Kwestia interfejsu to dla deweloperów prawdziwa zmora. Z jednej strony są zagłuszani przez żądnych nowości, koniunkturalnych użytkowników, a z drugiej strony nie są wspierani przez milczącą i wszystko-wystarczającej większość. Mix tych dwóch postaw odbija się na deweloperach, którzy są postrzegani jako głuchy beton, nieczuły na głosy konsumentów. ;-) I w pewnym sensie to dobrze, bo gdyby wdrażać tymczasowe mody, dzisiaj posługiwalibyśmy się np. hybrydą OpenOffice’a i Chrome’a z 2009 roku:

Hybryda Chrome i OpenOffice-a z 2009

Jednakże, od kiedy Microsoft zaprezentował swojego Office’a 12 w 2006 roku, i wydał go w marcu roku następnego jako Office 2007, zwiększyła się liczba nacisków na kwestie interfejsu. Głusi deweloperzy pozostali głusi, ale pewne innowacje były przenoszone i rozwijane na własną rękę przez firmy trzecie. Mowa oczywiście o Lotus Symphony od IBM-a oraz o egzotycznym, aczkolwiek zapomnianym już RedoOffice od RedFlag 2000.

RedOffice to po prostu OpenOffice.org 3.x z własnościowym, zamkniętoźródłowym interfejsem zaprojektowanym przez pekińską firmę RedFlag 2000. Głośno zrobiło się o niej w czerwcu 2008 roku, gdy wydano publiczną betę RedOffice 4.0. Wtenczas, wielu podekscytowanych komentatorów dopytywało o wersję anglojęzyczną, nie wiedząc nawet, że powstanie takiej nigdy nie było planowane.

W międzyczasie swoją kompilację przygotowywał inny gigant (amerykański IBM), który – jak głosi plotka – w ramach redukcji kosztów zaproponował inżynierom przeprowadzkę do Chin. Niewielu się zgodziło, to też Lotus Symphony został niemal w całości napisany przez skośnookich braci z IBM China Development Laboratory w Pekinie. W skutek wielu decyzji i dziwnej koincydencji, dwie duże firmy w jednym mieście pracowały nad dwoma, zamkniętoźródłowymi wariantami interfejsu dla OpenOffice’a.

RedOffice 4.0 Beta - sklonowane menu MS Office 2007

RedOffice 4.0 beta. Źródło: Johannes Eva

Lotus Symphony 1

IBM Lotus Symphony 1

Naturalnie producenci przez cały czas rozwijali i udoskonalali swoje produkty. RedOffice 4.0 doczekał się swojego następcy – wersji 4.5, a Lotus Symphony 1 przeskoczył od razu do trójki. Co prawda IBM obiecał “dwójkę” rozszerzoną o Drawa, Matha i Base’a, ale nigdy nie zrealizował tej obietnicy. Koncepcja interfejsu w ogóle się nie zmieniła i zakładała wykorzystanie szansy, jaką dają ekrany panoramiczne. Głównym obszarem z narzędziami miał być boczny pasek, do dzisiaj wielokrotnie już udoskonalany.

Data wydania Office (dystrybucja)
03.2007 Office 2007
06.2008 RedOffice 4.0
08.2008 Lotus Symphony 1.0
06.2009 RedOffice 4.5
10.2010 Lotus Symphony 3.0
07.2013 OpenOffice 4.0
07.2013 LibreOffice 4.1

Także do dzisiaj źródłem długich dyskusji jest pytanie “w jakim kierunki powinny pójść interfejsy?”. Wielu krytyków rozwiązania Microsoftu wskazuje na zmniejszanie się wysokości ekranów i niepotrzebne zajmowanie miejsca przez Wstążkę. Microsoft z kolei odpowiada własnymi badaniami i dowodzi, że wzrok użytkownika skupia się najpierw na środku górnej części ekranu, samym środku, a potem w jego lewym, górnym rogu, na dokładkę prezentując odrzucony interfejs z pionową Wstążką. Być może właśnie to było jedną z przyczyn upadku RedOffice’a i porażki Lotusa. Być może Microsoft postawił na właściwą kartę (ergonomię pracy) i prędzej odwróci trend popularyzacji ekranów panoramicznych, aniżeli konkurencja przekona konsumentów do swoich pasków. Wszak nikomu się to jeszcze nie udało, a minęły już prawie 4 lata.

