie mielibyśmy alternatywy od Windowsa czy OSX'a.

      • Mateusz

        zapomniałem dodać: mam wolność DO użytkowania komputera jak chce, WŁĄCZNIE z użytkowaniem na nim zamkniętego oprogramowania. Wolność to dla mnie taki stan, kiedy nikt nie mówi mi co mogę a czego nie mogę robić ze swoim komputerem.

      • Pan Łukasz

        Wolę cztery wolności zdefiniowane przez FSF oraz wynikające z nich:
        1) wolność do posiadania wielu całkowicie niezależnych źródeł informacji o tym, co robi program,
        2) wolność do niebycia szpiegowanym,
        3) wolność do niebycia ograniczanym, gdy nie ogranicza mnie sprzęt (np. wolność od DRM),
        4) wolność do posiadania zadbanego oprogramowania, aktualizowanego i z łatanymi dziurami bezpieczeństwa.

        Wolność do używania niewolnego oprogramowania mam cały czas. ale wolność do wykonania działania to co innego niż działanie. Mam metawolność do niewykorzystania wolności do używania niewolnego oprogramowania, i z niej korzystam. Sam sobie ograniczam możliwość używania niewolnych programów, bo tego chcę.

        Stallman bardzo lubi komercyjne oprogramowanie. Wolne programy mogą być komercyjne. Sam Stallman prowadził działalność gospodarczą i sprzedawał Emacsa i inne programy. Free Software Foundation prowadziła sprzedaż wolnych programów, żeby finansować działalność. Nie ma to jak komercyjne wolne programy. No i również nie ma to jak niekomercyjne wolne programy.

        A ja, będąc użytkownikiem karty graficznej NVIDIA, oczekuję, że udostępnią mi kod źródłowy sterownika. To ich psi obowiązek. Jestem klientem, jestem więc ich panem. Moje oczekiwania to świętość. Jeśli moje sługi wypowiedzą mi posłuszeństwo (co niestety uczynili), osram ich i oleję i pójdę do konkurencji (Intela). Tak też uczynię.

        Ja chylę czoła przed Linusem i resztą ekipy od Linuxa, a nawet bardziej przed innymi programistami Linuxa, niż przed Linusem, bo nieraz więcej zrobili. Ale i tak będę pałował Linusa, bo robi szkodę ruchowi wolnego oprogramowania. Gdyby nie patologie w Linux Foundation, nigdy nie musiałby powstać projekt Linux-libre. A niewolne komponenty Linuxa spowalniają jego rozwój. No bo po co pisać wolny sterownik do danego sprzętu, przecież wszystko działa nam na blobach, nie? Lepiej jest pójść na łatwiznę i pozwolić firmom robiącym Linuxa na wsadzenie bloba, obfuskowanego kodu lub kodu na niewolnej licencji, niż odwalać brudną robotę i pisać sterowniki. A potem jeszcze najlepiej udawać, że lepiej się rozumie treść licencji GNU GPL 2 niż jej twórcy, Richard Stallman i Eben Moglen, i kłamać, że się jej nie łamie.

      • prawie.anonim

        >>A ja, będąc użytkownikiem karty graficznej NVIDIA, oczekuję, że udostępnią mi kod źródłowy sterownika. To ich psi obowiązek.

        Ich psim obowiązkiem jest udostępnić działający sterownik co też czynią. Na jakiej licencji to już ich sprawa.
        Nawet gdyby chcieli to nie mogą udostępnić sterownika, ze względu na licencjonowane patenty zawarte w jego kodzie.
        Jedyną alternatywą byłoby stworzenie od podstaw otwartego sterownika, tak jak zrobiło AMD. I udostępnianie użytkownikom dwóch wersji sterownika. Trzeba by się liczyć z tym, że podobnie jak w przypadku AMD, tylko sterowniki zamknięte nadawały by się do użytku.

      • Pan Łukasz

        A więc NVIDIA przegrywa. To jej problemy, nie moje.

      • o_O

        Co mają patenty do uwolnienia kodu?
        Najwyżej nikt inny nie będzie mógł tego kodu legalnie redystrybuować, bo będzie opatentowany, a licencje na patenty ma tylko nVidia.
        Ale kod uwolnić mogą, bo nie można licencjonować patentów z warunkami ich użycia.

      • herr

        Gdyby wszyscy podchodziliby do sprawy w sposób tak kategoryczny wiele FOSS nigdy by nie powstało. Bo skoro w kodzie linuxa nie może być firmware to żadna firma nie chciałaby go rozwijać, więc nie mógłby zostać użyty przy tworzeniu androida… więc FOSS na smartphone nie istniałoby nawet w ilościach śladowych. Khtml nigdy by nie powstał bo po co komu KDE na systemie na którym nic nie działa więc nie byłoby webkit, albo był ale całkowicie zamknięty…

        I tak dalej.

      • Mateusz

        widzisz, problem polega na tym, że FSF nie szanuje wolności innych. Pisząc kod na GPL2 skazujesz innych ludzi aby też ujawnili swoje zmiany dla Twojego kodu. Dlatego publikując swój kod wybieram albo BSD, albo robię wogóle public domain. Szanuję wolność innych.

        Kwestia sprzętu: Psim obowiązkiem NVIDII, czy ATI, czy nawet intela jest zapewnienie dochodu swojej firmie. Ja potrafię uszanować to, że chcą chronić swoje tajemnice. Pan Stallman nie potrafił uszanować tego, że TIVO chciało chronić swój produkt i stąd mamy GPLv3. Jeśli dobrze rozumieim, on chciałby, aby NVIDIA opublikowała kod sterownika. Bo tak. Nieistotne jest, że dzięki swoim kartom osiągają zyski. Nieistotne, że zbudowali swoją firmę tworząc w mojej skromnej percepcji najlepsze karty. Nieistotne jest to, że potem ktoś mógłby zmodyfikować sterownik, zepsuć kartę a z gwarancją zgłosić się do NVIDIA (bo przecież kto mu udowodni, że używał nieoficjalnego sterownika). Najważniejsza jest wolność. Nawet kosztem innych. Dziękuję za taką wolność i omijam ją z dala.

        > Ale i tak będę pałował Linusa, bo robi szkodę ruchowi wolnego oprogramowania
        to pozwól, że ja będę pałował Stallmana bo robi szkodę ruchowi otwartego oprogramowania ;).

