Tags Posts tagged with "openoffice"

openoffice

przez -
21 1021
OpenOffice

Apache Software Foundation ogłosiła, że OpenOffice staje się projektem najwyższego priorytetu. Oznacza to tym samym, że zakończył okres przebywania w Apache Incubator od czerwca 2011 roku. Pobyt w inkubatorze miał na celu zmianę licencji całego kodu, wybranie Project Management Committee (PMC) oraz programistów i uczynienie go merytokratycznym. Dzięki takiemu zabiegowi OpenOffice stał się w pełni samodzielnym projektem, pod skrzydłami Fundacji Apache.

przez -
6 899
OpenOffice

Apache Software Foundation ogłosiła wydanie Apache OpenOffice 3.4.1, nowej wersji znanego wszystkim pakietu biurowego. W najnowszym wydaniu pojawiły się nowe tłumaczenia: fińskie, angielskie brytyjskie, khmer, słowackie, słoweńskie oraz zaktualizowano następujące: duńskie, hiszpańskie, włoskie i węgierskie. Naprawiono ponad 69 znalezionych błędów. Udoskonalono wydajność biblioteki Hunspell oraz poprawiono instalator rozszerzeń.

przez -
0 913
Dokumenty, pliki

Inżynierowie z Open Source Business Alliance rozpoczęli pracę nad zwiększeniem kompatybilności OpenOffice i LibreOffice z formatem Microsoft OpenXML. Projekt jest finansowany ze wspólnie uzbieranych pieniędzy, a jego fundatorami są władze samorządowe miast Monachium, Jena i Freiburg, Federalny Sąd Najwyższy Szwajcarii, Szwajcarska Federalna Jednostka ds. IT oraz władze szwajcarskiego kantonu Vaud. Administracja w/w jednostek wykorzystuje wolne oprogramowanie łącznie na 18 tysiącach stanowisk roboczych. Zebrana kwota wyniosła 140 tysięcy euro.

Pulę pieniędzy podzielono na transze i tak np. za osadzanie fontów w plikach ODF i OpenXML, można zarobić 30 tysięcy euro. W szranki stanęły firmy SUSE oraz Lanedo, które znane są z prac nad LibreOffice. Prace będą wykonywane w ramach właśnie tego projektu, jednak zmiany w kodzie licencjonowane będą na zasadzie Apache 2.0, tak aby mogły trafić również do OpenOffice.

Zmiany w kodzie będzie można testować poprzez kompilacje z dziennych wydań LibreOffice. Wszystkie zaplanowane zadania, powinny zostań ukończone do końca września tego roku.

W maju władze miasta Freiburg ogłosiły wycofanie się z OpenOffice.org i powrót 2300 stanowisk do MS Office, uzasadniając to problemami z interoperacyjnością. Na szczęście bieżące działania, każą sugerować, że wspólny rozwój narzędzi Open Source, jest bardziej opłacalny, niż ciągłe trzymanie się rozwiązań zamkniętych.

przez -
14 1674
Open Source

Rada miasta Helsinki zadecydowała o kontynuowaniu wdrożenia alternatywnego oprogramowania Open Source, co ma pomóc w uwolnieniu się od problemu uzależnienia od jednego dostawcy. Wczoraj wieczorem, pięćdziesięciu członków z osiemdziesięciopięcio osobowej rady przegłosowało rezolucję nakazującą departamentowi IT kontynuowanie wsparcia dla otwartoźródłowego pakietu biurowego.

Departament IT musi działać w celu złamania zależności od pojedynczego dostawcy oprogramowania„, oznajmiła rada miasta w rezolucji. „Taki stan naraża miasto na operacyjne i finansowe ryzyko. No przykład, dostawca IT można dyktować wysokość opłat licencyjnych i kontrolować format miejskich plików”.