Na czym skupia się wzrok użytkownika / prototyp MS Office 2007 z bocznym paskiem.
Źródło: The story of Ribbon, Jensen Harris, Principal Group Program Mgr., Office User Experience Team

Firma RedFlag 2000 od samego początku starała się naśladować wiele cech produktu Microsoftu. Już pierwsza wertykalna Wstążka z 2008 roku oferowała Podgląd na żywo (Live Preview) jeszcze niezastosowanego formatowania. My na podobną funkcję musimy czekać aż do wydania LibreOffice 4.1 (lipiec 2013), a i tak nowa funkcjonalność jest ograniczona tylko do Calca. Idąc za ciosem, w RedOffice sklonowano wszystko-mające menu:

RedOffice 4.5 Beta sklonowane menu MS Office 2007

Również interfejs Impressa mimo znaczących różnic, został na tyle, na ile było to możliwe, upodobniony do interfejsu PowerPointa.

W listopadzie 2009 roku, wraz z premierą RedOffice 4.5 uruchomiono RedOffice Online, czyli usługę edytora tekstu w przeglądarce (Office Web App Microsoftu pojawił się dopiero w czerwcu 2010 roku). Opracowano specjalną wersję dla procesorów z rodziny Loongson, RedOffice Mini dla urządzeń z ekranami o przekątnej od 4 do 7 cali, a także edycję serwerową. W grudniu 2010 roku wydano wersję 5.0, która jednak została pozbawiona nowatorskiej wstążki i była dostępna tylko na Windows. RedOffice jako rozwiązanie skierowane do Chińczyków zyskało uznanie w ponad setce lokalnych rządów.

Chińska spółka nie tylko błyszczała na arenie międzynarodowej swoim produktem, ale swego czasu była drugą siłą napędzającą rozwój OpenOffice.org, a jej wkład wynosił co najmniej 50. etatowych inżynierów.

Wkład firmy Red Flag w rozwój OpenOffice'a na rok 2007

Stan na wrzesień 2007 r. Źródło: mmeeks

Firma od momentu nawiązania współpracy z Sun Microsystem stała się bardzo aktywnym członkiem społeczności. Rozwiązano wiele błędów, jej przedstawiciele dawali wiele użytecznych prelekcji, a samo przedsiębiorstwo zgodziło się być gospodarzem kolejnego OOoConference. To dzięki ich pracy OpenOffice.org zyskał obsługę formatu UOF, który w Chinach jest odpowiednikiem naszego OpenDocumentu.

W roku 2011 historia RedFlag 2000 kończy się zamknięciem spółki. Wszyscy inżynierowie zostali zwolnieni, a wszelki dorobek zaprzepaszczony. Jak zdradził mi jeden z byłych pracowników, kierownictwo (pomimo wielu propozycji wielu doradców) nie chciało słyszeć o żadnym otwieraniu źródeł interfejsu. Wolą zarządu było, aby efekty ich pracy nigdy nie zostały upublicznione. Na pytanie co było przyczyną zamknięcia firmy, odpowiedziano:

Cała firma i interes zostały odwołane przez swoich właścicieli, gdyż RedOffice nigdy nie był nawet bliski żadnym zyskom.

RedOffice 4.5 dla Windows można pobrać z mojego repozytorium SkyDrive. Jest to ostatnia wersja z wertykalną Wstążką i jedna z niewielu kopii działającego instalatora, jaką w ogóle można znaleźć w sieci.