      • Pan Łukasz

        Ważniejsza jest wolność użytkowników, niż twórców. Pisząc kod na liberalnej licencji skazujesz program na to, że jego wolna wersja nie będzie się rozwijać dzięki wkładowi każdego, a naprawdę funkcjonalne będą jego niewolne wersje. W praktyce więc skazujesz ludzi na używanie niewolnego programu. I nieraz się tak zdarza, czego przykładem są systemy BSD. Każdy może brać z systemów BSD, a ich twórcom pokazać faka. W praktyce to kradzież. Społeczność BSD jest dymana przez Apple, Microsoft i inne firmy, i nic nie dostaje w zamian. Trudno chyba nazwać zapłatą system Mac OS X, który jest niewolny. Co komu po niewolnym systemie? To nie jest w porządku. Systemy BSD nie zasługują na takie traktowanie. Z drugiej strony nie jest tak zawsze, czego przykładem jest TeX. Jeśli jesteś piekarzem, to nie dla siebie, tylko dla innych, to inni będa żreć twój chleb. Jeśli jesteś wójtem, to nie dla siebie, tylko dla innych, to inni będą związani twoimi zarządzeniami. Jeśli jesteś muzykiem, to nie dla siebie, tylko dla innych, to inni będa słuchać twojej muzyki. Jeśli jesteś programistą, to nie dla siebie, tylko dla innych, to inni będą korzystać z twojego programu. Będąc więc programistą, powinieneś zrobić wszystko, by nie skazać żadnego z użytkowników jakiejkolwiek pochodnej twojego programu na używanie niewolnego oprogramowania. Bo niewolny program jest zły sam w sobie. Człowiek jest powołany do życia w społeczeństwie, a nie dla siebie.

        Nie będę szanować tajemnic jakichś firm i tego, co sobie ubzdurają. Jestem w tej dziedzinie zwolennikiem dzikiego kapitalizmu. To ja jestem najważniejszy, bo to ja jestem klientem. Dlatego dyktuję zasady. Bezwzględny darwinizm. Tak zawsze podchodzę do przedsiębiorstw. Nie mam interesu w głaskaniu firm po kuperku.

        NVIDII nie grozi gwarancja z powodu wolnych sterowników. Wolne licencje (przynajmniej część) zawierają klauzulę, że program jest dostarczony "jak jest" bez gwarancji. Zapewnienie ewentualnej gwarancji to kwestia osobnych postanowień firmy.

        Karty NVIDII są najgorsze na rynku. To bezużyteczne atrapy i szmelc. Najlepszym producentem kart graficznych jest Intel.

      • Mateusz

        > Ważniejsza jest wolność użytkowników, niż twórców
        Jak rozumiem, nawet wtedy, kiedy to twórcy wyłożyli najpierw kasę, żeby zbudować swoją firmę? To tak jak skłotersi zajmują budynek który ktoś kiedyś zbudował za własną kasę a potem gadają trzy po trzy o wolności i braku wyzysku.

        i zanim zaczniesz wypaczać moje zdania: nie, nie jestem zwolennikiem ZAIKS'u, bo to jest system złodziejski.

        > Każdy może brać z systemów BSD, a ich twórcom pokazać faka.
        Zgadza się. Na tym polega właśnie świadomy wybór publikowania źródeł na liberalnej licencji. Przynajmniej nikt nie udaje potem, że nakaz publikowania kodu na identycznej licencji to wolność. Chcesz dodać swoje zmiany do kodu BSD? Proszę bardzo. Nie chcesz? Twoja brocha. Róźnica polega na tym, że do kodu BSD mogą dołączyć się firmy (tj. do jego rozwijania) bez automatycznego ujawniania do czego korzystają z tego kodu. Jak dla mnie to fair.

        Z tą kradzieżą to trochę nie trafiłeś. Idąc tym tropem nie powinno się wogóle produkować broni. Bo przecież ktoś MOŻE z niej skorzystać do napadu na bank. To, że ktoś ma możliwość nie dania nic w zamian, nie znaczy, że tak robi.

        > Wolne licencje (przynajmniej część) zawierają klauzulę, że program jest dostarczony "jak jest" bez gwarancji
        Doskonale wiesz, że chodziło mi o gwarancję na kartę. Jeśli napiszę kod, który rozwali kartę (bo dajmy na to prześle za wysokie napięcie do ROMu czy coś w tym stylu) to nie powinienem mieć prawa pisać do NVIDII żeby zwrócili mi kasę / wymienili sprzęt. (Tu akurat bardziej piję do sprawy z TIVO niż NVIDII).

        Przykład Intela który podałeś jest bardzo ciekawy. Chodzi mi o to, że jeśli podążymy teoriami głoszonymi przez FSF że kod powinien być wolny żebyś mógł wiedzieć JAK działa urządzenie, to zgoda. W tym sensie, że aby zrozumieć JAK działa karta graficzna wystarczy zrozumieć jak działa intel. Nie potrzeba od razu rozumieć jak działa karta nvidii. Zresztą jak sam słusznie zauważyłeś – każdy ma wolny wybór. nie trzeba wcale kupować rozwiązań nvidii. z tego samego powodu ja nie kupuję kart ati – miałem z nimi same problemy (przerobiłem 3 karty, na ani jednej linux nie działał stabilnie)

        a, i jeszcze jedno. Intel jest fajny (przynajmniej dla mnie) właśnie z tego względu, że zdecydowali się na publikowanie kodu, ale się z tym nie panoszą. dlatego właśnie nie mogę się pogodzić z działaniami FSF. Zamiast zachęcać, propagować idee, oni spełzają na wytykaniu palcami firm, które nie publikują otwartego kodu. To nie jest w porządku.

      • Pan Łukasz

        Co mnie obchodzi, kto ile na co wyłożył kasy?! Wyłożył, próbuje mi coś sprzedać, ja uznaję jego towar za gówno, bo nie ma dołączonego wolnego programu do obsługi, olewam go, mówię do niego "A idź pan w ch**.", idę do konkurencji. Darwinizm i kapitalizm. Dbać trzeba o klientów, a nie o firmy. Mnie, klienta, nie obchodzi kondycja finansowa ani NVIDII ani Intela, wymagam i rozliczam. To moja wolność i innych klientów jest ważna, a nie możliwość nieudokumentowania karty przez NVIDIĘ.

        Różnica polega na tym, że te firmy najczęściej się nie dołączają. Dlatego jest to gorszy model rozwoju. W przypadku GNU GPL firma ma WOLNY wybór:
        1) dołączasz się i razem budujemy dobry program i dzielimy się,
        2) dołączasz się i zmodyfikowaną wersję używasz tylko prywatnie i jej nie publikujesz,
        3) nie dołączasz się.
        W przypadku BSD firma ma też WOLNY wybór:
        1) dołączasz się i razem budujemy dobry program i dzielimy się,
        2) dołączasz się i zmodyfikowaną wersję używasz tylko prywatnie i jej nie publikujesz,
        3) dołączasz się żeby ukraść i zrobić na nas kupę,
        4) nie dołączasz się.
        W przypadku GNU GPL są trzy możliwości. W przypadku BSD są cztery. Pierwszy model rozwoju jest lepszy, bo zapewnia, że nie zabrudzi się kałem. No i w każdym z nich firma ma WOLNY wybór. Tak więc twoje negowanie faktu, że licencje z rodziny GNU GPL nie są licencjami wolnego oprogramowania, jest bezsensowne.

        Przykład z bronią skrajnie nijak ma się do problemu licencyj BSD. Przykro mi, zagadnienia nie są symetryczne. Nie ustosunkuję się więc do tego.

