W trzeciej części naszego podsumowania prezentujemy Wam kolejną piątkę z dwudziestu, naszym zdaniem, najciekawszych gier wydanych w minionym roku. Dziś odpoczniemy od produkcji Valve i skupimy się na multi gatunkowym koktajlu: rewelacyjnej strzelaninie Natural Selection 2, kolejnej historycznej strategii Crusaders Kings II, elektryzującej platformówce Teslagrad, przerażającej kontynuacji Amnesii i wojennych porachunkach w serii Wargame.

Natural Selection 2

Natural Selection 2

Połączenie strategii i tradycyjnej strzelanki sieciowej. W NS2 naprzeciwko siebie stają dwie drużyny: obcych uzbrojonych wyłącznie w umiejętności, jakie dała im ewolucja i ludzi uzbrojonych w technologie. Oprócz zwykłych graczy chodzących po mapie każda drużyna ma swojego dowódcę (commander), który na swoim monitorze ma widok znany z RTS’ów; widok z góry, podgląd życia jednostek itp. Gra w bardzo silny sposób opiera się na współpracy dowódcy i graczy, którzy powinno wykonywać jego rozkazy (przynajmniej w teorii). Przykładowo dowódca chcę w danym miejscu postawić budynek, ale ze swojego panelu może on jedynie dać sygnał o tym, a za samą budowę powinna się zabrać drużyna. Dodatkowo należy pilnować zasobów i wykupować kolejne ulepszenia dla naszej małej „armii”. Aby, zwyciężyć musimy zniszczyć bazę przeciwnika, co tylko w teorii jest łatwe ;-). Osobiście NS2 najbardziej przypominało takie tytuły jak Tremulous albo Unvanquished. Całość jest polana, ładną oprawą audiowizualną, więc przed zakupem upewnijcie się, że wasz komputer da radę.

Crusaders Kings II

Crusader Kings 2
Kolejna gra autorstwa szwedzkiego Paradox Interactive z linuksową premierą w tym roku. Akcja tej serii rozpoczyna się na początku pierwszego tysiąclecia, kilka wieków wcześniej niż w opisywanej przez nas wczoraj Europa Universalis IV (wydanej w tym roku równolegle dla Windows i Linuksa). Crusaders Kings stanowi jej uboższą adaptację, wcielając nas w jednego z chrześcijańskich szlachciców.

Jako król, cesarz, książe lub szlachcic, będziemy musieli zapewnić godziwą przyszłość naszej dynastii w nieciekawych czasach – najbardziej chaotycznym okresie średniowiecza. W porównaniu do poprzedniej części, znacząco rozwinięto aspekty psychologiczne wśród wszystkich postaci, co oddziałuje dość mocno na rozgrywkę. Ludzka natura i typowe dla nas zachowania są odwzorowane na tyle, że wpływ na decyzję/zdanie poszczególnych osób mają nawet ich małżonki. Dlatego też, przez większość czasu w grze, będziemy wdawać się w interakcje z otaczającymi nas ludźmi i dbać o dobre stosunki – przysłowiowy nóż w plecy mogą nam wbić nawet najbliżsi, podstępnie czyhając na przejęcie naszych dóbr i pozycji.

Amnesia: A Machine for Pigs

Amnesia: A Machine for Pigs

Balansujące na skraju bankructwa Frictional Games wydało tytuł, który miał być ich ostatnią deską ratunku. Twórcy postarali się na tyle, że tysiące graczy na całym zagrywało się na śmierć i życie, co rusz wymieniając pieluchy. Teraz, na kilka lat po premierze pierwszej Amnesii, Szwedzi ze znacznie lepszym wynikiem finansowym powierzyli los kontynuacji mniejszej grupie. Jak wypadła adaptacja w wykonaniu The Chinese Room?

