OpenOffice.org porzucony przez Oracle

OpenOffice.org porzucony przez Oracle

    przez -
    33 1003
    OpenOffice
    Stało się, projekt OpenOffice.org został porzucony przez firmę Oracle. Larry Ellison, założyciel i prezes firmy Oracle, poinformował o porzuceniu aktywnego rozwoju tego znanego pakietu biurowego, który otrzymali po zakupie firmy Sun Microsystems. Utrzymaniem i rozwojem ma zajęć się teraz społeczność. Niestety na temat współpracy firmy Oracle ze społecznością nic nie wiadomo.

    Od samego początku Oracle nie wiedziało co zrobić z tym projektem. Pojawiały się pomysły stworzenia pakietu biurowego działającego w chmurze – CloudOffice, jednak pomysł nie zyskał wielkiej aprobaty wśród osób zaangażowanych w projekt.

    Na rynku istnieje fork tego pakietu pod nazwą LibreOffice. LibreOffice powstał na bazie kodu OpenOffice.org. Nazwa jest hybrydą słów Libre, które znaczy wolny (od “wolność”) zarówno w języku hiszpańskim, jak i francuskim, oraz angielskiego słowa Office. Pakiet ten rozwijany jest przez Document Foundation przy wsparciu takich firm jak IBM czy Google.

    Projekt ten czerpał dużo kodu z opłacanych przez Oracle programistów OpenOffice.org. Wraz z końcem rozwoju OpenOffice.org traci również i LibreOffice. A jeszcze nie tak dawno temu Oracle zarzekał się, że nie przestanie rozwijać takich produktów jak MySQL, Java czy właśnie OpenOffice.

    Teraz zamykany jest pakiet biurowy. Czy przyjdzie kolej na resztę produktów?

    Podobne artykuły

    • Czyżby nie przynosił im zysków, tylko był studnią bez dna?

      Mam nadzieję, że główny front alternatywy wobec MS Office pozostanie żywy. Pomimo iż nie lubię osobiście OpenOffice.org/LibreOffice, to po cichu liczę, że kiedyś wyjdą na prostą i przyciągną rzesze użytkowników.

    • Greg

      Kolejna porażka Open Source! I teraz nie dziwcie się, że urzędy nie chcą tego pakietu. Nie dość, że jest zdecydowanie gorszy od produktów firmy MS to jeszcze nagle znika z rynku.

      Firmy nie chcą mieć takich aplikacji, których nikt nie rozwija.

    • Skinrew

      Po raz kolejny powstaje ogólne pytanie jakiego rynku chcemy. Czy korporacyjnego, do jakiego świat zmierza, czy też rynku klienta. Albo korporacje wykupując mniejszych graczy dzielą się "tortem" zapewniając sobie wzajemnie bezkonkurencyjne działanie na rynku, albo jako klienci będziemy oponować przeciw monopolizacji kolejnych dziedzin rynku, także IT.

      System operacyjny to Windows.

      Pakiet biurowy to MS Office.

      Baza danych to Oracle DB.

      Wyszukiwarka to Google.

      Itp, itd. Takiego chcemy "rynku" ? Chcemy płacić za gorsze produkty ale za to więcej, bo taki ZAWSZE jest efekt monopolu ? To my konsumenci mamy, chyba, jeszcze coś do powiedzenia. A może jak za PRL-u, "dajmy spokój, Partia (korporacja) wie lepiej".

    • bleann

      @Greg

      Gdzie tu jakakolwiek porażka open source? Wręcz przeciwnie właśnie – tutaj widać potencjał software'u open source.

      Sun został przejęty przez Oracle, Oracle zarzuciło wsparcie dla produktu Suna, ale produkt nie znika z rynku tylko jest nadal rozwijany przez jeszcze silniejszy team stworzony przez wiele firm i instytucji.