        NVIDIA nie miałaby problemu z gwarancją, powtarzam raz jeszcze. Jeśli sami napisaliby wolny sterownik, zrobiliby to porządnie, żeby nie mieć problemów. Jeśli zaś użytkownik uruchomiłby inny sterownik, w oczywisty sposób NVIDIA nie odpowiada za to. Jakoś dotąd nie ma pozwów przeciw NVIDII z powodu problemów wynikłych z używania nouveau. Dziwię się, że tego nie zauważyłeś. Chyba, że jeszcze nie dowiedziałeś się o istnieniu nouveau, bo nie miałeś okazji, cały czas używając bloba od NVIDII.

        Zdefiniuj czynność panoszenia się z publikowaniem kodu. Ja nie widzę sensu definiowania takiej czynności. Intel produkuje wolny sterownik do swoich kart, Stallman produkował GNU Emacs i GNU ls, Linux Foundation produkuje Linuxa, FreeBSD Foundation produkuje FreeBSD. Po prosu publikują kod. No nie wiem, jak mozna jeszcze zmodyfikować czynność publikowania kodu, żeby dostać panoszenie się z publikowaniem kodu. Może zamiast czynności panoszenia się z publikowaniem kodu chodziło ci o nauczanie ludzi o wolnym oprogramowaniu i namawianie ich do porzucenia niewolnych programów i zamknietego sprzętu? A to co innego. Czynność jak najbardziej słuszna. Popieram namawianie ludzi do porzucenia niewolnych programów i zamkniętego sprzętu. Niewolnym programom i atrapom sprzętu komputerowego mówimy stanowcze i zdecydowane nie.

      • Pan Łukasz

        Miało być: "Tak więc twoje negowanie faktu, że licencje z rodziny GNU GPL są licencjami wolnego oprogramowania, jest bezsensowne."

      • Mateusz

        > Co mnie obchodzi, kto ile na co wyłożył kasy?! Wyłożył, próbuje mi coś sprzedać, ja uznaję jego towar za gówno, bo nie ma dołączonego wolnego programu do obsługi, olewam go, mówię do niego "A idź pan w ch**.", idę do konkurencji

        Gdyby na tym sprawa się zakończyła, problem z FSF by nie istniał. To, o czym piszesz to w pełni świadome wybieranie tego produktu który spełnia moje jako użytkownika, wymagania. Tak jak piszesz: Nie podoba mi się, idę do konkurencji.

        Niestety, Richard S. idzie dalej. Rości sobie prawo do mówienia co owe firmy powinny robić, aby były etyczne w jego rozumieniu: Powinny uwolnić swój kod, ponieważ niewolny kod nie powinien w ogóle istnieć.

        > Co mnie obchodzi, kto ile na co wyłożył kasy?!
        Niestety, ale jest to kluczowa sprawa. Co innego, gdy mamy nową firmę która nie ma struktur, opracowanego modelu biznesowego, etc. Może ona sobie poeksperymentować. Tymczasem nieszczęsna Nvidia do której cały czas się odwołujemy musi sobie najpierw skalkulować, żeby uwolnienie sterownika przeliczyło się na konkretne zyski biznesowe.

        Przy porównaniu modelu GPL i BSD pomijasz bardzo wygodny dla Twojej argumentacji fakt zawierania się licencji GPL na wszystko inne w projekcie. Czyli firma nawet jak bardzo by chciała rozwijać Twój program, to automatycznie musi swoje narzędzia które z tego kodu korzystają zlicencjonować na GPL, co automatycznie nakazuje publiczne wystawienie kodu źródłowego. Nie ma to nic wspólnego z wolnością. Oto mam tylko zarzut – o próbę maskowania dyktatury hasłem "wolność". BSD szanuje to, że jest jakaś wspólna część którą chcemy rozwijać, ale oprócz tego jest prywatna część do której mnie nie dopuszczasz.

        > Jeśli zaś użytkownik uruchomiłby inny sterownik, w oczywisty sposób NVIDIA nie odpowiada za to
        Dobrze, najwyraźniej tłumaczę niezrozumiale, postaram się zatem krok po kroku.

        Nie jest tajemnicą, że nvidia wypuscza modele kart graficznych które różnią się tylko taktowaniem procesorów. Następstwem tego jest kupowanie budżetowej karty i overclocking procesorów graficznych tak aby uzyskać większą wydajność. Wyobraźmy sobie zatem następującą sytuację:

        1/ NVIDIA wypuszcza w pełni wolny sterownik do swojej karty
        2/ W tymże sterowniku znajduje się funkcja która steruje zegarem procków
        3/ Ktoś forkuje sobie sterownik, robi overclocking, psuje kartę
        4/ Ten sam ktoś idzie w zaparte, że korzystał tylko z oficjalnych sterowników. Jak mu udowodnisz, ze tak nie było?

        Ponadto, znając kod źródłowy sterownika jakaś firma może czerpać zyski na produkcji bliźniaczych kart (bez wykładania jakiejkolwiek kasy na R&D itp)

        Oczywiście jest też druga strona medalu – w sterownikach są optymalizacje pod benchmarki. Ja jednak piszę o tej 'czystszej' stronie problemu.

        > Może zamiast czynności panoszenia się z publikowaniem kodu chodziło ci o nauczanie ludzi o wolnym oprogramowaniu i namawianie ich do porzucenia niewolnych programów i zamknietego sprzętu? A to co innego. Czynność jak najbardziej słuszna. Popieram namawianie ludzi do porzucenia niewolnych programów i zamkniętego sprzętu. Niewolnym programom i atrapom sprzętu komputerowego mówimy stanowcze i zdecydowane nie.

        I tu się nie zgadzamy. Ja jestem za propagowaniem modelu open source, pokazywania jakie są z tego korzyści. Ale w żadnym wypadku nie wytykania palcem tego, kto tego nie robi. To jego świadomy wybór i prawo.

      • o_O

        > Niestety, Richard S. idzie dalej.

        Dlaczego niestety? Bo tobie się nie podoba? A kim ty jesteś?

        > Rości sobie prawo do mówienia co owe firmy powinny robić, aby były etyczne w jego rozumieniu: […]

        Nie musi sobie takiego prawa rościć, bo po prostu takie prawo ma.
        Każdy ma prawo oceniać i mówić, jak w "jego rozumieniu" być powinno.
        A to, czy znajdziesz posłuch, naśladowców i będziesz oddziaływał na społeczność czy rynek, to inna sprawa.
        Z panem Stallmanem tak jest, ty nie masz najmniejszych szans, bo nawet nie ogarniasz.

      • Pan Łukasz

        [[[Niestety, Richard S. idzie dalej. Rości sobie prawo do mówienia co owe firmy powinny robić, aby były etyczne w jego rozumieniu: Powinny uwolnić swój kod, ponieważ niewolny kod nie powinien w ogóle istnieć.]]]
        Wolno mu. Mi też wolno, popieram go w tym, sam tak czynię. To, czy obaj, ja i Stallman, mamy do tego prawo, zależy od nas. Prawa Człowieka tego nie zabraniają.