***

Historia Symphony sięga 2007 roku, kiedy to IBM porozumiał się z Sunem i za nieujawnioną kwotę kupił prawo do dystrybucji autorskiej modyfikacji bez konieczności redystrybucji kodu. W sierpniu pojawiła się “jedynka”, która za sprawą nowatorskiego interfejsu wywołała dużo szumu. Szybko jednak zorientowano się, że nowy twór to bazująca na frameworku Eclipse rozpasła krowa. Jeśli już wtedy ktoś narzekał na powolność OpenOffice’a, to Lotus Symphony jawił mu się, jako rozpasła krowa w zaawansowanej ciąży. ;-) Nowy interfejs był naprawdę ciekawym wydarzeniem, ale wady z nim związane okazały się być nie do zaakceptowania. 2 lata później wydano aktualizację oznaczoną numerem 3 i choć program doczekał się wielu przyjemnych poprawek, zła sława muła znacząco przeszkadzała w promocji, a nowe wydanie nie cieszyło się nawet taką samą uwagą, jakiej doznał jej nieudany poprzednik.

Wbrew przeciwnościom losu, IBM postanowił dalej forsować swoje rozwiązania. W 2009 roku rozpoczęto program redukcji kosztów, w którego ramach aż 400 tysięcy pracowników spółki zmigrowało z Microsoft Office’a na Lotusa. W lutym 2010 wydano ogłoszenie o pozyskaniu w sumie 12. milionów użytkowników. Idąc za trendem, ogłoszeno także dostępność usługi LotusLive Symphony – pakietu biurowego w oknie przeglądarki.

W 2012 Oracle przekazało prawa do marki OpenOffice fundacji Apache. Niedługo później IBM ogłosił zaprzestanie rozwoju Lotusa Symphony i przystąpienie do projektu, przekazanie w formie donacji swojego dotychczasowego dorobku, a także zapowiedział wydanie “OpenOffice IBM Edition”.

Dzisiaj na chłodno i ze sporą dozą dystansu, ale też uczciwie można powiedzieć, że IBM znowu wystrychnął społeczność na dudka. Co prawda już wcześniej publikowano słowa krytyki, a niektórzy wkład firmy wręcz nazywali “śmieciowymi zrzutami” (Michael Meeks z The Document Foundation), lecz dopiero upływ czasu pozwolił uchwycić to, co dla inżynierów było dosyć jasne.

Przykładowo: najnowszy boczny pasek, jaki zawitał do OpenOffice’a 4 wcale nie jest efektem kontrybucji, gdyż jak wyjaśniono:

The core implementation of the sidebar and the framework provided for panel developers is completely new. The sidebar looks similar to the Symphony property panel but shares no code with it. One important new feature is that the sidebar is easily configurable via the, well, configuration. Another one is that extensions can now add new decks and panels that can freely mix with existing decks and panels. More on that later. [źródło]

Gołym okiem i bez wnikliwej analizy widać, że jedyna wspólna część to fakt istnienie paska. Ikony nie zachowują spójności z obszarem roboczym, utrzymano losowy układ przycisków odbiegający od tego z Lotusa, chociaż zlecone badania udowodniły większą użyteczność schematu lotusowego. W najnowszej wersji brakuje kart, a błąd ten próbowano wyeliminować z pomocą programu Summer of Code. Gdzie więc znikł zestaw wartościowych funkcji, jakimi miał obdarować użytkowników IBM?

Wytłumaczenie tej niezręcznej sytuacji może brzmieć dwojako: albo IBM systematycznie kłamał w ciągu ostatnich lat, a ich kontrybucja nie jest nic warta, albo zarząd – podobnie jak w przypadku RedFlag 2000 – nie chce dzielić się kodem. Ja w drugą wersję uwierzyć nie potrafię.

