W polskiej sieci, w zakątku około Open Source-owym wybuchała niemała radość na wieść o uznaniu OpenOffice.org przez Ministerstwo Edukacji Narodowej. Wydarzenie to zostało uznane za tak znaczące, że niusy o nim wyrastały jak grzyby po deszczu. Pisały o tym jedne z najpoczytniejszych polskich serwisów: IDG.pl: Open Office zyskuje uznanie MEN, DI.com.pl Nauczycielu, instaluj OpenOffice!. Borys Musielek, Ojciec Dyrektor grupy medialnej JakiLinux.org oraz firm córek LinuxNews, OSNews.pl i WolnaKultura.info z hurraoptymizmem.

napisał: “Ministerstwo Edukacji rekomenduje Open Source!“, “(…) Wygląda na to, że akcja WiOO w Szkole zaczyna przynosić pozytywne efekty na najwyższym szczeblu!“.

Pozytywnie zaskoczony kompetencją europejskich polityków, natychmiast przekazałem dobrą nowinę Marcinowi. Ten jednak szybko zgasił mój optymizm. Jak się okazało, obecne władze MEN w wysublimowany sposób oszukują obywateli a ogłoszenie wcale nie jest nowe. Jego pierwsza publikacja datowana jest na…. 24 marca 2006 roku, czyli na czasy urzędowania ministra Romana Giertycha!

Kopia starego ogłoszenia uchowała się w dwóch serwisach: Infojama.pl i ProgramyPC.pl. Porównajmy treść starego i nowego. Tekst na czerwono to różnice.

24 marca 2006
Ministerstwo Edukacji i Nauki, uwzględniając założenia inicjatywy eEurope w zakresie wspierania i rozwoju w Europie oprogramowania typu Open Source uznaje, iż oprogramowania Open Office w wersji 2.0, dystrybuowane nieodpłatnie, jest produktem dostatecznie dojrzałym i zaawansowanym zarówno dla potrzeb edukacyjnych, jak i dla zastosowań biurowych w sektorze edukacji i nauki. Wyżej wymienione oprogramowanie może z powodzeniem zastępować stosowane do tej pory oprogramowanie komercyjne, dając znaczne oszczędności środków przeznaczanych na opłaty licencyjne za korzystanie z większości dostępnych typów oprogramowania biurowego.

Środki zaoszczędzone, dzięki zastosowaniu bezpłatnego oprogramowania biurowego, będą mogły zostać przeznaczone na rozwój oprogramowania edukacyjnego, realizację projektów upowszechniania rozwiązań informatycznych w dydaktyce oraz projekty e-learningowe.

Ministerstwo Edukacji i Nauki zamierza przeprowadzić w najbliższym czasie test innych produktów typu Open Source pod kątem ich powszechnego zastosowania w polskiej edukacji i nauce.

Warszawa, 17 lipca 2008 roku
Ministerstwo Edukacji Narodowej, uwzględniając założenia inicjatywy eEurope w zakresie wspierania i rozwoju w Europie oprogramowania typu Open Source uznaje, iż oprogramowania Open Office, dystrybuowane nieodpłatnie, jest produktem dostatecznie dojrzałym i zaawansowanym zarówno dla potrzeb edukacyjnych, jak i dla zastosowań biurowych w sektorze edukacji i nauki. Wyżej wymienione oprogramowanie może z powodzeniem zastępować stosowane do tej pory oprogramowanie komercyjne, dając znaczne oszczędności środków przeznaczanych na opłaty licencyjne za korzystanie z większości dostępnych typów oprogramowania biurowego.

Środki zaoszczędzone, dzięki zastosowaniu bezpłatnego oprogramowania biurowego, będą mogły zostać przeznaczone na rozwój oprogramowania edukacyjnego, realizację projektów upowszechniania rozwiązań informatycznych w dydaktyce oraz projekty e-learningowe.

Wygląda na to, że stare sztuczki dobrze działają. Nowa nazwa tego samego plus zmiana (likwidacja) numerka plus kasacja komentarza poprzedniego ministra sprawia, że stare oświadczenie wygląda jak nowe. Pijar polityczny pełną gębą. Zapewne w tej sprawie bystre oko premiera “wnikliwie obserwuje sytuację na rynku” a jego kancelaria nie wysyła “komunikatów prasowych” swoim ministrom z informacjami “co i komu mówić, aby zrobić dobrze obywatelom”. Przez taką głupotę, na krótką chwilę, pani minister Katarzyna Hall z pewnością zdobyła kilka punktów procentowych poparcia.

I niestety, wygląda na to, że jednak akcja WiOO w Szkole nie przynosi oczekiwanych rezultatów na najwyższym szczeblu.

Niesmak pozostaje.

  • A czego się, kuźwa, spodziewałeś? (:

  • Michał Górny

    Przeprowadzili „test innych produktów Open Source” i najwyraźniej żaden inny nie spełnił ich oczekiwań ( ;.

  • MrK

    Albo starzy nie zdążyli przetestować, a nowi już nie mają zamiaru :)

  • Nonono, temat bardziej tajemniczy niż „zagadki XXI wieku” ^^

    Gratki Mateusz za temat i za Wykop (; – idziesz na główną q:

  • Dużo osób z którymi korespondowałem nie zrozumiało przesłania i nie widzi ukrytego problemu. Dla nich napisałem obszerne wyjaśnienie.

    http://osnews.pl/men-wspiera-openofficeorg-od-ponad-2-lat/#comment-1618432

    Btw. czy tylko ja nie dostaję powiadomień o komentarzach?

  • Pracuję w szkole (nie jako informatyk ) i wiem, ze na nowych komputerach instaluje się tylko Win oraz MS. Jest do wybory platforma MAca (chyba juz skończyli eksperyment). To, ze instytucje państwowe nie powinny promować jakiekolwiek partii to wie każdym, ale jak przychodzi do produktów to już gadka jest inna. MS robi potężna kampanie w polskiej edukacji o i pcha swoje rozwiązania komercyjne uzależniają uczniów od swojego produktu. Również poziom kształcenia nauczycieli jest katastrofalny (juz niemowie o tym, iz nie potrafią sformatować dysku i proszę się nie śmiać). Od wieli lata stosuje OO ale jak przynoszę zapisane dokumenty do szkoły W TYM FORMACIE TO NIE MA ICH GDZIE OTWORZYĆ BO NIEMA OPROGRAMOWANIA. Moim zdaniem problem tkwi w nauczycielach, którzy prezentują totalną ignorancję. Nie mówię już o dyrektorach. Jako przyklad podam, iż pewien dyr. LO zakupił Power Macintosh G3 i ten złom żaden informatyk nie potrafił podhaczyć do SDI (oczywiście serwis rozłożył ręce). Jednak kilku ambitnych uczniów postawiło serwer na jakies odmianie Linuxa. Aha, dlaczego dyrektor to kupił – ponieważ był na wycieczka w Finlandii i bardzo mu się spodobały kolorowe Macintoshe. Dopóki MEN nie nakaże obowiązkowego szkolenia z platform otwartych to dalej będzie podobnie. Bardzo podobają mi sie kursy dla nauczycieli, których wiecznie uczy się WORDA..