        [[[Czyli firma nawet jak bardzo by chciała rozwijać Twój program, to automatycznie musi swoje narzędzia które z tego kodu korzystają zlicencjonować na GPL, co automatycznie nakazuje publiczne wystawienie kodu źródłowego. Nie ma to nic wspólnego z wolnością. Oto mam tylko zarzut – o próbę maskowania dyktatury hasłem "wolność". BSD szanuje to, że jest jakaś wspólna część którą chcemy rozwijać, ale oprócz tego jest prywatna część do której mnie nie dopuszczasz.]]]
        Trudno. Musi – nie musi. Jak się nie podoba, zrezygnuje ze współpracy. A jak chce współpracować, będzie się dzielić. Ma WOLNY wybór, czy ci się to podoba czy nie. Tak kolego, powtórzmy jeszcze raz: WOLNY! Decydując się na współpracę, przystaje na pewne zasady. Ale NIE MUSI współpracować.
        Może BSD szanuje to i owo, ale GNU GPL nie szanuje, co jest lepsze, bo długoterminowo zapewnia wolność programów DLA ICH UŻYTKOWNIKÓW. W jednym zaś obie rodziny licencyj są zgodne – zawsze zapewniają wolność dla pierwszego użytkownika (w przypadku BSD pod warunkiem, że nie tylko binarium jest na licencji BSD, ale tez odpowiadający kod źródłowy).

        [[[1/ NVIDIA wypuszcza w pełni wolny sterownik do swojej karty
        2/ W tymże sterowniku znajduje się funkcja która steruje zegarem procków
        3/ Ktoś forkuje sobie sterownik, robi overclocking, psuje kartę
        4/ Ten sam ktoś idzie w zaparte, że korzystał tylko z oficjalnych sterowników. Jak mu udowodnisz, ze tak nie było?]]]
        Już teraz mógłby więc wystąpić taki problem. Już mamy wolny sterownik do NVIDII, i NVIDIA nic na to nie może, jest to niezależne od niej, chyba, że wyśle swoich goryli do programistów nouveau. A jednak takie problemy nie występują. Bo to ludzie musieliby udowadniac, że używali oryginalnego pierwotnego sterownika. Poza tym zapominasz o klauzulach braku gwarancji w wolnych licencjach, np. w licencji takiego hipotetycznego wolnego sterownika, oraz o osobnych postanowieniach gwarancyjnych, w których NVIDIA może zastrzec, że udziela gwarancji tylko na oryginalny sterownik i w razie reklamacji należy dać np. kopię pliku steronika, żeby mozna było porównać go z referencyjnym binarium. Mozna wymyśleć dowolne klauzule. Co ciekawe, Intel jakoś nie widzi problemu.

        [[[Ponadto, znając kod źródłowy sterownika jakaś firma może czerpać zyski na produkcji bliźniaczych kart (bez wykładania jakiejkolwiek kasy na R&D itp) ]]]
        To NVIDIA ruszy dupę i zrobi znowu jeszcze lepsze. Poza tym nie jest tak łatwo zrobić sobie kartę graficzną po sterowniku. Zaprojektowanie odpowiadających mu kart i wdrożenie procesu technologicznego, w którym się je zrobi, to monstrualna praca.

        [[[Ale w żadnym wypadku nie wytykania palcem tego, kto tego nie robi. To jego świadomy wybór i prawo. ]]]
        A ja jestem za wytykaniem. Czemu? Bo po co mam nie wytykać, skoro wytykaniem nie ograniczam mu tego prawa i możliwości wyboru? Przykład. Kazdy ma prawo się szmacić i dawac dupy na lewo i prawo. Ale ja mogę stosować ostracyzm wobec ludzi, którzy uprawiają seks przed ślubem, wobec zdrajców i puszczalskich ludzi. Nie ograniczam im wolności w ten sposób. Wolno mi to robić. Jak im się nie podoba, niech mnie oleją albo się odegrają. Moja wolność do gnojenia ich w sposób werbalny oraz ich wolność do olania mnie badź odegrania się oraz do dalszego szmacenia się bądź nie. Nie ma założenia, że moje działanie musi być intencjonalnie zgodne z ich wolnością, czyli że nie powinienem ich gnoić, bo mają wolny wybór odnośnie swojego życia seksualnego. Wcale nie. Moja wolność słowa w tej dziedzinie pozostaje niewzruszona wobec ich działań, wolności i wyborów. Analogicznie jest z wytykaniem palcem firm, które produkują zamknięty sprzęt i nie wydają do niego wolnych sterowników.

      • Mateusz

        > Trudno. Musi – nie musi. Jak się nie podoba, zrezygnuje ze współpracy. A jak chce współpracować, będzie się dzielić. Ma WOLNY wybór, czy ci się to podoba czy nie. Tak kolego, powtórzmy jeszcze raz: WOLNY! Decydując się na współpracę, przystaje na pewne zasady. Ale NIE MUSI współpracować

        Poniżej wklejam cytat dotyczący manipulacji nazywanej frontem wschodnim. Traktuje ona o iluzli wyboru. Więcej na ten temat np. tutaj: http://www.psychologia.biz.pl/technika-negocjacyj… (drugi link z google)

        Front wschodni jest jedna z ofensywnych technik negocjacyjnych. Polega na przedstawieniu drugiej stronie dwóch możliwości do wyboru, przy czym jest to wybór pozorny i dla drugiej strony niekorzystny. Innymi słowy, nieważne co wybierze druga strona – i tak będzie to dla niej sytuacja niekorzystna

        Przenosząc to do naszej sytuacji z firmą która chce rozwijać kod na GPL mamy takie oto dwa 'wybory'

        1/ Firma nie decyduje się na uczestniczenie w rozwoju
        2/ Firma decyduje się na uczestniczenie, ale musi otworzyć źródła swoich produktów.

        Potrafisz zobaczyć, że żadna z tych opcji nie jest dobra dla firmy?

        Kiedy firma zdecyduje się na nie uczestniczenie w rozwoju / nie korzystanie z kodu na GPL, musi i tak stworzyć bibliotekę / narzędzie na własnej, zamkniętej licencji. kompletna strata czasu. nikt tu nie zyskuje, każdy traci. Traci właściciel oryginalnego kodu, bo nie współtworzy kodu z firmą. Traci firma, bo musi zainwestować czas i pieniądze w rozwój czegoś, co gdyby nie niewolna licencja, mogliby wziąć i rozwijać bez ujawniania swoich tajemnic firmowych.

        Skoro, jak mówisz, licencja BSD służy tylko po to, aby biedni, niezależni programiści byli dymani przez złe, wielkie korporacje to czemu jeszcze projekt FreeBSD nie zmienił licencji na GPL? Przecież nie ma prawnych przeszkód? Aż tak lubią być dymani?

