Zespół OSWorld.pl ma zaszczyt przedstawić wszystkim efekt współpracy z firmą NewspointInfografikę Windows vs Linux nt. platform używanych do publikacji w portalach i mediach społecznościowych. Zbieranie danych z wielu tysięcy serwisów i ich analiza zajęło obu ekipom kilka miesięcy. Zaskakujące jest, że wg statystyk Linux ma 14% udziałów, jeśli chodzi o publikacje w sieci. Udział na poziomie 1-2% w bazie graczy Steam oraz inne, wcześniejsze publikacje sugerowały, że może to być 2-5%, ale nie 14%.

Ciekawe jest, że oba systemy operacyjne używane są niemal identycznie, tzn. na takich samych proporcjach do pisania na blogach, Facebooku, Twitterze, czy w trakcie oglądania filmów. Różnica ujawnia się dopiero, jeżeli spojrzymy na duże portale pokroju onet.pl, czy wp.pl, oraz fora internetowe. W pierwszym przypadku Windows pojawia się 2 razy częściej od Linuksa (20% vs 11%). W drugim (na forach) to Linux jest częściej używany (65% vs 55%). Obydwa systemy mają podobną liczbę publikacji, które odnoszą się do nich w sposób pozytywny, negatywny bądź neutralny. W temacie Windows częściej pisze się o awariach, a w przypadku Linuksa o kompatybilności.

Wydawać by się mogło, że pingwin częściej gości na laptopach niż desktopach. Tymczasem, gdy sprawdzimy procentową obecność Linuksa na komputerach, to jest to 8% w przypadku laptopów, 13% dla desktopów i 75-83% dla serwerów. Z powyższych liczb wynika jeszcze, że użytkownicy Linuksa publikują więcej treści – mając 14%-owy udział w publikacjach przy “zaledwie” 8-13% udziałów na komputerach PC.

Pod koniec infografiki czytamy, że 97% superkomputerów działa pod kontrolą jądra Linux vs 0,2% na Windows oraz, że mężczyźni prawie 2 razy częściej od kobiet piszą o Linuksie (13% vs 8%).

Infografika Windows vs Linux

Firma Newspoint świadczy kompleksowe usługi związane z badaniami mediów: monitoring internetu (media społecznościowe i serwisy internetowe), monitoring prasy, radia i telewizji, sprzedaż danych z monitoringu oraz pogłębione raporty i analizy medialne. Serdecznie dziękujemy za te kilkanaście tygodni współpracy oraz wnikliwej analizy zebranych danych.

  • pawellek

    “.. wiele osób wybiera Windowsa ze względu na wygodę … Redakcja OSWordl.pl ”
    Ale to tak na powaznie ????
    Wiele osób nie wybiera Windowsa tylko go po prostu dostaje zainstalowanego wraz z komputerem.

    • Damian Sikora

      No…, wygoda, nic nie musisz instalować, komputer już działa. Inna sprawa jak.

    • Anonim

      Serio … kolejny troll …
      Porównaj sobie dostępność oprogramowania na tym samym DVD dla “tak chwalonego” Windows 7 i dla np. “niesławnego” openSUSE.
      Porównaj możliwości systemów zaraz po instalacji.
      Linux ma o wiele więcej ( i o wiele lżejszych ) narzędzi.
      Na niejednej dystrybucji jest Firefox/Chome/Chromium ( i inne ) + Skype ( i inne ) + wiele … out-of-box to domena dystrybucji Linuksa.
      Windows jest daleko pod tym akurat względem w tyle.

    • Damian Sikora

      Przeczytaj jeszcze raz mój komentarz. Przeprosiny mi się należą za tego trola ;P

    • Roman

      To, że ktoś napchał do dystrybucji wszystkiego co się da nie znaczy, że to wygodne.