      Wyobraź sobie, że Oracle przejmuje Microsoft i zarzuca wsparcie dla MSOffice. Wtedy dopiero firmy byłyby w lesie, bo nikt by nie kontynuował rozwoju MSOffice, a wszystkie dokumenty .doc trzebaby przekonwertować na coś innego.

    • Tan-Ghil-007

      Przeczuwałem coś takiego. I jak teraz przekonać szefa, że warto korzystać z wolnego oprogramowania? Osobiście za bardzo bałbym się o swoje stanowisko, żeby trzymać się kurczowo ideologii. Zresztą co mnie źródła interesują. Wystarczy jak binarka będzie darmowa.

      Jednak MS Office rządzi.

    • Kasia Nowak

      @bleann, moim zdaniem porażka również. Po pierwsze taka firma jak Oracle nie zamknęła by produktu, który daje pieniędze. Dlatego firma woli inwestować w MOffice i mieć wsparcie, poprawki i stabilne działanie niż w projekt który jest nie wiadomo przez kogo rozwijany.

      Myśl jak firma. Wydasz 10 mln $ na produkt, który jest na rynku od lat i działa czy znacznie mniej na coś co jest ubogie, brzydkie, rozwijane przez bandę ludzi, którym się chce albo nie.

      Udział IBMa czy Google to tylko pokazówka. Google rozwija swoje Google Docs. Daje troszkę kasy na LibreOffice jako reklama. Tak jak firmy dają pieniądze na schorniska dla zwierząt. To tylko PR a nie prawdziwe wspieranie.

      WiOO w wielu dziedzinach kuleje i nie nadaje się do komercyjnego zastosowania. I nie mylić WiOO z Open Source!!!!!!!!

    • Przecież WiOO to właśnie oprogramowanie open source x_x .

    • Ale wy psioczycie, a większość serwerów siedzi na wolnym oprogramowaniu. Chociażby Red Hat, który korzysta garściami z open source, wspierając je więcej. Gadacie bzdury, a nawet nie doczytacie. Po co istnieje projekt Fedora? Red Hat wydaje miliony na jego rozwój, a potem czerpie z tego korzyści. Przecież RHEL 6 jest oparty o wydanie Fedora 12, gdzie dodano wiele stabilnego i przetestowanego oprogramowania, a potem ląduje ono na serwerach. SELinux też jest w pełni darmowy, a zobaczcie, jak jest wykorzystywany przez wiele osób i jakie posiada możliwości.

      Dalej biblioteka Qt – też w pełni darmowa, na licencji GPL i LGPL. I co, też jest rozwijana przez:

      bandę ludzi, którym się chce albo nie.

      . Kasia Nowak – proszę litości troszkę.

      Kolejny przykład – Lotus Notes IBM, bazuje na kodzie OpenOffica, a teraz pewnie LibreOffice. Jeden z lepszych pakietów do współpracy między wieloma ludźmi, posiada wszystko to, co ma płatny odpowiednik MS Office, do tego może bez problemu otwierać i zapisywać ODF w najnowszej wersji, oraz dokumenty MS Office.

      Dobra, jedziem dalej, bo wielu tutaj jest mało zaradnych wpisać w wyszukiwarkę i troszkę poczytać.

      Alfresco – oprogramowanie klasy Enterprise Content Management(ECM) o otwartym kodzie.

      EnterpriseDB – projekt bazujący na PostgreSQL, który jest open source

      Zarafa – praca grupowa i poczta email. zarafa.com – zalecam poczytać

      Zenoss – rozbudowany monitoring, projekt oparty o open sourcowy Zenoss Core.

    • Teraz zamykany jest pakiet biurowy. Czy przyjdzie kolej na resztę produktów?

      Nie siejcie proszę paranoi. Z OpenOffice były problemy natury biznesowej już za czasów Sun'a. Generalnie nie było jak czerpać zyski tego pakietu, nie dało się go opakować w żaden model biznesowy.