      • MikolajS

        "Kiedy firma zdecyduje się na nie uczestniczenie w rozwoju / nie korzystanie z kodu na GPL, musi i tak stworzyć bibliotekę / narzędzie na własnej, zamkniętej licencji. kompletna strata czasu. "

        I zanim powstało GPL tak zawsze robiła. Teraz do bibliotek mamy LGPL. Można rozwijać bibliotekę i łączyć dynamicznie do swojego zamkniętego kodu.

        "Traci właściciel oryginalnego kodu, bo nie współtworzy kodu z firmą …"
        Nic nie traci, bo jeżeli firma nie chce rozwijać biblioteki na LGPL to znaczy, że chce ją zamykać. A wtedy właściciel kodu nic na tym nie zyskuje.

        "Skoro, jak mówisz, licencja BSD służy tylko po to, aby biedni, niezależni programiści byli dymani przez złe, wielkie korporacje …"
        Projekty BSD żyją dzięki dotacji dużych firm. Jeśli masz projekt którego kod może być przydatny dużej firmie to opłaca się go zrobić na BSD bo masz szanse na dotację.

      • Pusiak

        Ogólnie problemy w tym przypadku jest jeden – ogrom użytkowników nie za dużej świadomości między GPL i LGPL i wybiera później GPL do jakiejś biblioteki co często kończy się śmiercią projektu…
        Natomiast gdyby używano do większości bibliotek LGPL to byłoby wręcz idealnie :)

      • J_G

        > manipulacji nazywanej frontem wschodnim

        O…! Kolega widać pozazdrościł sławy Trashowi, gwieździe niegdysiejszej portalu OSnews.pl.

        > 1/ Firma nie decyduje się na uczestniczenie w rozwoju
        > 2/ Firma decyduje się na uczestniczenie, ale musi otworzyć źródła swoich produktów.

        Tylko problem w tym, że firma, jak ma rozgarnięte, czytające, kierownictwo łatwo zauważy, ze ten wybór, istotnie "wschodni",
        nie wyczerpuje wszystkich możliwości a nawet jest nieuprawniony. 1. p. jest oczywisty, ale drugi, to już faktycznie machinacja. Licencja GPL2 (są też łagodniejsze warianty) nakazuje otworzyć tylko kod, w którym znaczącą część stanowi kod na GPL. Zatem otwarty ma być tylko kod, w którym wykorzystano gratis cudzy, "otwarty" kod (niezbędna łopatologia, sorry), nie zaś "źródła swoich produktów" (w domyśle: wszystkich).

        Oczywiście ta operacja (otwarcie kodu na GPL)jest niezbędna tylko wtedy, gdy ten kod jest udostępniany (odpłatnie lub gratis,bez znaczenia) innym.

        Kiedy firma wykorzystuje kod tylko w inny sposób – np. jak Google, Facebook itd., tylko dla własnego biznesu, to może to robić bez ujawniania kodu.

        Bo to ujawnianie jest związane z udostępnianiem kodu innym, co z szacunku dla tego innego powinno się robić łacznie z udostępnieniem mu źródeł. Bowiem o sofcie możemy powiedzieć, że go posiadamy, tylko wtedy, gdy posiadamy jego kod źródłowy i mamy możliwość jego modyfikacji do swoich potrzeb.

        Szczerze mówiąc ogromnie mnie dziwią firmy i instytucje publiczne, które zaniedbują kwestię dostępu do źródeł używanego przez siebie oprogramowania. Toż to okropne marnotrawstwo funduszy o czy przekonał wszystkich publicznie ZUS kilka lat temu, kiedy musiał przystać na warunki dostawcy softu, choć chciał znaleźć innego opiekuna swojego softu. Musiał, bo źródełka miał tylko dostawca softu. Osobom prywatnym to juz tak niezbędne nie jest, bo na ogól nie mają ambicji grzebania w źródłach, ale nie należy tego do końca lekceważyć, o czym łatwo przekonać się używając softu w którym po jakimś czasie zanika kompatybilność z formatami danych starszych wersji.

      • Pan Łukasz

        Chłopie, krótka piłka: korzyść wszystkich użytkowników versus korzyść firmy. Nie istnieje wolność absolutna, jakoś musimy ze sobą współżyć. GNU GPL proponuje zasady współżycia, w których kompromisem jest czasami występująca niekorzyść z punktu widzenia niektórych firm. BSD proponuje zasady współżycia, w których kompromisem jest wystawianie na niebezpieczeństwo wolności niektórych z dalszych użytkowników zmodyfikowanych wersji programu. W jednym oba obozy są zgodne: należą do wolnego komputerowego świata, bo dają (o ile również kod jest na BSD, nie tylko binarium) wolność PIERWSZEMU użytkownikowi. Dalsze licytowanie się nue ma sensu. I należy dodać jeszcze jedną ważną rzecz: podważanie wolności którejkolwiek z tych dwóch rodzin licencyj jest pomyłką.

        [[[Kiedy firma zdecyduje się na nie uczestniczenie w rozwoju / nie korzystanie z kodu na GPL, musi i tak stworzyć bibliotekę / narzędzie na własnej, zamkniętej licencji. kompletna strata czasu. nikt tu nie zyskuje, każdy traci. Traci właściciel oryginalnego kodu, bo nie współtworzy kodu z firmą.]]]
        Nie, nie traci. Bo uznał, że nie zyczy sobie, żeby którykolwiek z dalszych użytkowników jego biblioteki był pozbawiony kontroli nad komputerem. Dla niego to zysk.

        [[[Skoro, jak mówisz, licencja BSD służy tylko po to, aby biedni, niezależni programiści byli dymani przez złe, wielkie korporacje to czemu jeszcze projekt FreeBSD nie zmienił licencji na GPL? Przecież nie ma prawnych przeszkód? Aż tak lubią być dymani?]]]
        Licencja BSD służy temu, żeby ludzie, którzy lubią licencję BSD, mogli na niej licencjonować swoje programy i dawać wolność użytkownikom. Tak samo jest z GNU GPL. Ludzie od FreeBSD podjęli decyzję, że robią system na BSD. Pewnie wiedzą co robią. Ewentualnie w końcu poniosą tego konsekwencje. W razie problemów zawsze łatwo ktokolwiek sforkuje FreeBSD na licencji GNU GPL. Poza tym liberalne licencje też są przydatne. Czasami lepszą bronią na wojnie z niewolnymi programami jest infiltracja niewolnego świata przez małe mobilne jednostki na licencji BSD, które mogą przejąć kontrolę nad zasobami przeciwnika. Dlatego niektóre biblioteki, narzedzia i inne programy czasami lepiej wydać na liberalnej licencji niż na lewie autorskim. Potem można zagłodzić niewolny obóz, nagle przelicencjonowując tych agentów na BSD na GNU GPL albo coś podobnego. Najczęściej jednak lepiej obejmować programy lewem autorskim.