    • Ta, 2 godziny pierdzielenia ze sterownikami

    • Damian Sikora

      Zależy, pod windowsem to ze 2 dni walczyłem ze sterownikami do skanera. Pod srutubuntu ruszył bez instalacji sterowników.

    • I to jest właśnie ciekawe- ciągle słyszę jak to w Linuksie trzeba męczyć się ze sterownikami a prawda jest taka że wszystkie nowe sprzęty działają bez instalacji sterowników.
      Sam używam tymczasowo karty sieciowej nieznanego producenta (system mówi że to Intel, na naklejce pisze że Siemens) która pochodzi prawdopodobnie z 1994 roku. Pod Ubuntu działa bez problemów, z drugiej strony uruchomienie jej nawet pod WinXP jest wyzwaniem.

    • gosc

      Jeżeli ktoś wyłączył sobie w konfiguracji odpowiednie opcje, bo musiał uruchamiać Novella, którego nie miał to będzie miał na XP problem (serwisy komputerowe przy instalacji nowej karty robiły to na potęgę). Przerabiałem, to coś ma konfigurację programem odpalanym z załączonej dyskietki. Siemens, dwa wielkie FPGA na pokładzie i jeszcze porty szeregowe. Tyle, że jak już to odpalisz w WinXP, dostaniesz porty szeregowe gratis. W Linuksie żeby uruchomić tą bestię musisz wyłączyć jej ROM, więc mikrokontroler od portów nawet się nie zainicjalizuje. Porty? Kup sobie kartę.

      A co do sprzętu, to niestety muszę potwierdzić (10 lat stawiania Linuksa na wszelkich pecetach), że u Pingwina wsparcie niektórych urządzeń jest słabe. Skanera na 2400dpi, który nie jest 15-letnim potworem na SCSI po prostu nie znajdziemy. Czasami zaś skanowanych obrazków nie możemy podziwiać, bowiem wsparcie dla sterownika grafiki zakończyło się “ponieważ f..k you” (pozdrowienia dla teamu od sterowników NS i wbudowanych AMD!). Niech sobie użytkownik wymieni system wbudowany na inny. Touchpady Alpsa mają od roku 2009 albo tap-to-click albo scroll bokiem, ale nigdy razem. Niech użytkownik kupi innego laptopa.

      Korzystając z karty sieciowej Ralink na USB nie użyjemy WPA2. Ktoś w źródłach sterownika ustalił bowiem, że supplicant nie jest potrzebny gdy jest. Od 5 lat nikt tego nie naprawił. Może użytkownik kupi inną – tak się naprawia tu problemy z kompatybilnością.

      I na koniec pytanie: Czy pod Linuksem działa jakakolwiek karta TV analogowej na USB, czy od razu trzeba sobie kupić przemiennik za 10K PLN?

    • Fakt, niektóre sterowniki są spieprzone ale przeciętny Janusz Kowalski nie zauważy problemu. Problemy zaczynają się dopiero przy bardziej egzotycznych sprzętach.
      Tak, pod Linuksem działają karty TV, temat był wałkowany ale nie specjalnie go znam. Zamierzam kupić taką kartę w celu zgrania paru kaset VHS ale najpierw muszę magnetowid naprawić.

    • Janek

      “Fakt, niektóre sterowniki są spieprzone ale przeciętny Janusz Kowalski nie zauważy problemu.”
      No ale przeciętny Janusz nie potrzebuje “sterownika”, on niewie co to jest i gówno go to obchodzi. On ma mieć możliwość w łatwy, bez wysiłku i w niezawodny sposób korzystać z komputera/sprzętu – najlepiej aby odrazu działał. Janusz dostanie płytkę z działającym,przetestowanym przez producenta softem na Windows, którą będzie instalował. Nie sądzę Janusz miał w jakikolwiek sposób łatwiej na Linksie niż na Windowsie, naprawdę. To, że są sterowniki – fajnie, ale już ze znalezieniem dobrej jakości softu na Linksa jest problem.

