Dość dziwny incydent sprawił, że 11- letni Jon Penn, przejął opiekę nad 60 komputerami w Alabamie, podłączonymi do sieci, po tym, jak tamtejszy nauczyciel informatyki zniknął w dziwnych okolicznościach. Penn poprowadził pomoc techniczną, wybrał odpowiednie oprogramowanie i nauczył swoich kolegów, jak korzystać z komputerów. Jak pisze na stronie:
Jego szkoła potrzebowała ochrony przed atakami, filtracji wirusów i spamu oraz blokowania niepożądanych stron. Utrzymanie niskich kosztów przy małym budżecie, który musi wystarczyć na 60 komputerów, 200 uczniów i ich nauczycieli.
Pierwszą rzeczą, z jaką musiał się zmierzyć młody administrator sieci, było zeskanowanie całości i znalezienie usterki. Zakupił potrzebne oprogramowanie w CompUSA i odkrył, iż jest pełno wirusów i spamu. Pchnął szkołę do zakupu do zainwestowania w oprogramowanie antywirusowe i antyspamowe.
„Te komputery są bardzo stare i nie są w stanie obsłużyć każdego oprogramowania” powiedział Penn. Szkoła przyjęła pomoc od Microsoft, zwaną Fresh Start, która pozwala na darmową aktualizację oprogramowania z komputerów zakupionych z dotacji, zmieniając tym samym Windows 98 na Windows 2000.
Teraz Penn jest administratorem całej pracowni, włączając w to komputery, sieć, oprogramowanie, drukarki, serwery szkolne. Został upoważniony do poprowadzenia lekcji, zapoznającej uczniów z nowym oprogramowaniem na starych wysłużonych maszynach.
Więcej na networkworld.com.
Źródło: slashdot.org.
























Ach te żarty i żarciki dziś :)
No właśnie :) Bo ja sam już nie wiem co jest prawdą a co nie ;] Przyznawać się ;]
Fakt dziś nie wiadomo w co wierzyć :-)
To jest akurat prawda. Przecież nie wypisali by tego na dwóch porządnych serwisach :]
Choć kto wie …
Czemu by nie.. jakby się znalazł taki uzdolniony co od 6 roku siedzi przed kompem.
ostatnio widzialem blog o elektronice prowadzony przez 12 latka, wszystko jest mozliwe