        [[[Traci firma, bo musi zainwestować czas i pieniądze w rozwój czegoś, co gdyby nie niewolna licencja, mogliby wziąć i rozwijać bez ujawniania swoich tajemnic firmowych.]]]
        Licencja GNU PL jest wolna, bo spełnia definicję wolnego oprogramowania. Proszę poczytaj nieco: http://www.gnu.org/philosophy/free-sw.html
        I przestań w końcu nazywać GNU GPL niewolną licencją. Definicję wolnego oprogramowania stworzyła FSF. Tu masz listę licencyj, które są wolne, bo zgodne z tą definicją: http://en.wikipedia.org/wiki/List_of_FSF-approved
        Wolne oprogramowanie jest niczym więcej, niż zjawiskiem zdefiniowanym przez cztery wolności podane przez FSF. Jeśli przestajesz trzymać się definicji wolnego oprogramowania i zaczynasz mówić o jakiejś bliżej nieokreslonej wolności, zaczynasz mówić o wszystkim i o niczym.

      • Pan Łukasz

        I jeszcze dodam jedno. Jakoś nie widzę, żeby twórcy systemów BSD uważali licencje typu lewo autorskie (np. GNU GPL) za niewolne. Zawierają takie programy w swoich portach, czasami używają w kluczowych dziedzinach (inna sprawa, ze nieraz w portach naprawdę mają niewolne programy, podobnie, jak większość dystrybucyj GNU/Linux). To, że mają pewne preferencje co do wolnych licencyj i wybierają spośród nich w pierwszym rzędzie liberalne i wolą widzieć programy na liberalnych licencjach w kluczowych dziedzinach infrastruktury NIE OZNACZA, że uważają lewa autorskie za niewolne licencje. Zacznij odróżniać preferencje co do wolnych licencyj od ich klasyfikacji jako wolnych. Podobnie, jakoś nie widzę, żeby twórcy GNU uważali licencje liberalne za niewolne. Oni mają tylko określone preferencje, według których w pierwszym rzędzie wybierają GNU GPL.
        Jeśli kolejny raz zaczniesz pisać bzdury, twierdząc, że GNU GPL to nie jest licencja wolnego oprogramowania, uznam, że zakończyłem z tobą dyskusję. Jeśli nie znasz (na pamięć!) definicji wolnego oprogramowania, nie bedę strzępił więcej klawiatury.

      • J_G

        > "widzisz, problem polega na tym, że FSF nie szanuje wolności innych. "

        No proszę mamy klasyczny FUD. Dlaczego ludzie bez skrupułów piszą rzeczy tak obrażające poczucie zdrowego rozsądku? z czego to się napradę bierze? smoleński sposób myślenia? ale mniejsza z tym.

        > "Pisząc kod na GPL2 skazujesz innych ludzi aby też ujawnili swoje zmiany dla Twojego kodu. "

        Przecież "pisanie kodu na GPL2" jest świadomym i uprawnionym wyborem autorów tego kodu i nikogo postronnego do niczego nie zmusza. Chcesz skorzystać z cudzego kodu? trudno, musisz się czasem pogodzić z konsekwencjami takiego wyboru (przecież nie ma żadnej ustawy ani urzędu zmuszających cię do tego).

        Żeby już rzecz wyjaśnić "łopatologicznie": chcesz skorzystać z cudzego kodu GPL2? – ujawniasz swoje do niego poprawki (o ile ten kod zamierzasz rozpowszechniać); chcesz skorzystać c cudzego kodu na własnej licencji komercyjnej producenta (np. Adobe, czy M$)? płacisz kilkaset, kilka, klkanaście tysięcy PLN (czasem nawet milionów – ZUS np.), w dodatku kupujesz nie kod tylko prawo do jego używania. O zaglądaniu do tego kodu i dodawaniu własnych poprawek nie ma mowy.

        Przeciw temu ostatniemu nie protestujesz, to dlaczego cię boli przypadek GPL? Nvidię też rozumiesz, że nie chce otwierać swoich sterowników, a autorom kodu GPL masz za złe, że domagają się stosownia do produktów powstałych na ich pracy takich samych zasad otwartości, jakich oni przestrzegają!

        Spróbuj sobie to przeanalizować, bo może twoja niechęć do GPL to oznaka czegoś nieprzyjemnego, czego chciałbyś jednak uniknąć?

        Właściciel kodu, z natury właścicielstwa, może określać sposób jego użycia – w granicach prawa – to chyba można zrozumieć? NIe ma żadnego przymusu używania kodu GPL2, więc nie ma też ograniczania wolności. Licencja GPL wręcz zachęca do swobodnego rozpowszechniania kodu. A że trzeba to robić wraz z udostępnianiem źródeł, to tylko służy umacnianiu wolności kodu (kod wolny = powszechnie dostępny wraz ze źródłami).

        GPL ogranicza tylko prawo do zamykania kodu, a zamykanie kodu trudno uznać za wolnościową praktykę, zwłaszcza jak chodzi o cudzy kod.

        > "Dlatego publikując swój kod wybieram albo BSD, albo robię wogóle public domain. Szanuję wolność innych. "

        Nazwałeś to szanowaniem wolności innych, inni określiliby, że to tylko twój wybór (zakladając, że tak faktycznie robisz)

        > "Jeśli dobrze rozumieim, on [Stallman] chciałby, aby NVIDIA opublikowała kod sterownika. Bo tak. "

        Nie "Bo tak", tylko dlatego,ze jako "apostoł" wolności i otwartości kodu uważa, że sterowniki do urządzeń powinny być "otwarte". Z powodu kłopotów i problemów jakie stwarzały zamknięte sterowniki zaczął przecież propagować idee wolnego oprogrmowania.

        > "Nieistotne jest, że dzięki swoim kartom osiągają zyski. … (bo przecież kto mu udowodni, że używał nieoficjalnego sterownika). Najważniejsza jest wolność. Nawet kosztem innych. Dziękuję za taką wolność i omijam ją z dala. "

        To są bredzenia małego Kazia przecież. Biedna Nvidia! ilu nieszczęść uniknęłą nie publikując swoich sterowników! Okropny Stallmann!

        Poważnie zaś, przecież otwarte sterowniki do tych kart i tak powstają, nawet z pewnym, niewielkim udziałem Nvidii (Linux, to przecież coraz większy rynek, w urządzeniach mobilnych nawet dominujący). Karty NVIDIA, to nie Adobe Photoshop, to przecież porządny hardware i sterownik spełnia tu podrzędną rolę, więc postulat Stallmanna jest najzupełniej zrozumiały.

        Tym bardziej, że nie wiadomo, czy udostępnienie jego kodu faktycznie naruszyłoby intersy firmy? Potrzeba otwartego sterownika do tych kart jest oczywista – "blob" Nvidii stwarza zagrożenie dla bezpieczeństwa systemu, ponieważ nie wiadomo co zawiera. Dlatego powstają otwarte sterowniki, których twórcom firma jednak nie pomaga (w przeciwieństwie do ATI, która przynajmniej jakieś specyfikacje udostępnia).

        > "to pozwól, że ja będę pałował Stallmana bo robi szkodę ruchowi otwartego oprogramowania ;)"

        Ale może byś przynajmniej wyłożył, w jaki sposób on tę szkodę robi? Iale proszę, bez argumentów jakich już użyłeś, które są jednak obrażą zdrowego rozsądku)

      • Pan Łukasz

        Nic dodać, nic ująć.