Nowy OpenOffice cały czas nie zawiera w sobie tego specyficznego pierwiastka, który niegdyś poruszył tę czułą strunę w ludzkiej naturze, a która wyraziła szczerą chęć wypróbować oprogramowania pomimo jego kolosalnych wad. Numerki się zmieniają, loga się zmieniają, a sam OpenOffice pozostaje niezmienny.

Współczesny OpenOffice to niestety wciąż prototyp swoich komercyjnych, ale i zamkniętych odpowiedników sprzed 3-4 lat. A kiedy my doczekamy się rewolucji na miarę nieboszczyków?

Podobne artykuły

  • o_O

    Microsoftowi udało się wdrożenie nowego interfejsu opartego na "wstążce"? Co masz na myśli?
    Wymusili taką zmianę na przekór użytkownikom, teraz zaawansowani użytkownicy nie mogą sprawnie pracować, a nooby i tak się gubią. To, że microsoft olewa użytkowników i na siłę wprowadza jakieś rozwiązane, to nie jest udane wdrożenie.

    • veramird

      "Jednakże, od kiedy Microsoft zaprezentował swojego Office'a 12 w 2006 roku, i wydał go w marcu roku następnego jako Office 2007, zwiększyła się liczba nacisków na kwestie interfejsu. "
      Jeśli Ms odwaliłby kompletny bubel to:
      a) użytkownicy zagłosowaliby portfelami nie kupując office
      b) w dalszym ciągu mało kto chciałby zmiany UI w openoffice, widząc do jakiej to katastrofy może doprowadzić

      W office 2013 zaczęli trochę poprawiać UI (ale nie wizualnie redukując kolory); wstążka się ukrywa, większość ustawień elementów jest w pasku bocznym. Używa się nie najgorzej.
      Jeśli chcesz prawdziwą katastrofę to poczekaj jeszcze chwile, aż Ms wyda office na modern UI – przedsmak tego można zobaczyć w programie onenote.

    • pavbaranov

      Jakoś nie mogę się z Tobą zgodzić. Większość użytkowników MSO nie ma wpływu na to, czego używa. Wybór dokonywany jest na poziomie osób decydujących o zakupie oprogramowania/komputerów do firmy lub wymogów jakie spełniać musi potencjalny kandydat na pracownika ("znajomość MSO"). Wielu z nich w ogóle nie wie o istnieniu jakichkolwiek alternatyw. Głosowanie portfelem Kowalskiego nie ma tu znaczenia, albowiem to nie jest klient decydujący.
      Rozwiązanie zaproponowane przez MS wcale nie jest i intuicyjne i ergonomiczne. Weź kogoś, kto nie miał do czynienia choćby z procesorem tekstu i każ mu napisać jakiś dłuższy tekst, sformatować, zapisać (najlepiej w kilku formatach). Jakoś MSO nie bardzo się tu sprawdza.
      Jeśli natomiast chodzi o zmiany w "czwórkach" AOO/LO to cóż… są. Myślę, że ciekawie wypadłyby badania statystyczne użytkowania Calligry vs. AOO/LO pośród użytkowników KDE (wiele dystrybucji dostarcza Calligrę preinstalowaną) nadto uzupełnione o odpowiedź na pytanie: dlaczego korzysta się z jednego lub drugiego rozwiązania. Wówczas dowiedzielibyśmy się choćby w części, czy rozwiązanie obecnie proponowane idzie wbrew, czy wychodzi na przeciw potrzebom użytkowników.
      Pomijam – zwykle bardzo młodych – krytykantów dotychczasowego interfejsu AOO/LO jako "niemodnego" i "przestażałego", bowiem bez wstążek itd. rodem z MSO.

  • o_O

    KOffice czyli dzisiejsza Calligra od lat ma własny oryginalny UI. Ale autor widać ma uraz do produktów niebędących gniotami…

    • quest

      Skąd pomysł, że ma jakiś uraz? Autor nie używa KDE i lubi jak jego pakiet biurowy poprawnie otwiera pliki ODF. Tylko tyle i aż tyle.

