Kali Linux 1.0.6 z opcją wymazywania instalacji

Kali Linux 1.0.6 z opcją wymazywania instalacji

    przez -
    6 663
    Kali Linux
    Offensive Security ogłosiło wydanie Kali Linux 1.0.6, dystrybucji przeznaczonej do testów penetracyjnych oraz audytów bezpieczeństwa. Kali Linux to komercyjna wersja dobrze znanego narzędzia BackTrack Linux, które jest skierowane do użytkowników biznesowych. Offensive Security współpracują z Rapid7, twórcami zestawu narzędzi Metasploit, którzy oferują do niego wsparcie.

    Kali Linux 1.0.6

    Dodano funkcję emergency self-destruction of LUKS, która pozwala użytkownikom na szybkie wyczyszczenie całej instalacji, w razie potrzeby. Pojawiło się także jądro Linux 3.12, nowe skrypty do tworzenia obrazów dla architektury ARM: Offensive Security Trusted ARM, nowe skrypty do generowania obrazów dla Amazon AMI i Google Compute. Dodano sporo nowych narzędzi, zaktualizowane obecne aplikacje.

    • o_O

      > Kali Linux to profesjonalna wersja
      Nie używaj słownictwa rodem z Closed Source, które poza papką marketingową nic w praktyce nie znaczy. Darmowy Linux jest równie “profesjonalny” i dla “profesjonalistów”. Zamiast tego użyj “komercyjny”, “płatny” czy innych przymiotników zgodnych z rzeczywistością.

      • tomek

        Zgadzam się. Sugeruje to, że inne nie są profesjonalne. Nawet jeżeli mają mniej możliwości, to nie można mówić, że nie są profesjonalne. Z drugiej strony nie to, żeby zawsze były :)

      • o_O

        > Z drugiej strony nie to, żeby zawsze były :)
        Czego doskonałym przykładem jest Windows XP “Professional” i inne “profesjonalne” wytwory microsoftu w praktyce będące produktami ze średnio-niskiej półki z przeznaczeniem dla plebsu i co mniej ogarniających informatyków, zaprojektowane tak, aby najważniejsze dało się wyklikać, a reszta funkcjonalności i automatyzacji nie musi się dać w ogóle zrobić, bo taki informatyk ani jego szef nie są sobie ich w stanie nawet wyobrazić.
        A że automatyzacja i konfigurowalne systemy redukują koszty? Co tam, ważne, żeby firma zupełnie nie padła i starczało im na wielotysięczne licencje na produkty microsoftu co roku. I lepiej, żeby płacili, bo dzięki vendor lock-in i tak na nic innego nie będą mogli się przesiąść nie ryzykując wyrzucenia wcześniej “zainwestowanych” pieniędzy do śmietnika. Jak już raz wdepnęli w kupę, to już co roku będą wdeptywać w jeszcze większą.
        Ot postawy biznesu Closed Source streszczone w kilku zdaniach. I interes się kręci.