      • Mateusz

        > No proszę mamy klasyczny FUD. Dlaczego ludzie bez skrupułów piszą rzeczy tak obrażające poczucie zdrowego rozsądku? z czego to się napradę bierze? smoleński sposób myślenia? ale mniejsza z tym.

        ale może jakieś konkrety? gdzie napisałem nieprawdę?

        > Przecież "pisanie kodu na GPL2" jest świadomym i uprawnionym wyborem autorów tego kodu i nikogo postronnego do niczego nie zmusza
        Gratuluję Ci, jeśli faktycznie przejrzałeś treść licencji GPL i świadomie ją wybierasz. Powiedz mi ile jest ludzi którzy świadomie wybierają tą licencję, a ile takich, którzy nawet nie wiedzą, że są inne licencje do wyboru?
        W licencjach liberalnych fajne jest to, że one nie odrzucają nikogo. Nie podoba Ci się licencja BSD i chcesz zrobić forka na GPL? Proszę bardzo!

        > autorom kodu GPL masz za złe, że domagają się stosownia do produktów powstałych na ich pracy takich samych zasad otwartości, jakich oni przestrzegają
        niech się domagają, proszę bardzo. Tylko po co ta demagogia o wolności? Różnica między GPL a wolną licencją polega na tym, że szanuję prawo innych osób do chronienia swojego kodu. Jeśli piszę kod to po to, żeby się nim podzielić, a nie po to, aby restrykcyjnie wymagać tego od innych.

        > Karty NVIDIA, to nie Adobe Photoshop, to przecież porządny hardware i sterownik spełnia tu podrzędną rolę, więc postulat Stallmanna jest najzupełniej zrozumiały
        i Ty mi zarzucasz brak zdrowego rozsądku? Co mi po kupie żelastwa, skoro nie będę potrafił wyświetlić na nim obrazu?

        > ale proszę, bez argumentów jakich już użyłeś, które są jednak obrażą zdrowego rozsądku)
        To Twoje zdanie a ja nie zamierzam się gimnastykować aby podać takie argumenty, które będą Tobie odpowiadać.

        To, co jest najbardziej absurdalne w tym wątku, to fakt, że tytułowy debian jest wytykany przez FSF jako system, który nie jest wolny ;) http://www.gnu.org/distros/common-distros.html

      • Pan Łukasz

        Debian jest w pełni wolny. To, co FSF się nie podoba, to to, że Debian nie usuwa odniesień do niewolnych programów w wolnych programach (np. test na obecność różnych programów w Kile, Kile sprawdza, czy masz Adobe readera i wypluwa brak, jesli nie masz), proponuje instalację niewolnych programów na etapie instalacji systemu oraz posiada repozytoria niewolnych programów, które tylko lub aż formalnie nie należą do Debiana. To estetyczne i kosmetyczne zarzuty ze strony FSF, które nie podważają wolności tej dystrybucji. FSF, umieszczając jakiś system na liście w pełni wolnych, nie tylko kieruje się tym, czy jest w pełni wolny, ale też różnymi kosmetycznymi szczegółami, które swiadczą o ideologicznie nieskazitelnym oddaniu dla idei wolnego oprogramowania. Kryteria Free Software Foundation sa zrozumiałe w świetle tego, ze, jak nazwa wskazuje, jest to fundacja wolnego oprogramowania, i w świetle tego, że robi ona wszystko, żeby wybic ludziom z głowy niewolne programy, co jest słuszne. I, ubiegając twoje zarzuty, wybijanie ludziom z głowy niewolnych programów NIE JEST naruszeniem ich wolności, jest tylko agitacją a agitacja NIGDY nie narusza wolności (o ile mieści się w definicji wolności słowa).

      • J_G

        > ale może jakieś konkrety? gdzie napisałem nieprawdę?

        No przecież cytowałem i komentowałem twoją wyłącznie wypowiedź.

        > Gratuluję Ci, jeśli faktycznie przejrzałeś treść licencji GPL i świadomie ją wybierasz.

        Zawsze czytam licencje softu, którego mam zamiar używać. GPL też z ciekawości sobie kiedyś przeczytałem – z powodu wypowiedzi róznych trolli, bo sam żadnego kodu nie rozpowszechniam.

        > Tylko po co ta demagogia o wolności?

        Demagodię o wolności to uprawiasz ty. Stallmann mówi o konkretnej wolności – do używania, edytowania i rozpowszechniania kodu.

        > Ty mi zarzucasz brak zdrowego rozsądku? Co mi po kupie żelastwa, skoro nie będę potrafił wyświetlić na nim obrazu?

        To przeczytaj mój post raz jeszcze i zauważ, że nic takiego nie napisałem. To też ty napisałeś o "kupie żelastwa". Ale dość oczywiste jest, że drajwer to drajwer, rzecz drugorzędna. Nawet do karty Nvidii – koderzy Open Source pokazali, że skoro sama firma nie chce napisać otwartego sterownika, to można sobie zrobić to samemu. Teraz zaczyna już obsługiwać funkcje 3D. Jeśli nie chwyciłeś istoty problemu: ludzie spoza firmy napisali sterownik do karty Nvidii, która to firma ytwierdzi, że sama nie może tego zrobić z wżnych (ale nieznanych) powodów. "Łopatologicznie": dowiedli, że jednak można.

        > a ja nie zamierzam się gimnastykować aby podać takie argumenty, które będą Tobie odpowiadać.

        argumenty powinny być takie, żeby przekonywały, wtedy nawet mogą się podobać.

        > To, co jest najbardziej absurdalne w tym wątku, to fakt, że tytułowy debian jest wytykany przez FSF jako system, który nie jest wolny ;)

        Ale co tu absurdalnego? Debian i FSF to są różne byty, różni ludzie, nic dziwnego, że mają różne poglady. Stallmann dąży do ideału wolnego softu – jego sprawa i jego prawo. Poza tym, że ogłosił, że inne dystrtybucje nie są wolne nic z tego praktycznego nie wynikło.

      • Mateusz

        > GPL też z ciekawości sobie kiedyś przeczytałem – z powodu wypowiedzi róznych trolli, bo sam żadnego kodu nie rozpowszechniam.

        wybacz, ale w tym momencie się pogrążasz. łatwo jest uprawiać moralitety o kodzie na GPL nie rozpowszechniając jednocześnie takiego.

        > koderzy Open Source pokazali, że skoro sama firma nie chce napisać otwartego sterownika, to można sobie zrobić to samemu

        cholera, to faktycznie tłumaczyłoby spadek zainteresowania binarnym, zamkniętym sterownikiem !

      • J_G

        > wybacz, ale w tym momencie się pogrążasz. łatwo jest uprawiać moralitety o kodzie na GPL nie rozpowszechniając jednocześnie takiego.

