Kolejne zmiany w Krajowych Ramach Interoperacyjności!

Kolejne zmiany w Krajowych Ramach Interoperacyjności!

    przez -
    3 724
    Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji
    15 kwietnia br. Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji pod wodzą ministra Jerzego Millera opublikowało projekt nowelizacji Krajowych Ram Interoperacyjności. KRI jest rozporządzeniem, które określa minimalne wymagania dla rejestrów publicznych i wymiany informacji w formie elektronicznej oraz minimalnych wymagań dla systemów teleinformatycznych. Mówiąc prościej: jest to podstawa prawna pod przetargi, na której opierają się jednostki administracji publicznej.

    Ostatnia stabilna wersja prawa pochodzi z 11 października 2005 roku, czyli niemal sprzed sześciu lat.

    Choć pewnie nie wszyscy o tym pamiętają, rozporządzenie te wywoływało wiele emocji, głównie przez zapisy popychające Polskę ku wykorzystaniu neutralnych i de facto wolnych standardów, ignorując dotychczasowe zamknięte formaty monopolisty.

    Rozporządzenie z 2005 roku definiowało format Microsoft .doc jako standard obowiązujący wyłącznie dla odczytu dokumentów, a OASIS ODF 1.0 jako otwarty format wymiany danych na linii urząd – obywatel.

    MSWiA - KRI 10.2005

    Kwietniowa nowelizacja wprowadza zapisy ograniczające wykorzystanie wolnych standardów i rozluźnia restrykcje wobec własnościowych standardów Microsoftu.

    Na korzyść Microsoftu wprowadzono zapisy dopuszczające stosowanie:

    • .doc – w pełnym zakresie (wcześniej tylko do odczytu)
    • .xls – w pełnym zakresie (wcześniej format nie występował)
    • .ppt – w pełnym zakresie (wcześniej format nie występował)
    • ISO/IEC 29500 (.docx, .xlsx, .pptx; wcześniej format nie występował)

    Problem w tym, że nie istnieje oprogramowanie, które byłoby w stanie odczytać dokumenty zapisane w standardzie ISO/IEC 29500. Sam Microsoft (ustami Douga Mahugh) zapowiedział obsługę normy dopiero w Office 15, który powstanie w nieokreślonej przyszłości (Office 2010 to Office 14).

    Kolejnym błędem tego rozporządzenia jest dopuszczenie binarnych i własnościowych formatów jako dozwolonych dla przechowywania danych państwowych (a nie w formie tylko do odczytu dla utworzonych już wcześniej).

    Dokumentem określającym sposób i zakres archiwizacji danych państwowych jest Instrukcja kancelaryjna (zob. rozporządzenie z 18 stycznia 2011 r.) . Od strony 777 D.U (strony 32 w PDF-ie) zaczyna się wykaz spraw i tzw. kategorii archiwalnych dla różnych jednostek administracji. Dla większości jednostek kategorią przymusową jest kategoria “A”, co określa obowiązek archiwizacji e-dokumentów przez 50 lat wieczność!

    Kto jednak weźmie odpowiedzialność za system teleinformatyczny, gdy w 2061 roku historyk lub po prostu zwykły obywatel zapyta o podstawę dla jakiejś decyzji, a archiwalny dokument w .doc-u zwyczajnie nie będzie chciał się otworzyć w Officeie 2078? Jerzy Miller? Oj, on chyba tego nie dożyje.

    Na niekorzyść neutralnych standardów wprowadzono przywiązanie do normy ISO/IEC 26300, podczas gdy poprzednia wersja rozporządzenia nawiązywała do konsorcjum OASIS – faktycznego twórcy normy, który aktywnie ją rozwijał. ISO niestety występuje w tym związku jako przyklepywacz.