Członkowie rady nakazali wydziałowi IT, aby ten kontynuował wsparcie dla niezależnego od dostawcy pakietu biurowego, wybierając albo OpenOffice albo LibreOffice. Oprogramowanie to musi być utrzymywane na tym samym poziomie i regularnie aktualizowane.

„Proponowane działanie jest stosunkowo niedrogie”, zaznacza rada i dodaje „To znacząco pomoże w obniżeniu cen licencji na własnościowe oprogramowanie, które miasto ma zamiar odnowić, a co będzie kosztować miliony„.

„Aktualizowanie LibreOffice do najnowszej wersji jest naprawdę minimum, o które prosimy”, skomentowała opór Johanna Sumuvuori, która wyszła z inicjatywą rezolucji. Spotkanie zorganizowano z powodu decyzji władz IT, które już w kwietniu oznajmiły, że cena niezależności technologicznej jest zbyt wysoka i należy wrócić do poprzedniego rozwiązania. Zamiana pakietu biurowego mogłaby zachwiać cały system IT, zajmując znacznie więcej czasu i zabierając znacznie więcej pieniędzy – uważają pracownicy.

Helsińskie próby wdrożenia otwartego pakietu biurowego zaczęły się w 2011 roku. Wtedy też pilotażowy program został zaproponowany przez Johannę Sumuvuori. Nie jest to pierwsza migracja tego typu. W 2010 roku Fińskie Ministerstwo Sprawiedliwości skutecznie zmigrowało 10 tysięcy stanowisk na OpenOffice.org, pozbywając się Microsoft Office’a, Corel WordPerfecta i IBM Lotus Symphony.

przez -
0 833
OpenOffice

Rob Weir to w IBM-ie starszy pracownik techniczny. Do spółki dołączył w 1995 r., kiedy jego pracodawca, Lotus Development Corporation, został wykupiony i wchłonięty przez Niebieskiego. W dawnych czasach zajmował się rozwojem oprogramowania SmartSuite. Dzisiaj jest kontrybutorem w projekcie Apache OpenOffice oraz ODF Toolkit. Przewodzi także komitetowi technicznemu, który odpowiedzialny jest za rozwój standardu OpenDocument.

W wywiadzie przeprowadzonym z nim wyjawia, jak to się stało, że OpenOffice trafił w ręce fundacji Apache, jaka jest jej rola w rozwoju projektu i odpowiada, dlaczego użytkownik powinien wybrać OpenOffice’a, a nie np. LibreOffice oraz jak wygląda współpraca pomiędzy dwoma rywalizującymi ze sobą społecznościami. Odpowiedzi na te i inne pytania przeczytamy w wywiadzie pt. Rob Weir explains the OpenOffice resurrection.

przez -
14 1909
Świat

Niemieckie miasto Freiburg wycofuje się z użytkowania OpenOffice’a, otwartoźródłowego pakietu biurowego, a także zapowiada powrót do własnościowego oprogramowania. Jako przyczynę niepowodzenia podaje się brak wsparcia dla otwartych standardów ze strony innych lokalnych, regionalnych, federalnych i europejskich administracji. Jest to główna przyczyna fiaska projektu. Zarząd miasta w piątek zaakceptował sugestię zewnętrznych konsultantów, aby zmigrować niemal 2 tysiące stanowisk biurowych z powrotem na własnościowy pakiet biurowy. Rada miejska zostanie o tym poinformowana za miesiąc.

Głównym argumentem konsultantów za tą radykalną zmianą, były problemy z interoperacyjnością. Miejski departament IT przez ostatnie kilka lat systematycznie prosił niemiecką i europejską administrację o stosowanie formatu ODF do elektronicznej wymiany dokumentów. Miejscy pracownicy cywilni musieli stawić czoła zbyt wielu problemom z interoperacyjnością, odbierając i obsługując dokumenty przysłane przez ich administracyjnych odpowiedników w innych jednostkach administracji, które były zapisane we własnościowym formacie producenta.