      Co do Javy. 90% produktów Oracla jest całkowicie uzależnionych od Javy. Wszystkie Oracle Applications oraz cały Fusion Middleware to soft niemal w czystej Javie. Ubicie Javy równa się z ubiciem całej firmy. Utrzymywanie open source'owej Javy się po prostu opłaca. Masę libów na licencji Apache pod nią powstaje, deweloperzy niemal sami się pod nią szkolą, jej ogólna dostępność argumentuje sprzedaż softu Oracla.

      MySQL to także przede wszystkim dochodowy biznes. Nie ma sensu nic zmieniać w ich modelu bo wszystko działa cacy. Plus Oracle potrzebuje darmową, low-endową konkurencję dla MS SQL Server.

      Co do OO.org to się im po prostu nie opłaca. Open Source nie polega na sponsoringu. To stwarzanie sytuacji typu Win-Win. Życzliwi dyktator będzie wspierał finansował projekt open source, jeżeli sam będzie miał korzyści z działać społeczność która ten soft potrzebuje.

      Skoro OO.org nie pomaga w niczym Oraclowi to mają prawo się wycofać z projektu i nikt nie powinien mieć im tego za złe.

      Zobaczcie na inne projekty open source Oracla: Glassfish, Netbeans, Java.net-Kenaii. Na tych projektach im zależy i tam właśnie podwajają zatrudnienie !

    • Kilon

      Dla mnie pakiet OpenOffice zawsze był brzydki i mało funkcjonalny. Jakiś taki nijaki. W Microsoft Office się lepiej pisze. Dobrze ze umarł ten projekt bo tylko szpecił i w szkole kazali tego używac :/

    • W rozumieniu open source projekt nie umarł. I dzięki bogu bo jest to jedyny sensowny pakiet wspierające otwarte standardy.

      Libre Office jest jego kontynuacją, 11 core'owych dev'ów z poza Sun/Oracle nadal go rozwija. Teraz po prostu się okaże czy jego społeczność jest dosyć silna.

    • @Kilon

      Mam nadzieję, że kupiłeś/kupiłaś sobie najnowszą wersję pakietu za 300 zł dla użytkowników domowych, oraz komercyjną za ponad 1000 zł :P A w szkole ci go kazali używać, bo nauczali pakietu biurowego, a nie konkretnego produktu. Kolejna osoba z klapkami na oczach.

    • Kilon

      Kazali korzystać z OpenOffice bo takie było widzimisie pana informatyka. W pracy korzystam zawodowo z Worda i jest o niebo lepszy niż OpenOffice.

      Praca grupowa, piękna integracja z Microsoft Outloockiem i innymi elementami z pakietu, współdzielenie dokumentów, recenzje, notatki, komentarze (tak wiem. OO też to ma, ale wygląda to bardzo nieestetycznie).

      Klapki na oczach to może na Pan, bo poza OO i kasą to nie widzi Pan nic więcej.

      Pracuję jako redaktor i korzystam z wielu narzędzi do edycji treści. Open Office wypadł najgorzej.

      Tak. W domu mam jedną instancję Microsoft Office do domowego użytku.

    • A informatyk dobry, że uczył na OpenOffice :) Tak już powinno być od dawna, że uczą procesora tekstu, a nie Worda, czy Writera. Ja od 4 lat używam tylko OpenOffice/LibreOffice, w pracy również korzystam z tego i paru moich znajomych również używa tego komercyjnie i jakoś problemów nie mają :)

    • tak wiem. OO też to ma, ale wygląda to bardzo nieestetycznie

      Cóż kwestia gustu. Mnie akurat estetyka interesuje średnio.