Dodając ją do najlepszej dwudziestki miałem mieszane uczucia i bardziej motywował mną sukces pierwowzoru, niżeli jakość jaką niosła ze sobą ostatnia część przygód. Jak to sprawnie ujął redaktor CD-Action, Brytyjczycy uczyli się siania grozy z “Ulicy Sezamkowej” a nie pierwszorzędnych horrorów. I trudno się z tym nie zgodzić. Naprawdę, nie chciałbym wieszać psów na Anglikach, ale “świńska maszyna” była wręcz popłuczynami tego, co Mroczny Obłęd wniósł ze sobą na scenę horrorów FPP.

Żeby nie być gołosłownym – czy nie irytował Was nieustannie powtarzający się motyw urywanego filmiku, zbyt dużo zaciemnień i kompletny brak postaci, które mogłyby wywołać ciarki? I jeszcze te tysiące rozrzuconych kartek.. wszystko wyglądało tak, jakby twórcy chcieli nam na siłę opowiedzieć fabułę a zapomnieli o dreszczyku emocji. Gdybym chciał tego typu rozrywki, zapewne odwiedziłbym stronę z tzw. “creepy pastami”. Tak czy siak, na pokrzepienie serc fanów tej produkcji, muszę przyznać – osoby niewtajemniczone, które pierwszy raz mają styczność z horrorem w grze wideo, powinny być w miarę zadowolone. Jeśli jednak graliście w jedynkę – strzeżcie się dwójki – chyba, że jesteście w stanie wybaczyć Szwedom ten wypadek przy pracy.

Wargame: European Escalation & Airland Battle

Wargame: European Escalation jest strategią czasu rzeczywistego twórców takich gier jak R.U.S.E. albo Act of War. Tym razem jednak zdecydowano się przedstawić fikcyjny konflikt pomiędzy państwami NATO, a Układu Warszawskiego w latach 1975-1985. Podobnie jak w poprzednich dziełach Eugen Systems weźmiemy udział w potężnych bitwach i pokierujemy w nich 361 rodzajami jednostek, które są zgodne historycznie z ówczesnym uzbrojeniem poszczególnych państw. Całość jest przyprawiona dobrą oprawą audiowizualną za sprawą autorskiego silnika IRISZOOM, który pozwala na śledzenie potyczek z odległości kilkunastu metrów. Po przejściu wszystkich kampanii czeka na nas tryb sieciowy, w którym walki może toczyć naraz do ośmiu graczy. Osobiście tytuł przypomina inną strategię – World in Conflict, więc jeżeli ten tytuł się wam spodobał, to w Wargame poczujecie się jak w domu.

Wargame: AirLand Battle to sequel wyżej opisanego European Escalation. Eugen Systems tworząc AirLand Battle kierowało się ideą „to samo, ale jeszcze więcej i lepiej”. Mamy więc 750 rodzajów jednostek i 12 nacji, lepszą grafikę oraz poprawioną rozgrywkę (twórcy wzięli sobie do serca uwagi fanów i poprawili największe mankamenty poprzedniej części). Efekt końcowy? 8/10 wg czytelników Metacritic (dla porównania Bioshock: Infinite, czyli tytuł określany grą roku otrzymał tam ocenę 8.5/10) i 9/10 wg RTSguru. W kampanii ponownie weźmiemy udział w fikcyjnym konflikcie między państwami NATO i Układu Warszawskiego w latach 1975-1985, ale tym razem z trochę innej perspektywy. Nie bez powodu sequel otrzymał podtytuł AirLand Battle – postawiono duży nacisk na siły powietrzne, które reprezentuje 150 modeli maszyn, a ich umiejętne pokierowanie może przesądzić o wyniku bitwy. W odróżnieniu od poprzedniej części, AirLand Battle było od początku przygotowywane na Linuksa; jest to wynik bardzo dobrej sprzedaży European Escalation na nasz system i jeśli wierzyć twórcom linuksowi gracze stanowią lwią część aktywnej społeczności.

Teslagrad

Teslagrad

Historia Teslagrad rozpoczyna się w dwudziestowiecznym miasteczku, gdzie wcielamy się w młodego chłopca, który przypadkiem zaplątał się w spór pomiędzy sprawującym władzę od dawien dawna bezwzlędnym królem a tajemniczym, nieco już zapomnianym zakonem Teslamancer. Przed nami trudna i niebezpieczna misja przedostania na szczyt legendarnej „Tesla Tower” w poszukiwaniu klucza do rozwiązania zagadki i odkrycia sekretów.