    • gosc

      Adrian, polecam wybierać coś specjalnego do przechwytywania obrazu (tylko nie najwyższa półka, bo też może nie być sterowników). Są wtedy większe szanse, że pójdzie. Niestety ja muszę mieć nie tylko wejście do przechwytywania, ale i ten nieszczęsny tuner, bo hobbystycznie serwisuję sprzęt, z którego obraz wychodzi tylko przez modulator. Na razie mam sytuację dobrą, bo stary tuner na BT878 siedzi w PCI doku, ale jak będzie nowy notebook to nie będzie miał PCI.
      P.S. Jeżeli zdecydujesz się na stary tuner z BT878 pod PCI, to on w większości przypadków działa na Linuksie. Należy tylko zerknąć do plików źródłowych sterownika, gdzie w komentarzu opisane jest jaką wartość wpisać jako “tuner” a jaką jako “card” do swojej karty.

    • gosc

      Warto tu poznać historię Linuksa. To znaczy GNU. To znaczy Uniksa.
      Unix, bo od niego się to zaczęło, nie zyskał popularności dlatego, że był systemem dobrym, wydajnym czy przyjaznym w obsłudze. Unix zdobył popularność bo był domyślnie dodawany do mainframe’ów na uniwersytetach. Pod względem wydajności wiele systemów biło go na głowę ze względu na głęboką kompilację narzędzi (ale portowanie czegokolwiek wymagało czegoś więcej niż postawienia piwa koledze ze starszego roku). Pod względem bycia user-friendly przypominam MOS, AMOS, TCOS i TSS, to są systemy z lat 70tych.

      Ponieważ właściwie te wszystkie dystrybucje Linuksa to różne składanki GNU działające w oparciu o zlepek nieoptymalnie wykonywanych skryptów (co autorzy próbują poprawić zmieniając wszystko, tylko nie architekturę systemu, patrz systemd), Linux np. nie posiada (i z założenia nie będzie posiadać) żadnego rozsądnego rozwiązania backupu poza RAID’em. Bo skompresowanego obrazu nie zamontujesz bez dekompresji na drugi dysk. Podobnie z krytycznym wydajnościowo oprogramowaniem, szczególnie widać to przy odczycie danych z zewnątrz.

      Jestem użytkownikiem Linuksa raczej z przymusu, a wybór między dzisiejszym Windowsem a Linuksem to wybór między rozstrzelaniem a powieszeniem.

    • liner

      1. “Linux np. nie posiada (i z założenia nie będzie posiadać) żadnego rozsądnego rozwiązania backupu poza RAID’em.” – nie, RAID to wcale nie jest rozwiązanie backupu, co najwyżej DA/DR.
      2. “Bo skompresowanego obrazu nie zamontujesz bez dekompresji na drugi dysk.” – polecam poczytać np. o SquashFS lub cloop. Pewnie znajdą się też inne rozwiązania, o których nie wiem, spełniające warunek możliwości dekompresji obrazu w locie.

    • gosc

      1. Rozsądne oznacza: da się zrobić spakowane kopie z crona i da się przywrócić fragment systemu plików. Jak na razie wymaga to drugiego takiego samego dysku, a mając drugi taki sam dysk z reguły lepiej jest zrobić RAID’a.
      2. Istnieją jeszcze takie rozwiązania jak np. napisanie własnego systemu plików. Da się? Da się, system otwarty, źródła są. Ponieważ nie ma oprogramowania do backupu wykorzystującego podejście SquashFS można to niestety zrównać.