      Pisałem moją książkę w OpenOffice i szczerze nie wyobrażam sobie tego robić w Wordzie. Mechanizm stylii w OO.org akurat rządzi, kiedy trzeba w klika sekund zmienić formatowanie wszystkich nagłówków, wszystkich podpisów pod tabelami, wszystkich cytować, stron parzystych itp.

      współdzielenie dokumentów

      Jeżeli chodzi o pracę grupową to akurat zarówno OO jak i Word śmierdzą. Pakiety typu Google Documents mają świetna opcja edycji dokumentu w kilka osób jednocześnie gdzie zawsze przygotowuje wersje "na brudno". A to co w Wordzie nazywają współdzieleniem to z mich dawnych doświadczeń wygląda jak kaleka wersja Dropbox :P

    • Kilon

      Komercyjnie czyli piszą pewnie 2 strony?

      Cóż… my produkujemy więcej stron i tworzymy dokumenty w kilka osób jednocześnie. OpenOffice tego nie potrafi!

    • Nie podoba się. Nie używać !

      Projekty open source mają zero pożytku z użytkowników, którzy tylko używają. Płakać po Tobie nie będziemy ;)

    • To widać nie znasz wszystkich narzędzi open source, o których pisałem wcześniej, które ułatwiają pracę grupową.

      Teraz spytam się, czy korzystasz z przeglądarki Firefox lub Chrome? Bo jeżeli tak, to nie wiem, czemu psioczysz na całe open source. Tylko dzięki tym przeglądarkom, a w szczególności Firefox mamy dzisiaj normalny internet, a IE odeszło do lamusa. Dinozaur internetowy niestety nadal jest zacofany w rozwoju o 4 lata, w porównaniu do reszty przeglądarek.

    • Kilon

      Ale po co mi 5678 innych aplikacji do pracy grupowej jak jako użytkownik instaluję Worda i mam. Koniec.

      I nie psioczę na Open Source tylko na OpenOffice. Proszę czytać ze zrozumieniem!

    • A to przepraszam, mój błąd :)

      Ale gdyby nie pakiety typu OpenOffice, StarOffice, czy iWork, to byśmy teraz płacili nie 300 zł, ale po 1000 zł za pakiet biurowy. Bo monopol na rynku nie jest dobry. Do tego bez OpenOffice, a tak naprawdę StarOffice'a nie mielibyśmy otwartych standardów zapisu dokumentów, a MS dalej by sobie robił z nas marionetki. Teraz już mamy problem ze standardami zapisu dokumentów w Urzędach, szczególnie jeżeli chodzi o rozróżnienie formatu edytowalnego, a zamkniętego, gdzie jeden minister walnął taką gafę, że format PDF uważał za zamknięty, a DOC za otwarty.

      A z tą pracą grupową, to Pani myśli, że też jest tak różowo? Myśli Pani, że instalując dwa pakiety na dwóch komputerach od razu to działa? Też trzeba doinstalować kilka dodatkowych programów do pracy grupowej.

    • T4ngram

      @Michał Olber

      Znam ten model filozoficzny już jakby z klasyki.

      W jednym poście widzimy, że to dobrze, że

      "kazali używać [OpenOffice], bo nauczali pakietu biurowego, a nie konkretnego produktu."

      W drugim –

      "A informatyk dobry, że uczył na OpenOffice :) Tak już powinno być od dawna, że uczą procesora tekstu"

      Czyli wychodzi, że jak uczy się kogoś używać OpenOffice to dobrze, a jak MS Office – to źle. Tiaaa, mentalnośc Kalego sie kłania…

      Dzięki takiemu podejściu moje córki – uczone przez takiego "dobrego informatyka", który tresuje je na jakiejś starej dystrybucji Linuxa z OpenOffice, mają problemy z poruszaniem się zarówno w Windows z MSOffice2010 jak i w najnowszym Ubuntu z LO. Bo niestety – zamiast uczyć _posługiwania_ się komputerem to pan informatyk uczy _obsługi_ produktu. I nie ma znaczenia jaki to produkt! Nie chodzi o ty, żeby nauczyć się gdzie jaka ikonka (przy Fluent UI MSOffice to dośc trudne :-)) tylko o to, żeby wiedzieć co musimy zrobić żeby uzyskać zamierzony efekt. I wtedy sami znajdziemy odpowiednie opcje w menu, na wstążce czy w inny sposób.