    Krytycy standardu ODF wskazywali np. na brak szyfrowania dokumentów (rzekomo niezbędnego w urzędach miast). Problem ten został rozwiązany 17 marca br., kiedy to członkowie OASIS ogłosili ukończenie prac nad normą OpenDocument 1.2, definiującą m.in szyfrowanie dokumentów algorytmem AES-256.

    Niestety bieżąca wersja rozporządzenia odwołuje się do ISO ODF 1.0 nieopisującego szyfrowania dokumentów. Prawdopodobnie najlepszym rozwiązaniem byłoby odwoływanie się do normy OASIS ODF 1.2 lub chociaż zestawienie dwóch wersji standardu obok siebie i danie wyboru, jakim niewątpliwie cieszy się Microsoft. Bo tylko ta firma – posiadając osobliwy przywilej nie przysługujący innym – może zaoferować produkty spełniające jej własne standardy (.doc(x) faktycznie rozwijany) i pseudo-standard z pieczątką ISO (.docx).

    Oprogramowanie typu OpenOffice.org czy Lotus Symphony oczywiście obsługuje standard ISO ODF 1.0, jednak aby korzystać z normy z 2006 roku należy dokonać jednej, trywialnej zmiany. Oczywiście pakiet Microsoft Office także obsługuje normę ISO ODF. I wcześniej wspomniane pakiety obsługują również ISO OpenXML, Microsoft OpenXML i binarne formaty Officea. Teoretycznie można by było ich użyć do archiwizacji e-dokumentów w formacie OpenXML, jednak osobiście czuję dużą niepewność co do ich “trwałości” i możliwości otwarcia w 2061 roku.

    Myślę też, że już najwyższy czas przestać tworzyć papierowe standardy, a zacząć myśleć o przyszłości kraju ministrze Miller. Nie ma wątpliwości, że dopuszczenie takich formatów jak .doc czy OpenXML do Krajowych Ram Interoperacyjności nie służy obniżeniu kosztów naszej e-administracji, a czemuś zupełnie innemu…

    Z pozostałych zmian: dodano format Microsoft XPS (aspirującego do bycia konkurentem dla PDF-a) oraz zastąpiono RAR przez 7-ZIP.

    Kilka zdań na koniec.

    MSWiA określa skrótowy standard zapisu danych (Open XML) i jego pełną nazwę. Stąd wiemy, że Open XML to Office Open Document. Moja podejrzliwość wobec niecnych praktyk Microsoftu podszeptuje, że to efekt kampanii dezinformacji, choć może faktycznie istnieje jakiś standard ISO OOD, a ja po prostu nie wiem o jego istnieniu. Proszę o wytłumaczenie. :)

    Ps. Gdybyś chciał (tak, Ty czytelniku) stać się elementem konsultacji społecznych ministra Jerzego Millera, pochwalić lub skrytykować go za nową ustawę, pisz na minister@mswia.gov.pl. Gdybyś chciał uzyskać informację z zakresu działania MSWiA, pisz na kancelaria.glowna@mswia.gov.pl.

    Ps2. Samo MSWiA nie spełnia minimalnych wymagań dla systemów teleinformatycznych i przyjmuje e-dokumenty w formatach Microsoftu (RTF, DOC, XLS), ignorując wolne standardy oraz inne formaty wymienione w rozporządzeniu.

    • Zal

      Uroczo. Mogliby przynajmniej wymusić publikowanie jednego dokumentu w kilku formatach — każdy mógłby sobie wybrać najbardziej mu odpowiadający. A tak…

    • Zal: ale przecież do tego potrzebny byłby System Informatyczny. A państwa chwilowo nie stać, żeby zapłacić Pro^WAsseco 10 milionów za wykonanie i wdrożenie tegoż systemu. I nie, to, że jesteś w stanie nabazgrać robiący to plik .bat w 15 minut nie sprawia, że System Informatyczny stałby się zbędny.

    • Wywiad z ekspertem MSWiA ws. formatów. Rozmawiał Marcin Maj z DI.com.pl.