      Poza tym wymienione dystrybucje Office'a pokazują, że pomysł bocznego paska można zrealizować na wiele sposobów. Być może KOffice był pierwszy, ale pasek w jego wykonaniu jest po prostu kiepski.

    • o_O

      Ja nie używam MS Office, więc powinienem go pominąć w obiektywnym artykule, tak?

      Jeśli mówimy o pakietach biurowych z odmiennym interfejsem, to KOffice od zawsze było tu na pierwszym miejscu. Niewymienienie go świadczy o niewiedzy albo uprzedzeniu.

    • quest

      Tytuł mówi, że to tekst o pochodnych OpenOffice'a, a nie o "pakietach biurowych z odmiennym interfejsem".

  • MikolajS

    Fajny artykuł. Swoją drogą ciekawe jak rozwijać się będzie Caligra.
    A co do popularności MS Office to gdyby Microsoft kazał wszystkim użytkownikom pisać wszystko wspak to i tak miałby podobny do obecnego udział w rynku, narzekałoby tylko trochę więcej. Coś podobnego mamy z Win 8 :-)

    • quest

      > Fajny artykuł. Swoją drogą ciekawe jak rozwijać się będzie Caligra.

      W sensie interfejsu czy dynamiki projektu? Jak na razie OpenOffice i Caligra zdychają na porównywalnym poziomie (chociaż projekt KDE i tak ma się lepiej). Także oba projekty odnotowały spadki jeśli chodzi o liczbę kontrybutorów w ujęciu rocznym.
      http://www.ohloh.net/p/openoffice http://www.ohloh.net/p/calligra

      >A co do popularności MS Office to gdyby Microsoft kazał wszystkim użytkownikom pisać wszystko wspak to i tak miałby podobny do obecnego udział w rynku, narzekałoby tylko trochę więcej. Coś podobnego mamy z Win 8 :-)

      Kazus Visty i Win8 pokazuje co innego. Opór był tak duży, że uśmiercono winXP. Myślę, że instytucje prędzej przeniosą się na rozwiązania FLOSS (gdzie się da jak np. tu http://osworld.pl/tempo-rozwoju-libreoffice-kto-s… ), aniżeli miałyby migrować na fikuśne, eksperymentalne rozwiązania monopolisty. Jak już zrywać z dotychczasowym e-więzieniem, to właśnie teraz.

    • MikołajS

      Ilość kontrybutorów to nie wszystko. Większe chyba znaczenia ma ilość i jakość pisanego kodu (to ostatnie najtrudniej ocenić).

      Co do Win8 to niestety nie podzielam Twojego optymizmu. Sam Win 8 nie jest aż tak tragiczny na jaki na początku wygląda i da się go używać. Do tego ponieważ Microsoft nie potrafił dodać Areo do desktopa, to sam system jest całkiem wydajny. W większości firm nie ma specjalnie alternatywy biorąc pod uwagę fakt, że większość softu jest napisana i tak pod Windows. Sens przechodzenia na Linuksa mają duże wdrożenia takie jak np. w Monachium.

  • o_O

    "a błąd ten próbowano wyeliminować z pomocą programu Summer of Code"
    Nie "Summer of Code", tylko "Google Summer of Code", w skrócie GSoC.
    Jak masz uprzedzenia do Google i z trudem przychodzi ci napisanie tej nazwy, to idź do lekarza, albo nie pisz nic.

    • quest

      Nie ma innych programów o takiej samej nazwie. Jest to popularna nazwa, a w powszechnej świadomości funkcjonuje jako skrót do programu Google'a. Ponadto to zdanie linkuje do strony, która wymienia sponsora.

      Poza tym jesteś bezczelny i chyba mocno naiwny, jeśli myślisz, że ktoś będzie pisał pod twoje dyktando (na twoje żądanie) albo w ogóle nie będzie nic pisał. Jedyną osobą, która jest uprzedzona na ty, bo u wszystkich do wszystkiego wynajdujesz uprzedzenia.