      Ot, tak troche off topic mi się pojechało…

    • T4ngramTylko, że MS Office kosztuje 300 zł, a OpenOffice jest darmowy. Dziecko w domu może sobie pobrać OpenOffice i go wypróbować. MS Office, aby pobrać, trzeba wypełnić 10 stron rejestracji i do tego jeszcze po okresie próbnym, o którym pewnie zwykli ludzie nie wiedzą, nagle pakiet przestanie się uruchamiać, to będzie płacz.

      Jeżeli informatyk uczy na starej wersji, to nie jest to informatyk, tylko osoba udająca go. Przy okazji nauki poznaje się oba systemy, a nie tylko jeden. Można stwierdzić, że osoba po nauce dystrybucji Linuksa z KDE 4.6 powinna bez problemu korzystać z Windows. Natomiast z Ubuntu 10.10 powinna bez problemu móc przesiąść się na Mac OS X :)

    • T4ngram

      Argument ceny – jesli mowa o szkole-instytucji nie osobie prywatnej – jest słaby, ponieważ MS ma specjalne ceny dla edukacji. I cena Office robi się niższa do cen komercyjnych dystrybucji OpenOffice. No i jeszcze jest bezpłatnie dostępny na nowych kompach Ofice Starter. Dzieciaki powinny mieć w szkole możliwość wyboru narzędzia – potem w pracy już tego komfortu nie będzie :-)

      Miłego dnia ;-)

    • A gdzie ty masz specjalne ceny na pakiet MS Office? Nawet szkoły nie są w stanie załatwić dzieciakom poniżej 300 zł. Zobacz chociażby na program MSDN AA, gdzie MS daje prawie za darmo systemy operacyjne, ale pakietu biurowego już nie.

      I o jakim wyborze ty mówisz? Uzależnienia człowieka od aktualnego monopolisty na rynku? Już mamy praktycznie uzależnienie od desktopów, bo wszystkie nowe komputery są sprzedawane z Windows, a dostanie kompa bez tego graniczy z cudem.

      A ten Office Starter to można sobie od razu wyrzucić, bo to kastrat.

    • Napisałem przecież "dla instytucji", a nie dla uczniów. Szkoły – jako instytucje edukacyjne – mają specjalne ceny na wszystkie produkty i to nie tylko w ramach umowy MEN (http://bit.ly/guHxkm). Są one na poziomie ok. 10% ceny normalnej. Atrakcyjne? Chyba tak. A dlaczego dyrektorzy szkół o tym nie wiedzą? Bo łatwiej jest narzekać na "monopolistę".

      Jest jeszcze umowa School Agreement – wtedy szkoła może kupić soft na użytek swoich uczniów. I kilka innych opcji w podobnej cenie.

      Studenci z kolei oprócz MSDN AA mają Office Professional za 269 PLN – doczytaj może na http://www.akcjastudent.pl
      Przypominam, że Microsoft nie produkuje sprzętu – i nie zmusza dostawców do instlowania Windows – dlatego w wielu krajach bez problemu można kupić komputery z systemami alternatywnymi. Czemu nie w Polsce? Bo dostawcy sprzętu nie widzą chyba na to popytu. Może spróbuj wpłynąć na

      Mówiąc wybór – mam na myśli to, że szkoła ma na swoich komputerach zainstalowane jedno i drugie oprogramowanie i uczniowie mogą wybrać czego chcą używać do wykonania zlecanych zadań.

      Nakrzyczałeś tu na wszystkich "gadacie bzdury, a nawet nie doczytacie". Ale wygląda, że swoją wiedzę o rynku opierasz na publikacjach jednej tylko strony.

      I jeszcze jedno – tak jestem pracownikiem MS :-) – chociaż nie mam już nic wspólnego ze sprzedażą.