Jak informuje jeden z pracowników, większość centrów danych finansowanych ze środków publicznych nadal tworzy aplikacje zależne od programów własnościowych. „Publiczna administracja nie wykorzystuje własnego potencjału do redukcji zagrożenia uzależnienia od jednego dostawcy. Władza na wszystkich szczeblach ignoruje ODF. Wobec tych sprzeczności nie można oczekiwać, że pracownicy miejscy z entuzjazmem podchodzić będą do wykorzystywania wolnego oprogramowania w ich codziennej pracy”.

Administracja Freiburga rozpoczęła migrację na OpenOffice.org w 2007 roku. Dzisiaj ten pakiet biurowy jest (jeszcze) używany przez 2300 pracowników cywilnych.

Ten i podobne problemy mogłoby zostać rozwiązane poprzez wdrożenie pełnej obsługi standardu ODF we własnościowych pakietach biurowych. Microsoft – największy dostawca oprogramowania tej klasy – na stosowny krok zdecydował się niedawno. Obsługa OASIS ODF 1.2 pojawi się w MS Office 2012, który ma ukazać się pod koniec tego roku.

przez -
8 1264
OpenOffice

Dwa dni temu światem wstrząsnęła wiadomość, będąca spełnieniem wcześniejszej zapowiedzianej obietnicy IBM-a. Z dniem 16 maja Błękitny Gigant rozpoczął proces przekazywania kodu Lotusa Symphony do repozytorium SVN OpenOffice’a, przy okazji nie odpuszczając sobie możliwości chwalenia własnej dobroczynności i snucia wizji „jak pięknie i rozwojowo będzie”, gdy społeczność „przyjmie ich kod„.

Wydarzeniu towarzyszyła podniosła atmosfera, wypełniona szlachetnymi deklaracjami o końcu podziałów, nastającej współpracy i upragnionej (a przecież tak koniecznej) jedności. W tej sytuacji należałoby zapytać, czy emocjonalny ekshibicjonizm IBM-a nie jest bardziej strzałem oddanym z premedytacją w separatystów z LibreOffice, niż autentycznymi emocjami. Mnie osobiście zachowanie korporacyjnych chłopców przypomina zachowanie polskich polityków po śmierci kogoś bardzo popularnego i ważnego dla całego narodu.

Nie wiedzieć czemu, wielu ludzi na wieść o współpracy IBM-a i społeczności OpenOffice’a, odczuwa dziwne uczucie zadowolenia połączone z ulgą. Ja czuję tylko zaniepokojenie.

Przede wszystkim dlatego, że Lotus Symphony jest złym oprogramowaniem z dobrym marketingiem. Gdy w 2007 roku Microsoft opublikował pierwsze informacje o Microsoft Office z nowym interfejsem, ludzie wpadli w szał zmian i potrzeby przemodelowania wszystkiego. W nurt ten dopasował się IBM, który 3 lata później wydał Symphony 3 z dopracowanym szczegółowo interfejsem. Wielu ludzi wtenczas głośno domagało się zmian interfejsu i w sposób naturalny dotarło do produktu korporacji. Tu niestety rozczarowanie spotkało żal i frustrację. O ile interfejs był ciekawy, inny od starego i nie łamał patentów na Wstążkę Microsoftu, o tyle działanie pakietu było koszmarnie wolne. Było tak wolne, że użytkownicy z głową posypaną popiołem wracali do OpenOffice’a i dalej wznawiali swoje modły o zmiany. To czym jeszcze cechował się Symphony (i nadal to robi) jest jego zależność od Javy (Eclipse) i duża niezgodność z pierwowzorem. Plusem OpenOffice’a jest m.in. społeczność i wiele użytecznych rozszerzeń stworzonych przez nią. Symphony to wszystko zaprzepaszcza wdrażając własne standardy.