    • liner

      Hmm, spakowane kopie z crona powiadasz – no to może tutaj: https://wiki.debian.org/BackupAndRecovery da się znaleźć coś “rozsądnego”. Ja nadal będę się upierał, że RAID to jednak bardziej Disaster Avoidance / Disaster Recovery niż rozwiązanie backupu – zwłaszcza biorąc pod uwagę czasy potrzebne na odbudowanie macierzy przed kontynuacją pracy (w dużej mierze zależne od poziomu RAIDu). “Rozsądne” w świecie Unix/Linux to tak naprawdę pojęcie subiektywne – dla Ciebie może bedzie to np. aplikacja z przyjaznym GUI i mnóstwem klikalnych opcji, a dla mnie skrypt powłoki który korzysta z cp i tara/7-zipa, który sam sobie na[piszę i dodam do crona (a kilka takich już naklepałem :P). Osobiście korzystam już od bardzo dawna z partimage’a (nie ma go w zestawieniu pod przytoczonym wyżej linkiem) oraz fsarchivera i bardzo sobie te programy chwalę – co prawda nie są to narzędzia nastawione na przywracanie pojedynczego pliku/katalogu, a raczej całych systemów plików/partycji (chociaż fsarchiver da się zastosować do pojedynczych katalogów) – ale robią swoją robotę dobrze i nie wymagają drugiego takiego samego dysku. Kilka lat temu na uczelni “doktory zachwalały” mi BackupPC – widziałem go w akcji i owszem wyglądało to imponująco, ale nie miałem na tyle czasu ani zacięcia, żeby przetestować rozwiązanie na własną rękę/infrastrukturę. Jakiś czas temu (nie tak dawno) testowałem rdiff-backup i temu programowi zamierzam się przyjrzeć dokładniej w najbliższej przyszłości, gdyż zdaje się spełniać znamiona rozsądnego rozwiązania do przywracania pojedynczych plików/katalogów, nie wymagającego dużej przestrzeni dyskowej do przechowywania zachowanych kopii..

    • gosc

      Dobra, to są narzędzia typowo serwerowe, czyli komputer-serwer albo serwer-serwer. Kilka to narzędzia do synchronizacji katalogów, ja znowu tego nie uznaję za backup. Są one bardzo użyteczne w środowisku serwerowym (a synchronizacja w pracy z różnych komputerów lub na zmiany), ale tam gdzie pod Windowsami na domowym komputerze działa chociażby darmowy dla niekomercyjnego użytkowania Macrium się nie przydadzą.
      Powiedzmy, podpinam dysk na USB, na którym mam 15GB wolnego miejsca. Backupuję 250GB dysk, na którym mam zajęte 10GB (Debian nie jest opasły). Zamknięte oprogramowanie utworzy mi spakowane obrazy, które będę mógł nie tylko przywrócić na świeży dysk (bez babrania się w bootloader, MBR, itp. – to wszystko tam jest), ale także otworzyć i wypakować plik, który chcę przywrócić. Szukałem takiego oprogramowania w Linuksie, i niestety, wszędzie rozwiązaniem jest “Drugi dysk tej samej wielkości lub większy”.

  • Kompletnie nie widzę sensu tej dyskusji. Takie trollowanie, który system lepszy, gorszy, windows shit, linux shit dobre jest dla dzieciaków z gimbazy.

    Każdy, ale naprawdę każdy, powinien dobierać system pod siebie, swoje potrzeby, swoje upodobania i własne doświadczenia. Windowsa z zasady mam zupełnie gdzieś, bo jest to system, który kompletnie nie spełnia moich oczekiwań. Wynika to jedynie z zdobytego doświadczenia i znajomości różnych rodzajów systemów. Dlatego każdy user, kupując nowy sprzęt, powinien mieć możliwość wyboru, bądź testu (live) systemu, posmakowania możliwości, a następnie podjęcia decyzji czego chce używać. Wiem, jest to nierealne, głównie przez to, że zwykły janusz, chce kupić sprzęt i go użytkować, a gdzie tam mowa o sprawdzaniu oprogramowania.

    Reasumując – od około 10 lat, nie kupiłem sprzętu z preinstalowanym systemem, wszystkie moje wybory to zawsze opcja bez systemu i polecam ten styl życia.

    P.S. Tylko mirko ! :)