      Dla mnie EOT

    • Specjalne ceny dla instytucji edukacyjnych nie uczniów – przecież chyba wyraźnie napisałem – warto o tym wiedzieć i przeczytać http://bit.ly/guHxkm zamiast narzekać na monopol.

      Dla studentów, niezależnie od MSDN AA, jest dostępny Office ProPlus a szczegóły na http://www.akcjastudent.pl – sporo uczelni już w to weszło (bo chciało im się czegoś dowiedzieć a nie tylko narzekać).

      Co do komputerów – MS nie produkuje sprzętu i naprawdę nie zmusza do instalowania Windows. Skoro w wielu innych krajach można kupić komputery z alternatywnymi systemami, to może problem leży jednak w braku popytu i dlatego nie ma podaży. Nie pomyślałeś o tym?

      Mówiąc wybór – mam na myśli to, że uczeń może sobie wybrać narzędzia do wykonania zadań – i narzędzia te są po prostu przygotowane w szkolnej pracowni.

      Nakrzyczałeś na wszystkich tu na forum że "Gadacie bzdury, a nawet nie doczytacie" ale wygląda mi, że wiedzę o rynku czerpiesz z jednego tylko rodzaju publikacji.

      Tak – jestem pracownikiem MS i lekko mnie męczy ta nagonka bez dokładnego poznania tematu.

      Dla mnie EOT.

    • OK. Fakt jest dość tanio, ale jak patrzę na waszą kompatybilność z otwartymi formatami typu odt, to mnie krew zalewa. Dokumenty wyprodukowany przez wasz procesor tekstu po otwarciu w Writer rozjeżdża się we wszystkie strony. I jak tu uczeń ma pracować pomiędzy obiema wersjami, skoro ani w LibreOffice, ani w MS Office nie ma żadnej zgodności formatów. Mieliście wprowadzić OXML do pakietu, który tak mocno promowaliście, a do tej pory nie ma implementacji nawet.

      Przy okazji, kiedy wyjdzie wersja na Linuksa? Bo inaczej nie mamy o czym rozmawiać, że każdy może sobie zainstalować to na dowolnym systemie :P Najlepsze jest to, że spotkałem się, iż osoba kupowała sobie MS Office 2007 ze dwa lata temu i kupiła notebooka z SUSE. Przyszła potem z krzykiem, że nie może na nim zainstalować swojego pakietu biurowego :P

    • Trochę zalatuje tu fanatyzmem z obu stron barykady.

      Primo MS Office nie opłaca się robić wersji na Linuks bo kto to będzie kupował ? 0.1 % z 2% rynku userów linux'a ?

      Już wersja na Mac'a im się ledwo opłaca, a Mac'owcy są przynajmniej przyzwyczajeni że za soft trzeba czasem zapłacić. Open Source to nie jedyna słuszna droga, jest jedną z wielu. Fajniejsza dla dev'ów z innych firm ale nie jedyna :)

      Secudno to że MS nie ma gdzieś otwarte formaty i umyślnie stosuje vendor lock-in poprzez niepełne i niedbałe upublicznianie spec swoich formatów to fakt. Nie ma co temu zaprzeczać i trzeba to napiętnować.

      Cenę za soft producent ma prawo podać jaka mu się podoba. Ale za to stosowanie vendor lock-in żeby podbijać popyt na swoje produkty już uważam ze zagranie chamskie mimo że wielu to stosuje.

    • Pingback: LibreOffice 3.4 Beta 1 | thecamels.org()

    • m3x

      Przykro to słyszeć ale OO i tak jest w pełni funkcjonalny i tak naprawdę nigdy nie umrze.

    • Pingback: Oracle atakuje wolne oprogramowanie: kod od społeczności jest lichy | OSWorld.pl()

    • Pingback: LibreOffice 3.4 Beta 1 | OSWorld.pl()

    • Pingback: Linux i Open Source w 2011 roku - OSWorld.pl()