Dochodzimy do bardzo istotnego pytania: jeśli Symfonia jest tak dobra jak twierdzi to IBM, dlaczego ich produkt jest tak mało popularny? Marka „OpenOffice” co prawda istnieje na rynku od 12 lat, więc i z pewnością jest dosyć dobrze usadowiona w świadomości swoich odbiorców, jednak IBM to nie firma krzak, a potężna korporacja z wielkim zapleczem finansowym i możliwościami przebicia się do głównego nurtu. Mając w pamięci doświadczenie z Lotusem 1 i 3, jestem przekonany, że i u innych użytkowników pozostało jedynie skojarzenie ładnie wyglądającego śmiecia. To by zresztą tłumaczyło, dlaczego korporacja przymierza się do wydawania czegoś w rodzaju OpenOffice IBM Edition.

Owe „IBM Edition” ma powstać po ustabilizowaniu Apache OpenOffice 4.0 (wydanie, które zastąpi OpenOffice 3.4). Jak możemy przeczytać na wiki projektu, pekińscy inżynierowie zapowiedzieli masę zmian. Już na samym początku, z pierwszego wiersza tabeli dowiemy się, że AOO 4.0 będzie posiadało obsługę iAccessibiltiy2 – narzędzia ułatwiającego odczyt danych ludziom z wadami wzroku. Nota bene, OpenOffice 4.0 pojawi się pod koniec 2012 roku. Wspominam o tym, gdyż IBM wdrożenie IA2 zapowiedział już w grudniu 2006 roku. I pytam kolejny raz: jak bardzo trzeba być zdeterminowanym i jakich zysków oczekiwać, aby w 6 miesięcy stworzyć coś, czego nie zrobiło się przez ostatnie 5 lat?

OpenOffice 4.0 będzie najpewniej pierwszą edycją z nowym interfejsem zapożyczonym z Lotusa, co wywołuje różne komentarze, w tym również te wyrażające trwogę przed postępującą degradacją jakości kodu. Rob Weir (ewangelista IBM) dwoi się i troi pod różnymi doniesieniami, uspokajając nerwową atmosferę i tłumacząc, że interfejs Symfonii jest natywny i nie wykorzystuje Javy.

Jeśli faktycznie tak jest, pozostaje tylko się cieszyć. Oznacza to bowiem, że zaspokojone zostaną zachcianki głośnych krzykaczy bez płacenia za to wysokiej ceny. Na rynku pozostanie hybryda OpenOffice’a i Symphony oraz LibreOffice z dobrze znanym i lubianym interfejsem. Wtedy dopiero okaże się czy krzycząca mniejszość była reprezentatywna dla ogółu, czy Apache OpenOffice upadnie, a LibreOffice zgarnie wszystko.

A jak na tę donację zapatruje się The Document Foundation? Michael Meeks pisze o ambiwalentnych odczuciach. Z jednej strony IBM dokonał kontrybucji, ale polegała ona na jednorazowym zrzuceniu kodu powstałego w ponad 6 lat. Jest to nie tylko kod ładnego (ale czy funkcjonalnego?) interfejsu, ale także śmieci i dublujących się funkcji. Rozpracowanie tego i zintegrowanie z kodem źródłowym OpenOffice’a zajmie sporo czasu i zasobów ludzkich. Meeks wypomina także IBM-owi czcze gadanie. We wrześniu 2007 roku obiecano oddelegowanie przynajmniej 35 deweloperów do pracy nad podstawami pakietu. Zamiast tego jednorazowo nadesłano trochę kodu Symphony, o który potem nikt nie dbał.