Jest jednak coś jeszcze, co odróżnia ten tytuł od tysiąca innych przygodowo-zręcznościowych pochłaniaczy czasu. Teslagrad, nie bez powodu nazwana na cześć Nikola’ia Tesli, ma dla nas bardzo ciekawą rozgrywkę. Zamiast siłować się z przeciwnikami będziemy zmuszeni do rozwiązywania logicznych zagadek z udziałem prądu dodatniego i ujemnego, odpowiednio manipulując prawami fizyki i wykorzystując interaktywne otoczenie.

W grze znajdziemy prześliczną i pełną kolorów, dwuwymiarową grafikę z charakterystycznym dla platformówek widokiem z boku. Urozmaica ją dodająca klimatu i zapadająca w pamięć ścieżka dźwiękowa składająca się ze zróżnicowanych utworów. Począwszy od klasycznej orkiestry symfonicznej po cięższe, heavymetalowe brzmienia. Wszystkie łączy jednak inspiracja „rosyjskim stylem”. Za wrażenia audiowizualne należy się piątka z plusem! Jestem pewien, że nie jest to gra na jeden wieczór i nawet zaciętemu graczu wystarczy na dłuższy czas, a przez swoją specyfikę i świetny klimat, będzie zachęcać do powrotu.

  • Pingback: TOP 20 gier na Linuksa 2013 roku cz.2 › •• Penguin Gamers •• Gramy na Linuksie!()

  • Filar

    Wydaje mi się, czy ten screen do ck2 został zrobiony w jakiejś ekstremalnie starej wersji? U mnie gra wygląda dużo inaczej.

    • Robiłem z wyłączonym cieniowaniem. Zaraz odpalę i wrzucę coś na lepszych ust. graficznych :)

    • Filar

      Teraz wygląda jak powinna :]

  • Norman

    Wargame i Teslagrad jak najbardziej zasłużone miejsce w TOP20. ^^

  • M.C.

    Będzie starbound ?

    • Sympatyczna gierka, ale top20 to to nie jest :)

    • M.C.

      Jest w dziesiątce najbardziej granych na steamie :P

    • Jest jako Wczesny Dostęp, to pewnie złapie się na Top 2014.

      Ostatnio w Top 100 Steam też się potasowało trochę, w tej chwili Starbound jest na pechowej 13 pozycji;)

  • Kaleson

    Brakuje No More Room In Hell – najlepszego zombie survivala na Linuxa

    • L4D2 jeszcze jest :) Ale jak na F2P to niezły jest.

  • Cojajjestemkorektor?

    “szwedzi”, “szwedom”?
    “na anglikach”?

    No litości….

    • Naprawione (+kilka innych drobnostek w tym fragmencie).

    • Cojajjestemkorektor?

      No i pięknie. :)
      Powinien być jakiś przycisk czy małe okienko do zgłaszanie literówek itp. niemerytorycznych rzeczy. Nic takiego nie widzę.

      Takie uwagi niewiele wnoszące do tekstu by się nie wyświetlały, a tekst miałbyś doskonały.
      Fajne teksty powinny być doskonałe. :)

      Szczęśliwego Nowego Roku. :)

    • “Takie uwagi niewiele wnoszące do tekstu by się nie wyświetlały, a tekst miałbyś doskonały.”

      Fuszerka jest fuszerką i jeśli piszący ją odwala to czytelnicy powinni być tego świadomi. Nie ma co zamiatać pod dywan. A te małe okienka nie robią nic więcej a tylko zwalniają z odpowiedzialności za pieprzenie roboty.

      – powyższe stanowisko nie jest stanowiskiem redakcji:)

      Hucznego Nowego Roku!

    • Jest, jest ;)

  • Pingback: TOP 20 gier na Linuksa 2013 roku cz.4 › •• Penguin Gamers •• Gramy na Linuksie!()