Deweloperzy Canonicala debatują nad modelem dystrybucji ciągłej

Deweloperzy Canonicala debatują nad modelem dystrybucji ciągłej

przez -
20 843
Canonical

Od jakiegoś czasu mówi się, aby Ubuntu przeszło na model dystrybucji ciągłej, ponieważ po 6 miesiącach na dany system nie ma praktycznie nowego oprogramowania. Istnieją niby repozytoria PPA, ale nie dają one pewności, że po aktualizacji, nie popsuje się nasz system. Dwa dni temu odbyła się rozmowa online pomiędzy Ubuntu Kernel Team Manager Leann Ogasawara oraz deweloperem Canonicala Daniel Holbach, w której Ogasawara opowiedziała iż deweloperzy jądra zastanawiają się na przejściem w tryb ciągłych aktualizacji.

Od 42 minuty mamy główny wątek modelu dystrybucji ciągłej

Jeżeli plany zostaną zatwierdzone, to Ubuntu 14.04 zapoczątkuje cały proces. Wersje LTS staną się swojego rodzaju pomostem kotwicami pomiędzy którymi będą wydawane aktualizacje.

20 Komentarze

  1. No to jest ruch w bardzo dobrą stronę. Całym sobą popieram. Dystrybucje z oddzielnymi wydaniami dla mnie to melodia przeszłości. Szczególnie jeśli chodzi o linuksa. Ja osobiście od czasu, jak zacząłem używać Gentoo nie mogę się odnaleźć w czymś, co nie ma takiego modelu.

    • W pełni popieram przedmówcę. Kiedyś, na początku mojej przygody z Linuksem, próbowałem Ubuntu i wszystko było piękne tylko tuż po instalacji systemu. Z czasem przybywało niespełnionych zależności do jakichś nowych wersji oprogramowania, niekoniecznie z repozytorium. Programy się sypały, konczyły prace po prostu znikając z ekranu, bez komunikatu.
      Odkąd używam Gentoo takie rzeczy zdarzają się jedynie w przypadku aplikacji przygotowanych w formie binarnej. No i – najważniejsze – od 2 lat mam ten sam system, wciąż aktualny! (chociaż nie cutting-edge, jak to mają w zwyczaju inne dystrybucje, bo Gentoo to przede wszystkim stabilność, a nie fajerwerki).

    • Ale to chyba odwrotnie! W miarę upływu czasu używając jednego wydania, Ubuntu jest coraz stabilniejsze i nie ma żadnych problemów. Sprawdzone na laptopie żony – jedno wydanie, normalne repo które udostępnia Canonical i wszystko śmiga że aż miło patrzeć.

      Wadą jest to że nie ma najnowszego pakietu biurowego, oraz kilku programów. Ale po co?

      Oczywiście jeśli dodajesz dziwne repo oraz kompilujesz programy aby mieć super najnowszy soft to sam sobie problemy sprawiasz.

    • Generalnie tak i nie dotyczy to tylko Ubuntu, ale chyba każdej dystrybucji. Win XP np. jest teraz bardzo stabilny… Ale to jest trochę ślepa uliczka, bo nowe wersje programów to nie tylko jakieś bajery, ale przede wszystkim (oprócz poprawek) nowe funkcjonalności. Przy dobrej dystrybucji ciągłej masz te funkcjonalności dość szybko po ukazaniu się programów (np. kwestia nowych kernelów i ich możliwości w przypadku linuxa). Fakt, że na razie z takimi dystrybucjami mogą sobie poradzić użytkownicy co najmniej średniozaawansowani, czyli tacy, którzy nie boją się czegoś zmieniać i szukać rozwiązań pojawiających się problemów. Ale może właśnie z Ubuntu to się zmieni…

    • Funkcjonalność to rzeczownik niepoliczalny i nie występuje w liczbie mnogiej. Z kontekstu twojej wypowiedzi wynika, że piszesz o funkcjach. np. nową funkcją edytora jest zapis do pliku PDF. Coraz częściej spotyka się takie nietrafione kalki językowe, jak np. ta z tą nieszczęsną komorą w baterii laptopa (cell -> ogniwo). Jako, że przykład idzie z góry pewnie poczytne serwisy zatrudniające kiepskiej jakości redaktorów są przyczyną tych zjawisk. Niestety chcąc pisać o sprawach technicznych trzeba mieć wiedzę techniczną

    • To musiało być baardzo dawno temu. Używam ubuntu od 2008 roku i nie zauważyłem (nie pamiętam żebym miał z tym problemy) by był problem z zależnościami. Czasami tak jest jak się instaluje oprogramowanie z PPA lub innych nieoficjalnych repozytoriów. Ale to inna bajka.

  2. Widzę, że Cannonical powoli zaczyna rozumieć, i gonić ekosystem Red Hata. Gdzie głównym produktem jest RHEL o długoterminowym rekordowym jak na Linuksa 10 lat wsparcia, wychodzącym co 2-3 lata. Jeszcze trochę i wpadną na to, że dla przeciętnego użytkownika na desktop jest bardziej coś w rodzaju SLED, RHEL Workstation, CentOS, a nie wychodzący co półroku system. I może wtedy nareście inne projekty również pójdą śladem kernela i firefoksa wydając wersję coś w rodzaju ESR. (Po części takie wersje istnieją jakby brać i przekompilowywać paczki z RHEL, SLES/D.)

    Inna sprawa, że dla w/w priorytetem jest jednak system serwerowy, gdzie idzie im bardzo dobrze.

  3. A może dać taki model jak obecnie ma Suse? Tzn masz sobie jakieś bazowe distro, w którym są ustalone wersje pakietów i nie ulegną one zmianie, aż do następnej wersji, ale jeśli ci zależy, to możesz sobie załączyć np repo Games i masz zawsze świeżą wersje gier FLOSS i całkowicie nowe pakiety pokroju Steam (w miarę możliwości osób zarządzającym danym repo).

    • Ale po co? Co ten model zmienia? Jaki zyski daje? Ja trochę próbowałem takiego Suse i szybko się zniechęciłem – sporo pracy, żeby zapewnić systemowi stabliność a i tak tylko część rzeczy jest nowa. Nie wydaje mi się, żeby to w czymkolwiek pomagało.

Pozostaw odpowiedź Michał Olber Anuluj