Gdyby nie mocna pozycja IBM-a w fundacji Apache, można by było nawet przypuszczać, że społeczność wcale nie musi być zachwycona z tego daru, nie musi go przyjmować ani tym bardziej wdrażać. Bo czy sama obecność IBM-a obliguje władze do symfonizacji OpenOffice’a? Meeks słusznie zauważa, że gest IBM-a jest dobry, bo polega on na udostępnieniu zamkniętego kodu na liberalnej licencji Apache. Zauważa też, że praca nad projektami społecznościowymi to także sztuka kompromisu. IBM przecież od wielu lat mógł naprawdę wspierać społeczność, a nie ograniczać się do dyplomatycznych obwieszeń. Mógł to robić wówczas, gdy OpenOffice korzystał z copyleftowej licencji LGPL, ten jednak wolał nie robić nic, a impulsem do zmian był „incydent z Oracle” i możliwość zawłaszczenia projektu w demokratyczny sposób. Społeczność należy traktować jak równorzędnego partnera, a nie jako dodatek do korporacyjnego projektu. Tak więc IBM jest społecznościowy, ale pod warunkiem, że ta pisze kod na licencji, która odpowiada firmie. To zupełnie jak z możliwością kupna auta w dowolnym kolorze, pod warunkiem, że tym kolorem będzie czarny.

przez -
40 4886
LibreOffice kontra OpenOffice.org

Kilka dni temu fundacja Apache wydała OpenOffice 3.4 – pierwszą wersję jaka ujrzała światło dzienne od piętnastu miesięcy. Ponieważ „OpenOffice.org” to nadal silna marka, wielu użytkowników wciąż – zwłaszcza tych zwykłych, nieświadomych użytkowników komputera – wielu z nich zamiast zmigrować na LibreOffice, czekało na aktualizację swojego oprogramowania. Kiedy nastał ten przełomowy moment, pojawiło się wiele pytań typu: „co wybrać?”, „który jest lepszy?”. Wbrew pozorom dylemat ten nie jest skomplikowany. Wystarczy po prostu porównać zmiany.

W Apache OpenOffice 3.4 użytkownik odczuje szybszy start pakietu, skorzysta z szyfrowania danych według nowego algorytmu AES-256, dostanie lepsze filtry eksportu do formatu RTF i importu DOCX, a pod systemami Uniksowymi jego multimedia zostaną obsłużone przez framework Gstreamer. Narzędzia Impress i Draw doczekały się lekkiego liftingu interfejsu, który poprawił ich użyteczność. Te i pozostałe zmiany dostępne są na wiki projektu.

Wprawieniu w boju użytkownicy LibreOffice zauważyli zapewne, że wymienione wyżej funkcje są im znane już od wersji LibreOffice 3.4.0 i LibreOffice 3.5. I faktycznie tak jest, gdyż fundacja Apache jak na razie nadrabia zaległości. OpenOffice 3.4 wyróżnia się lepszą obsługą języków Azjatyckich i ulepszeniami w obszarze grafiki (renderowaniem wykresów, zakończeniem rysowanych linii, renderowaniem obiektów OLE, ulepszeniem obrazków oraz wyostrzeniem transformacji). Z pomocą przyszedł także Michael Meeks (developer LibreOffice), który stworzył ilustrowane zestawienie.

porównanie apache openoffice i libreoffice

Na plus dla OpenOffice’a można wymienić zdecydowanie większą szybkość reakcji w porównaniu do LibreOffice. Kiedy ten drugi mrozi się tuż po starcie, OpenOffice jest od razu gotowy do pracy. Wadą nowego wydania jest brak polskiego interfejsu, co nie powinno przeszkadzać bardziej zaawansowanym użytkownikom. Nadal można doinstalować polski słownik, który dostępny w jest w repozytorium rozszerzeń.

OpenOffice chociaż wprowadza niewiele innowacji, to jego dużą zaletą jest większa dbałość o jakość kodu, która sprawia, że użytkowanie oprogramowania jest bardziej przyjemne. Zwykli użytkownicy nieznający angielskiego nie mają wyboru i są po prostu skazani na LibreOffice. Natomiast ci bardziej zaawansowani mogą spokojnie wybrać lepszy pakiet i stworzyć nową niszę w niszy w rynku wolnych pakietów biurowych.

Polecane

fritzbox

0 62
AVM Fritz!Box 7590 to nowsza wersja modelu 7490, czym się różnią re modele - na pewno jest spora różnica wizualna, ale i...