GOG.com
Mimo prac nad klientem Galaxy na Windowsa i OS X, ekipa polskiej platformy cyfrowej dystrybucji gier gog.com nie zapomniała o użytkownikach systemu Linux. Dostępne dotychczas do pobrania paczki tar.gz zostały zastąpione wygodniejszymi szczególnie dla przeciętnych użytkowników instalatorami z rozszerzeniem sh. Tak stworzone pliki mają być proste w użyciu, dostępne dla każdej dystrybucji oraz, co najważniejsze, ułatwić mają instalację aktualizacji oraz DLC do zakupionych gier, które w przypadku poprzedniego rozwiązania wymagały pobrania całego tytułu od nowa. Platforma gog.com na chwilę obecną liczy sobie 311 produkcji dostępnych na system Linux bez zabezpieczeń DRM, a jej popularność i zawartość rośnie z dnia na dzień.

Przy okazji dyskusji toczących się na forum gog.com, pracownik serwisu o nicku Ciris zapytany o wersję klienta Galaxy na Linuksa odpowiedział: “Nie znany mi jest przewidywany termin wydania klienta. Ekipa odpowiedzialna za Galaxy zajęta jest naprawą bugów oraz dodawaniem do klienta kluczowych funkcji (oraz dodatkowo monitorowaniem ich sprawności), zanim zaczniemy przenosić całość na inny system. Obserwujcie jednak pilnie aktualizacje na stronie, a na pewno ewentualna informacja o linuksowym kliencie Galaxy was nie minie :)”.

  • Właśnie testuje instalację Witchera 2. Pierwsze o czym pomyślałem, to czy plik będzie miał prawa do wykonania. Co prawda zmiana ich jest rzeczą trywialną, można to nawet zrobić prawoklikiem we właściwości pliku, ale dla młodego / świeżego użytkownika Linuksa, zwłaszcza takiego który właśnie co zamienił go z Windowsa może być problematyczne. Kliknie, otworzy mu się wieeelki plik tekstowy i będzie przerażony ;)

    Na koniec instalacji pojawił mi się niestety błąd: “Fatal error File creation failed!” i ogólnie gry nie da się uruchomić :/

    • Robert “Szkodnix” Wolniak

      W lekkim pośpiechu wprowadzali te instalatory, więc całkiem możliwe, że na początku nie każdemu będzie działać. Najwyżej trzeba będzie zgłosić to na ich forum :)

    • Jakub Konieczny

      Jak pobierasz plik, nie ma on bitu exe, musieli by dawać tar’y, które użytkownik musiałby najpierw rozpakować (marnotrawstwo miejsca), w nich dopiero są prawa zaachowywane. Trzeba by napisać runner, który otwiera pliki .sh, czy jakie tam mają, który przy dwukliku sam nadaje im prawa wykonywania (pyta użytkownika najpierw) i uruchamia. Chyba w Ubuntu/GNOME/Unity było kiedyś takie okienko, które pytało czy otworzyć jak plik tekstowy, uruchomić, czy uruchomić w terminalu.