        No nie wiem, kto tu się pogrąża. Z rozpowszechnianiem dobrze radzą sobie dystrybuturzy softu i, konkretnie, serwery. Nie jestem programistą, tylko uzytkownikiem softu.

        Staram się, oczywiście, wspierać ruch Wolnego I Otwartego Softu (w końcu go uzywam) ale na miarę swoich skromnych możliwości. Np. zabieram głos jak deprecjonuje się wysiłek ludzi i firm rozwijających ten soft.

        Co do sterownika Nvidii, to np. ostatnio przestałem go już instalować. Nouveau jest już na tyle dobry, żeten firmowy nie jest mi potrzebny, a odpadają mi przy tym kłopoty po zmianie kernela.

      • MikolajS

        "widzisz, problem polega na tym, że FSF nie szanuje wolności innych. Pisząc kod na GPL2 skazujesz innych ludzi aby też ujawnili swoje zmiany dla Twojego kodu. Dlatego publikując swój kod wybieram albo BSD, albo robię w ogóle public domain. Szanuję wolność innych."

        Śmieszne są takie teksty. Każdy pisze kod na takiej licencji jaka mu pasuje. Nie mam pretensji do ludzi którzy piszą kod zamknięty komercyjny, to ich sprawa. Sam większość kodu piszę na AGPL bo tak mi pasuje. Jeśli ktoś nie chce mojego kodu bo nie chce oddać go z powrotem innym to niech go nie bierze. Nie każdy jest takim altruistą, aby oddawać kod za darmo nie otrzymując nic w zamian. Być może gdybym pisał biblioteki to użyłbym LGPL lub BSD.

      • herr

        To se zainstaluj z repozytoriów debiana.

      • psuj

        aptosid – oprócz nazwy, która sugeruje i wskazuje – to najlepszy Debian jakiego zainstalowałem i używam na co dzień – i spełnia resztę twoich wymogów. Poza tym wersja sid Debiana jest stabilniejsza niż większość jego klonów z ubuntu na czele (wystarczy porównać listy błędów). Poza tym instalacja systemu – 4min55s – i gotowy do użycia. No i jest jeszcze społecznościowy fork aptosida – siduction – tak samo dobry.

    • cb

      Lukasz, chcesz rolling distro a masz fobie ze ci się cos wywali.
      Za czasow Debiana 5 Lenny jechałem na gałęzi niestabilnej i nie było tak strasznie, a jestem noobem.
      Od dwóch wydań uzywam wersji stabilnej i dystrybucji CrunchBang, która jest zarabista.

    • cb

      Chociaż to pewnie była ironia :)

      • cba

        A może nie, kto to wie…

    • o_O

      To trzeba usunąć pakiet z repozytorium i nie robić złudzeń, że Debian wspiera KDE. Bo po prostu nie wspiera.
      A taki krok może też zmobilizować zainteresowanych użytkowników do pomocy.

    • o_O

      Minus za to "nie zawsze", bo oni nigdy (!) nie nadążają z aktualną wersją, pomijam już nowości jak dodatkowe aplety plazmy czy inne oficjalne lub pół-oficjalne dodatki, o których chyba zwyczajnie nie wiedzą albo totalnie je olewają.

      • copowieryba

        w experimenta jest KDE 4.10.2 czyli nie tak źle a, że paczka musi zostać przetestowana zanim trafi do testing to już taki charakter dystrybucji. Samo KDE też jest tej sytuacji w jakiś (nie wiem w jakim) stopniu winne z toną błędów w KDEPIM . Z tym minusem czuje się jak śmieć rzucę się pod pociąg

      • J_G

        > bo oni nigdy (!) nie nadążają z aktualną wersją

        O ile wiem, takie mają zasady. Wybierają soft do kolejnego wydania i w pewnym momencie staje się on juz niezmienny i jest tylko "szlifowany" pod kątem stabilności itp. zażnych dla Debiana zagadnień. Ponieważ trwa to zwykle trochę czasu, to zasady aplikacje nie są najnowsze. Ale za to są (czy powinny być, zresztą użytkownicy piszą, że są) stabilne. Stabilność to sprawa raczej fundamentalna. Przecież te nienajnowsze aplikacje mają swoją funkcjonalność i dlatego je wybrano.

        Debian obsługuje tyle różnych architektur sprzętowych, że raczej nigdy nie będzie nadążął za rozwojem szybko rozwijanych aplikacji.

        Nb. podobnie pracują ci od kernela, tylko w innej perspektywie czasowej – tydzień czasu na skompletowanie nowych funkcji a potem już tylko stabilizowanie i "szlifowanie, żadnych nowości. Praktyka pokazuje, że to skuteczna metoda.

        Jak ktoś potrzebuje softu w najnowszych wersjach, to albo musi sam sobie radzić – własnoręczna kompilacja softu nie jest na ogół szkodliwa dla zdrowia.

        Albo można korzystać z dytrybucji, które aplikują szybko nowy soft. Arch np. taki jest. Bardzo dobra dystrybucja nb., tylko wymagająca sporo od użytkownika, niestety.

    • herr

      3 do pięciu osób w sumie wystarczy.

      • o_O

        Powinno wystarczyć. Jak widać nie wystarcza.

    • o_O

      Ciekawi mnie tylko jak Debian godzi stabilność z setkami błędów zgłoszonych w starych "stabilnych" wersjach programów i poprawionych w nowszych ich wydaniach.

      Np. takie KDE. Różnica między KDE 4.8 a 4.10 nie jest jeszcze aż tak straszna, ale przy poprzednich wydaniach z wersji na wersję był skok jakościowy jeśli chodzi o bugi. A mimo to wydawano w Debianie stare wersje.

      Ktoś po prostu nie rozumie co to znaczy stabilny i pozbawiony błędów. Tak to można stabilizować kernela, ale nie środowisko graficzne, a już na pewno nie programy użytkowe.

      Bubel i tyle. Szkoda gadać.

      • Krzysztof

        >Ktoś po prostu nie rozumie co to znaczy stabilny i pozbawiony błędów. Tak to można stabilizować kernela, ale nie środowisko graficzne, a już na pewno nie programy użytkowe.

        Zajrzyj do dokumentacji Debiana, na Wiki, na ML, może Tobie uda się zrozumieć, że piszesz głupoty.

      • Lam_Pos

        Nie zrozumie bo nie zechce zrozumieć. o_O to troll antylinuksowy udający hejtera. Zatruwał latami, jak tylko potrafił min. osnews, teraz pies z kulawą nogą tam nie pisuje, więc o_O przybył tu. Wykończyć kolejny portal o tematyce Otwartego Oprogramowania.

    • Bastian

      Słodko. Wreszcie będę mógł odpalić appjs na moim Debianie, bo do tej pory nie mogłem przez fakt, że posiadał glibc w wersji 2.13

    • Rysiako

      Stallman żre brud spomiędzy palców u stóp :D

      • o_O

        Sam wystawiasz sobie świadectwo, mentalny nędzarzu.

      • Brudas

        No ale to prawda i jest to nawet nagrane.