UEFI secure boot to nadal problem dla Linuksa

UEFI secure boot to nadal problem dla Linuksa

przez -
13 903
Red Hat

Matthew Garrett, deweloper z Red Hata, pracujący nad zarządzaniem energią i wdrożeniem UEFI dla Linuksa, napisał na swoim blogu, o dalszych problemach z UEFI Secure Boot na Linuksie. Secure Boot blokuje uruchomienie niepodpisanego bootloadera i innych programów, które systemy Linux posiadają. Wcześniej FSF ostrzegało przed Secure Boot UEFI, jak i Linux Foundation wydało blueprint ws. UEFI Secure Boot. Okazuje się, że cała sprawa jest nadal problematyczna dla Linuksa.

Aktualnie jest tak, że jeżeli możesz uruchomić niepodpisany kod, to uruchomisz dowolny system. Secure boot daje mechanizm, który upewnia się, że uruchamiany jest jedynie zaufany kod. Dlatego sterownik UEFI muszą być certyfikowane, bootloader musi być certyfikowany i może ładować jedynie podpisane jądro. Stwarza to szereg problemów, m.in. podpisane jądro musi ładować jedynie zaufane sterowniki i moduły. W tym wypadku Virtualbox, binarne sterowniki NVIDIA oraz moduły spoza głównej gałęzi odpadają na starcie i są bezużyteczne. To samo tyczy się sterowników zbudowanych lokalnie. Powoduje to ogromne problemy dla zwykłych ludzi.

To dopiero początek problemów, bo o ile jądro Linux, czy większe firmy, jak Red Hat, Canonical, Novell będą w stanie załatwić certyfikowane klucze dla swoich produktów, o tyle twórcy mniejszych dystrybucji już są w kropce. Koszta i czas wytworzenia mogą przekraczać możliwości jedno lub kilkuosobowych dystrybucji, co spowoduje ich zniknięcie z rynku lub obsługa jedynie starszego sprzętu, sprzed zapowiadanych zmian.

Na koniec trzeba wspomnieć o osobach mało technicznych, które o ile potrafią zainstalować bez problemu dystrybucję Linuksa, o tyle wyłączenie w UEFI lub BIOS funkcji podpisywania już może stanowić pewną barierę nie do przekroczenia.